Dasea People!

Autor:
wślizgu

W Gdyni na ulicy Abrahama 29 powstał sklep, który wyróżnia się nie tylko designem, ale przede wszystkim znakomitą gamą produktów lifestyle’owych. Oprócz takich marek jak: Patagonia, Komono, Moki, posiada w swojej ofercie własną markę – UNDA. O początkach, zajawkach, designie, niekonwencjonalnym podejściu i nowym miejscu na mapie Trójmiasta, opowiada właściciel Dasea People, Kacper Stachura.

Nie tak dawno otworzyłeś na Abrahama w Gdyni sklep Dasea People. Zacznijmy od początku, skąd ten pomysł?

W pierwszej kolejności była UNDA, czyli na początku serwis pianek, dziś poszerzony o kolekcję lifestyle’ową i produkty neoprenowe. Po maturze wyjechałem na studia do Wrocławia, w tamtym czasie dosyć ostro trenowałem windsurfing, byłem w kadrze i myślałem, że kontynuacją tego wszystkiego będzie AWFiS, jednak wszystko potoczyło się nieco inaczej. Pojawiło się pytanie: co będę w życiu robić? Wtedy w Warszawie odbywał się „Windsurfing na Narodowym”, wydrukowałem pierwsze ulotki z napisem „naprawa pianek” – już wtedy znałem temat, bo mój tata prowadzi firmę związaną z tą tematyką, tak naprawdę od tego czasu zacząłem się promować. Miałem wizję, że wszystko zostanie we Wrocławiu, a po głębszej naradzie z rodzicami, stwierdziliśmy, że jak już mam się zająć biznesem to dlaczego nie w rodzinnym mieście. Duży udział w tym projekcie miała moja mama, Barbara Stachura.

Czyli typowy #backtotheroots?

Zgadza się, jednak zanim wróciłem do Gdyni pojechałem m.in. do Göteborga, Seulu, Düsseldorfu – tam uczyłem się zawodu, serwisowania pianek. Jak wróciłem to od razu otworzyłem swój regularny serwis, który na początku działał weekendowo. W tym czasie na mojej drodze pojawił się Stefan Stefaniszyn, to była owocna przyjaźń nie tylko pod kątem towarzyskim, ale również biznesowym. Stefanowi spodobała się wizja UNDY, zaczęliśmy współpracę, w zasadzie on ubrał ją graficznie. Zorganizowaliśmy kilka eventów, zawodów, z czasem puściliśmy pierwsze rzeczy i co ciekawe lepszy odbiór tego wszystkiego był tutaj, w mieście. Wtedy na horyzoncie pojawił się Karol Jastrzębski i on wprowadził do UNDY taki sznyt. W tamtym czasie powstało mnóstwo sformułowań, które stały się charakterystyczne dla naszej marki, m.in. hasło: Dasea People – czyli nazwa sklepu, chociaż wtedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy.

Dasea People działa dopiero od kilku miesięcy, a już został okrzyknięty najładniejszym lokalem usługowo-handlowym w plebiscycie organizowanym przez Centrum Designu Gdynia. Kto projektował wnętrze? 

To fajna historia, muszę zaznaczyć, że dobrze żyjemy z moją siostrą, która prowadzi „Ogniem i piecem” i powoli te nasze drogi zaczynają biec równolegle, nie tylko rodzinnie, ale też biznesowo. Jej chłopak, Sebastian Cerek, jest architektem i to on jest odpowiedzialny za projekt. Przez tą naszą luźną formę było po drodze kilka niedociągnięć, ale najfajniejszy przy tej realizacji był właśnie freestyle. Tym bardziej ta nagroda nas cieszy, bo to nie był projekt za pół bańki. Powstał raczej na zasadzie dobrej zabawy, o czym świadczy chociażby sama historia lady, która pochodzi ze starej stolarni w Gdańsku. Po krótkim targu z panami stolarzami stanęło na tysiącu, a po naszym wypatroszeniu ze zbędnych części, wyszło nam jeszcze na górkę. Efektem tego jest najpiękniejsza lada w Gdyni, która powstała za niecałe 800 zł. Każdy element w tym sklepie ma jakąś swoją historię, na ścianach wiszą tylko zdjęcia z naszych wypraw. Nic nie jest pod publiczkę, wszystko jest nasze, prawdziwe.

W sklepie znajduje się kilka marek, ale typowo Twoją jest UNDA. Co znajdziemy w kolekcji?

Oprócz serwisowania pianek, zrobiliśmy małą kolekcję lifestyle’ową. To są bardzo proste rzeczy, ale najwyższej jakości. Koszulki z najlepszej dostępnej na rynku bawełny z bardzo prostymi grafikami. Wydaje mi się, że właśnie to zdobyło serca klientów, wygraliśmy minimalizmem.

A oprócz lifestyle’u i serwisu?

Tak jak wspominałem, współpracuje z Karolem Jastrzębskim. Karol dostał ode mnie pełną dowolność, jeśli chodzi o tą całą sekcję klimatu, ciuchów itd., ja z kolei zostałem w neoprenach, czyli w tym na czym się znam. W tym momencie produkujemy i sprzedajemy jeszcze bluzy neoprenowe, które są formą docieplenia dla zawodników. To nie są jeszcze pianki, ale mamy już kilka indywidualnych zamówień na swoim koncie, w tym jedną robioną specjalnie dla Piotra Myszki. Na jej podstawie chcę zbudować całą linię pianek, ale zawodniczych, stricte skierowanych do osób ścigających się. To nie będą pianki rekreacyjne, bo tych jest już cała masa. Wierzę, że jako UNDA możemy dać ludziom wiedzę i jakość, którą zbierałem od 11 roku życia, w momencie kiedy po raz pierwszy stanąłem na desce.

Wspomniałeś, że Dasea People to nie tylko sklep?

Robimy też sporo eventów. Chcę pokazać ludziom, że produkty, które mamy w sklepie nie znalazły się tu przypadkowo. Ubrania, które posiadamy w swojej ofercie to naprawdę wyselekcjonowane jakościowo produkty, i tak na przykład – marka Patagonia – kto ją zna to wie, że są to produkty, które towarzyszą przez całe życie, nie tylko ze względu na swą jakość, ale też ponadczasowy design. Ponadto jako jedyni w Polsce oferujemy ich kolekcję lifestyle’ową. Dlatego za każdym razem jak nowa marka pojawia się w sklepie chcę ją przedstawić i powiedzieć o niej parę słów, zależy mi na tym, żeby klient wiedział, co kupuje i po jakimś czasie przyszedł do nas, porozmawiał o produkcie, wyraził swoją opinię. W przyszłym tygodniu dołącza do nas Carhartt, także spodziewajcie się świeżej dostawy. Wpadnijcie na Abrahama 29!

 

 

Autor