Paul Larsen. Przekroczyć granicę żeglowania

Autor:
Klaudia Krause

- Tak naprawdę musieliśmy przełamać granice żeglowania - jakby odpowiednik bariery dźwięku, by osiągnąć pożądaną prędkość – mówi W Ślizgu! Paul Larsen, aktualny rekordzista świata w prędkości żeglowania. 

Aktualny, ustanowiony przez ciebie rekord świata w prędkości pływającej jednostki napędzanej siłą  wiatru wynosi 65,45 węzłów. Wodny bojer ze skrzydłem pędził po wodzie u wybrzeży Afryki ponad 121 km/h.  Czy myślisz o wyśrubowaniu tego osiągnięcia, pobiciu własnego rekordu?

Przygotowanie się do osiągnięcia tej prędkości zajęło nam jedenaście lat, przez ten czas żadna z lekcji nie poszła na marne, rezultat jest taki o jakim marzyliśmy. Tak naprawdę musieliśmy przełamać granice żeglowania - jakby odpowiednik bariery dźwięku, by osiągnąć pożądaną prędkość. Zdawaliśmy sobie sprawę, jak trudne zadanie mamy do wykonania, ponieważ podczas przygotowań rekord prędkości został kilkakrotnie pobity przez inne ekipy i podwyższony łącznie o ponad 9 węzłów. Jednak tamtego dnia wszystko zagrało idealnie, wynik jest niesamowity, mam wrażenie, że wykonaliśmy swoje zadanie. Chyba, że ktoś inny ustanowiłby nowy rekord, wtedy może ponownie zabralibyśmy się do pracy. Na razie nikt o tym nie myśli,  ludzie raczej wciąż analizują to, co stało się w Namibii.

Myślisz, że konstrukcja następnej jednostki podejmującej próbę pobicia tego rekordu będzie oparta na podobnej koncepcji co Sailrocket, czy projekt może wyrosnąć z zupełnie innego pomysłu na prędkość?

Wydaje mi się, że koncepcja będzie podobna. Idealna łódka to połączenie dwóch sił, jednej znajdującej się w wodzie, drugiej w powietrzu, połączonych w jakiś sposób. Vestas SailRocket 2 to jakaś wersja takiego podejścia, możliwe, że w czyimś projekcie sternik będzie znajdował się w powietrzu, nie przy wodzie, ale będzie to oparte na dwóch siłach bezpośrednio przeciwstawiających się sobie. Jednostka wykorzystuje dobrze znaną zasadę aerodynamiki, w myśl której wzrost prędkości ruchu zwiększa siłę wiatru odbieraną przez żagiel. To dzięki tej prawidłowości możliwa jest żegluga nawet trzykrotnie szybsza od prędkości wiatru. Każdy kto zagłębi się w takie rozwiązanie, policzy to i przeanalizuje, zgodzi się, że ma ono największy potencjał. Nowa łódka nie musi wyglądać jak nasza, ale koncepcja raczej będzie podobna, porównałbym ją do silnika odrzutowego, który pozwolił osiągać prędkości wcześniej będące poza zasięgiem. Gdy patrzę na kitesurfing na foilach myślę sobie, że może łódka mająca pobić rekord powinna być bardzo mała, prosta w konstrukcji, a nie duża i droga. Jeżeli komuś się to uda, będę pierwszym, który mu tego pogratuluje.

Łódka albo raczej bolid, na którym ustanowiłeś rekord był wybudowany specjalnie pod ciebie?

Tak, jednostkę zbudowano pode mnie i pod warunki panujące w wybranym przez nas miejscu, czyli w Namibii na wodach Walvis Bay. Linia brzegowa jest tam pod odpowiednim kątem, małe zafalowanie i silny wiatr umożliwiają osiąganie wysokich prędkości. Mierzyliśmy wiatr na różnych wysokościach, to jak skręca w danym miejscu i budowaliśmy naszą łódkę specjalnie pod te warunki. Wszystko miało działać optymalnie przy prędkości 65 węzłów. Jednostka ślizga się po wodze, nie płynie tylko przed siebie, ale również lekko w bok, całą łódka jest wygięta. Jest to spowodowane jej wysokością i odchyleniem wiatru, również tym, że właściwie jest to taka pół łódka – pół samolot. Ta jednostka miała zrobić tylko jedną rzecz, ale zrobić ją bardzo dobrze, i udało się to osiągnąć.

Co sądzisz o obecnym poziomie rozwoju technologicznego w żeglarstwie, jak wpływa on na rolę żeglarza?

Ostatnio zmiany rzeczywiście zachodzą dość szybko, nowa generacja żeglarzy nie spodziewa się pływania na klasycznych łódkach przez całe życie, wiedzą, że łódki będą się zmieniały, chcą latać na foilach, pływać coraz szybciej. Gdy my zaczynaliśmy nasz projekt był on uznawany za szalony, dziś coraz więcej łódek unosi się nad wodą wykorzystując siłę nośną mieczy i sterów. Myślę, że ludzie zrozumieją i docenią możliwości jakie się przed nami otwierają, prędkości nowych jachtów są nieporównywalne do tych sprzed kilkunastu lat. Powinniśmy starać się lepiej zrozumieć i wykorzystać technologię, a nie ją odrzucać. Swojego poprzedniego A-cata Explodera sprzedałem w Anglii, po drodze do Polski, czternastoletniemu chłopakowi, który marzył tylko o łódce z foilami, to jest przyszłość żeglarstwa.

W związku z rosnącymi prędkościami coraz więcej żeglarzy używa kasków i innego rodzaju sprzętów ochronnych. Myślisz, że żeglarstwo robi się trochę mniej bezpieczne?

Nie wydaje mi się, żeby tak było. Jest to raczej wynik rosnącej na całym świecie troski o bezpieczeństwo w trakcie uprawiania jakiegokolwiek sportu. Osobiście nie czuję się bardziej zagrożony na latającym A-cacie niż na Hobie Cat 16, na którym pływałem jako dziecko. Może America's Cup jest trochę niebezpieczne, tam wszystko jest na granicy, ale wydaje mi się, że zawsze takie było, tylko żeglarze zdecydowali, że nie chcą używać kasków itp. Jak pływam na trimaranie sporo czasu poświęcamy na rozmowy w stylu „Gdzie skaczesz jak się wywrócimy? - „o tam” -  To brzmi jak dobry pomysł”. Oczywiście szybkość sama w sobie jest trochę stresująca, zwiększa prawdopodobieństwo, że coś pójdzie niezgodnie z planem. Nie zapominajmy, że klasycznych łódek wciąż jest pełno na świecie, jest to więc indywidualny wybór, dla każdego coś się znajdzie.

Można powiedzieć, że nowoczesne łódki mają coraz więcej wspólnego z samolotami, pewne elementy technologii lotniczej przenoszone są na grunt żeglarstwa. Żeglarz ma coraz więcej wspólnego z pilotem?

Prędkość zawsze wiązała się z wynurzaniem elementów z wody. Hobie Cat 16 również płynie szybciej ponieważ jeden kadłub jest w wodzie, a drugi unosi się nad nią. C-foile również tworzą siłę nośną zmniejszającą zanurzenie kadłuba pozostającego w wodzie, wynurzenie obydwu kadłubów, pozostawienie w wodzie tylko mieczy i sterów to kolejny etap. To, co sprawiło, że zakochałem się w żeglarstwie to właśnie uzmysłowienie sobie, że część łódki leci w powietrzu, a część płynie w wodzie, to coś niesamowitego! Kocham pływanie i kocham latanie, więc pojazd, który łączy te dwa wymiary jest dla mnie czymś wspaniałym. Obecnie łódki mają coraz więcej wspólnego z lataniem, ale element wodny ciągle jest kluczową składową, ważną częścią tej całej układanki. Jest pełno samolotów, ale to  woda ciągle przyciąga ludzi. Czy patrzę na foil, czy na kadłub tnący wodę nie ma to dla mnie większego znaczenia, woda jest ich podparciem w obydwu przypadkach, gra pomiędzy siłami wiatru i wody zachodzi w nich w jednakowym stopniu. Foiling i klasyczne pływanie wyglądają inaczej, ale podstawy na których się opierają, woda i wiatr, są jednak niezmienne.

Na jakich łódkach pływasz obecnie?

Przyjechałem do Sopotu by odebrać nowego A-cata Explodera, pływam również na 70 stopowych trimaranach. W zeszłym sezonie cztery razy przepłynęliśmy Atlantyk, właśnie na trimaranie. Uczę się też pływać na kitesurfingu. Jednocześnie myślę nad nową wersją Sailrocket, która ma być przystosowana do żeglugi po oceanie. W tej chwili najbardziej pociąga mnie A-cat, uwielbiam tę łódkę, jej prostotę i prędkości, które osiąga. Gdy dziś zszedłem z wody, po treningu na Exploderze, nie mogłem przestać się uśmiechać przez dłuższy czas.

Nowa, oceaniczna wersja Sailrocket? Brzmi poważnie!

Chciałbym zaprojektować łódkę, która wykorzystując to czego nauczyliśmy się przy biciu rekordu, przystosowana będzie do przekraczania oceanów. Chciałbym trochę zmienić sposób w jaki postrzegane jest żeglarstwo. Uważam, że możliwym jest uczynienie żaglówek na powrót użytecznymi, a nie tylko służącymi do zabawy czy wypoczynku. Nowa Sailrocket ma być szybka, ale i wygodna, zdolna do transportowania bagażu. Chciałbym by łódkami można się było przemieszczać w sposób podobny do samochodów, by było to komfortowe i proste. Gdy łódka jest wystarczająco szybka jest w stanie unikać sztormów czy braku wiatru. Mamy plany, projekty, obecnie szukamy partnera, który wyruszy z nami w tą podróż. Tak innowacyjne przedsięwzięcie nie jest łatwe, po drodze na pewno napotkamy wiele przeszkód, ale podobnie jak z to było z rekordem prędkości, trzeba się podnieść i pracować dalej. W końcu udało się nam osiągnąć cel. Moim zdaniem innowacja jest warta tej ceny, przezwyciężania trudności i podnoszenia się po upadkach.

 

 

galeria