Od naczelnego

Autor:
Michał Stankiewicz

Pierwszy rekord prędkości samochodem padł w 1898 roku. Francuz Gaston de Chasselopu Laubat pojechał z prędkością 63,13 km. Rozpoczęła się era rekordów. Już w 1904 roku rekord wynosił 147 km, a dwa lata później ponad 200 km/h. W 1983 roku Amerykanie przekroczyli granicę 1000 km, ale w 1997 roku ich rekord pobili Brytyjczycy. Pojazd o nazwie Thrust SCC, przypominający wyglądem bardziej rakietę niż samochód pojechał po dnie wyschniętego jeziora z prędkością ponad 1227 km/h. Rekord do dzisiaj nie został pobity.

Choć historia żeglarstwa jest o wieki dłuższa niż samochodów to żeglarskie rekordy prędkości zaczęto mierzyć dopiero w 1972 roku, kiedy powstała World Sailing Speed Record Council. I mimo tak krótkiej – w porówaniu do samochodów – historii prędkości żeglarzom udało się już od tego czasu pierwszy rekord pobić ponad dwukrotnie. Jako pierwszy, bo w 1972 roku – rekord na dystansie 500 metrów na poziomie 26,30 węzłów ustanowił Tim Colman. W latach 80. gdy do stawki dołączył windsurfing, a potem kitesurfing granica bardzo szybko została przesunięta na ponad 50 węzłów. Dzieła dokończył Vestas Sailrocket2, pojazd zbudowany specjalnie do bicia rekordu, który w 2012 popłynął 65,45 węzłów. 

„Tak naprawdę musieliśmy przełamać granice żeglowania – jakby odpowiednik bariery dźwięku, by osiągnąć pożądaną prędkość“ – wspomina Paul Larsen jeden z bohaterów tego wydania W Ślizgu!, który sterował Sailrocket2.

Ale nie to tylko same okoliczności bicia rekordu świata są ciekawe, ale tempo zmian jakie zachodzi w żeglarstwie w ostatnich latach. „Gdy my zaczynaliśmy nasz projekt był on uznawany za szalony, dziś coraz więcej łódek unosi się nad wodą (...) prędkości nowych jachtów są nieporównywalne do tych sprzed kilkunastu lat“ – ocenia słusznie Larsen.

Ameryki nie odkrywa, a raczej podkreśla to co gołym okiem wszycy widzimy - jesteśmy świadkami ogromnego przyśpieszenia technologicznego. A wszystko dzięki deskom i rewolucji ostatnich lat, czyli hydroskrzydłach, które szturmują do kolejnych klas łodzi. 

W Ślizgu! temat prędkości, ale i hydroskrzydeł porusza stale. Także w tym numerze. Paweł Górski, specjalista od technologii opisuje nowy katamaran DNA F4 (oczywiście wyposażony w foile), poczytać też możecie o trwających zawodach GPS Speed Master, gdzie nasi deskarze walczą o największą prędkość sezonu. Bohaterka naszej okładki Karolina Winkowska zajmuje się bardziej lotami niż pływaniem. Najlepsza obecnie polska kitesurferka, wielokrotna mistrzyni świata dzisiaj nie poszukuje już tylko największej prędkości, ale i tricków, o czym opowiada w rozmowie z Klaudią Krause.

 

Miło mi „na pokładzie“ W Ślizgu! powitać nowych autorów. Na naszych łamach debiutuje Tomek Janiak, mistrz Europy i Wicemistrz Świata w kategorii Masters, a jednocześnie trener polskiej kadry w kitesurfingu. Tomkowi marzy się – podobnie jak wszystkim uprawiającym tą dyscyplinę, by w końcu stała się konkurencją olimpijską. W Ślizgu! będzie pisał o kondycji, problemach, ale przede wszystkim sukcesach polskego kajta. 

Z kolei o tym jak ważna jest psychologia w sporcie, w tym także żeglarstwie pisze Daria Abramowicz, która sama kiedyś uprawiała żeglarstwo, a dzisiaj z powodzeniem pracuje ze sportowcami i trenerami. 

Michał Stankiewicz