Nowy katamaran na foilach

Autor:
Paweł Górski

DNA F4, bo o tym mowa, to nowy 46-stopowy węglowy katamaran na foilach. Łódź jest wynikiem 8 miesięcznej współpracy między holenderską firmą DNA ze zwycięzcą Pucharu Ameryki, Shannonem Falcone. Katamaran jest już na wodzie i przechodzi fazę testów, pierwsze sztuki będą dostępne na rynku 15 września.

Monotypowa klasa ze zoptymalizowanymi kosztami operacyjnymi? Taki jest cel holenderskiej firmy DNA. Katamaran DNA F4 One Design zaprojektowany został zarówno do wyścigów przybrzeżnych, jak i dłuższych wyścigów morskich. Koncepcja zakładała zbudowanie katamaranu z technologią znaną z Pucharu Ameryki, ale z ograniczonymi kosztami, bo bez konieczności utrzymywania teamu brzegowego. W kokpicie F4 nie zastosowano również siatki między pływakami, co spowodowało, że kokpit jest stabilniejszy. To rozwiązanie oferuje wystarczającą ilość miejsca dla pracy załogi w samym sercu działania i sterownia, zapewniając tym samym obszar osłonięty przed działaniem wody przy dużych prędkościach katamaranu.

- To duży krok w przód. Podczas projektowania F4, skupiono się przede wszystkim na ekstremalnie dużej wydajności  katamaranu, wynik jest oszałamiający! Dwukadłubowiec żegluje bardzo szybko, to prawdziwa maszyna wyścigowa i każdy „speed freak” zrozumie fenomen foliowego F4 – mówi jeden z projektantów, Pieterjan Dwarshuis. 

 

F4 jest rezultatem prac dowodzonych przez głównych inżynierów z DNA, mistrza świata A-Class – Mischa Heemskerk oraz weterana Volvo Ocean Race, Shannona Falcone. Katamaran jest już na wodzie i przechodzi fazę testów. Testowane są wszystkie podzespoły, takie jak: węglowy maszt, rolery, chowane elektryczne silniki Torqeedo oraz ogólna zdolność do pływania na mieczach unoszących katamaran nad wodą. Plan jest taki, aby w okresie sezonu zimowego wystartować  w najważniejszych regatach na Karaibach.

 

 

Jacek Noetzel, pierwszy masters, wicemistrz Polski Katamaranów 2016 w klasie A:

Stocznia, projektanci i zawodnicy, którzy zajęli się tą konstrukcją gwarantuje, że katamaran będzie spełniał założone wymogi i osiągnięcia. Na pewno znajdą się armatorzy takiej konstrukcji, jednak będzie to wymagało trochę więcej opływania i opanowania techniki lotu na foilach. Jeśli armator katamaranu F4 będzie chciał żeglować tradycyjnie to oczywiście będzie to możliwe. Wtedy łódka będzie płynąć szybko, nie będzie unosić się na foilach i będzie bezpieczniej niż na innych katamaranach, bo nie będzie miała ona tendencji do wbijania się dziobami w wodę - foile zapewnią odpowiedni wypór. Tak więc wszystko zależy od odpowiednich ustawień kątów wingletów na sterach i kątów foili (mieczy). Katamaran F4 zapewni na pewno dużo frajdy bez rezygnacji z komfortu jednostki. Latanie na foilach to przyszłość żeglarstwa. Życzę powodzenia temu projektowi!

galeria