Helskie królowe kajta

Autor:
Klaudia Krause

Podczas, gdy w Gdyni bawiono się na Openerze, w tym samym czasie Chałupy opanowały kitesurferki. Wszystko w ramach pierwszego festiwalu The Queen of Hel.

32 uczestniczki, 7 dni treningów na wodzie, porad od ekspertów z dziedzin fizjoterapii, fitnessu oraz psychologii sportu, pełnych zabawy i babskich pogaduszek oraz trzy najlepsze kitesurferki w jednym miejscu – tak w skrócie można opisać pierwszą edycję festiwalu The Queen of Hel. 

- Naszym celem było zorganizowanie festiwalu kitesurfingowego, skierowanego do dziewczyn w każdym wieku, w czasie którego mogłyby dowiedzieć się więcej o sporcie, podszkolić swoje umiejętności oraz poznać inne kitesurferki z całego kraju – mówi Katarzyna Lange, współorganizatorka festiwalu, właścicielka szkółki KiteCrew.pl - My same, czyli Karolina Winkowska, Helena Brochocka i ja, od paru lat razem jeździmy po świecie, wspólnie trenujemy, i startujemy w międzynarodowych zawodach. Chciałyśmy przekazać dziewczynom wiedzę, którą zdobyłyśmy, pokazać kitesurfing z naszego punktu widzenia.

Poranna joga, trening na nowym torze deskorolkowym Carver Wave, wyprawa do Bazy DeSki z Sup Team, czy sesja wakeboardingu z WakePark Gdańsk to tylko niektóre atrakcje festiwalu. 

- Chcemy pomagać, dzielić się pasją i uczyć. W świecie kajta panuje męska atmosfera, nie ma typowych wyjazdów dla kobiet, więc nasz pomysł było o tyle dobry, że znalazłyśmy pewną niszę dla dziewczyn, żeby się wygadały, wybawiły, po damsku spędziły tydzień. Dziewczyny mają zupełnie inny styl pływania, my wszystko rozkładamy na części pierwsze, każdy trick robimy krok po kroku różnymi technikami, a mężczyźni: „no skaczesz, kręcisz się i lądujesz”. Ten festiwal jest to o tyle dobry, że uczestniczki mogą poznać technikę, którą my opanowywałyśmy przez ostatnie 8-10 lat. Chciałybyśmy żeby Polki jak najdłużej były w tzw. światowym czubie. Mam nadzieję, wyszkolimy kadrę młodych dziewczyn, które przejmą nasze umiejętności i godnie nas zastąpią – komentuje Karolina Winkowska, trzykrotna mistrzyni świata, współorganizatorka The Queen of Hel.

Zwieńczeniem festiwalu był wyścig o tytuł The Queen of Hel, gdzie główną nagrodą była nowiutka deska Nobile Kiteboarding - NHP WMN. Dodatkowo odbyło się losowanie unikatowej deski ufundowanej przez firmę Slingshot Kite, jedynej na świcie, dedykowanej specjalnie na ten event. Tytuł Królowej Helu przypadł młodej zawodniczce Julii Wira. 

- Poprzez zorganizowanie zawodów, chciałyśmy zarazić uczestniczki festiwalu naszą pasją do rywalizacji oraz pokazać jak fajne emocje wywołują zawody, które zawsze mobilizują do czynienia postępów i przekraczania swoich granic – mówi Lange. - W Polsce zawody są organizowane tylko dla profesjonalnych kitesurferów i dziewczyny, które pływają prawo-lewo nie mają możliwości wziąć w nich udziału, my im taką szansę stworzyłyśmy. Dziewczyny zyskały doświadczenie, którego na co dzień nigdy by nie zdobyły – dodaje Winkowska. 

Festiwal był prawdziwą kopalnią wiedzy. Uczestniczki miały możliwość czerpania wiedzy z trzech różnych perspektyw, w dodatku od dziewczyn z czołówki polskiego i światowego kitesurfingu.

 

- Obserwuję szkółki obok, które stają się już dużymi fabrykami, a ja chcę żeby to było takie prawdziwe, z zajawką, ze spotkaniem się bezpośrednio twarzą w twarz. My chcemy dzielić się emocjami i doświadczeniem. Kolejna edycja festiwalu na pewno się odbędzie, feedback jest naprawdę pozytywny. Już teraz powiem po cichu, że jesienią planujemy podobny event, “The Queen of Kite - Brazil Edition”, gdzie będziemy ćwiczyć tricki freestyle na najlepszym spocie kitesurfingowym świata – podkreśla Katarzyna Lange. 

galeria