Wyścigowy sezon na oceanach

Autor:
Milka Jung

Jesienne Vendee Globe w klasie Imoca, technologiczny wyścig wielkich trimaranów, nowe przymiarki do bicia rekordów  - tegoroczny sezon w oceanicznym żeglarstwie regatowym zapowiada się bardzo interesująco – pisze Milka Jung.

Jego kulminacją będą z pewnością startujące jesienią – 6.11.2016 – regaty samotników Vendée Globe (non-stop dookoła świata), do których zgłosiła się już rekordowa liczba zawodników (30). Prawdopodobnie nie wszyscy dotrą na start, ale i tak zapowiada się wyjątkowy wyścig, na którego starcie zobaczymy wiele nowych twarzy. Wszysacy ścigają się na jachtach tej samej klasy – Imoca 60 – czyli jednokadłubowych jachtach o długości 60 stóp (18m).

Aby móc wystartować podczas Vendée Globe, trzeba najpierw przejść kwalifikacje. Wymagania są dwa – udział w regatach samotników na pokładzie jachtu Imoca 60 (niekoniecznie swojego) oraz solowy rejs na pokładzie tego samego jachtu, na którym chce się startować, o długości min. 1500 Mm - w regatach lub nie.

Imprezy kwalifikujące są w tym sezonie dwie. Pierwsza to startujące 2 maja regaty The Transat bakerly, z Plymouth do Nowego Jorku, które mają 6 zgłoszeń w klasie Imoca 60 oraz startujące 29 maja regaty w drugą stronę, New York – Vendée z metą w Les Sables d’Olonne, do których zgłosiło się 18 jachtów. 

Żeglowanie w grupie ma wiele zalet – po pierwsze, jest prawdziwym wyścigiem i wszystko testuje się w realnych warunkach, jakie przynosi pogoda – nie ma możliwości wyboru momentu startu. Po drugie daje pełną osłonę ratowniczą, zapewnianą przez organizatorów. To jednak kosztuje (wpisowe, komunikacja związana z projektem, łącza satelitarne itp.), ale jednocześnie pozwala przetestować zespół, który w trakcie wyścigu dookoła świata będzie musiał współpracować płynnie przez 3 miesiące, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Coś za coś. Część zawodników planujących tegoroczny start w Vendée Globe wybrała rozwiązanie połowiczne – rejs do Nowego Jorku samotnie, ale we własnym tempie, a następnie powrót we flocie regatowej do Francji. Sześciu zdecydowało się na start w The Transat, a czterech w obu imprezach. (Strony regat - http://www.thetransat.com/ i http://www.vendeeglobe.org/.)

A co warto oglądać poza klasą Imoca 60? Francis Joyon zapowiada jesienią ponowną próbę pobicia rekordu Juliusza Verne’a – załogowo dookoła świata non-stop. Optymalne warunki do tej próby panują najczęściej od końca października do końca stycznia. Trimaran IDEC SPORT jest w stanie podołać zadaniu, a przy korzystnych warunkach zejść poniżej niepokonanej do tej pory bariery 45 dni. Czy wyzwanie podejmie również zespół Spindrift 2, zeszłoroczna konkurencja Joyona (obie załogi zrezygnowały z próby na ostatniej prostej do mety – słaby wiatr nie pozwolił na uzyskanie rekordowych czasów) – jeszcze nie wiadomo. (Więcej - http://www.idecsport-sailing.com/.)

Jeżeli chodzi o wielkie trimarany, zaczyna się dziać coraz więcej, ale doszło do pewnego zamieszania „wymiarowego”. Istnieje w tej chwili kilka różnych klas o różnych wymiarach, a nie ma jednej imprezy, na której można by je zobaczyć i porównać wszystkie (będzie kilka w The Transat i kilka w Transat Quebec-St.Malo). Ale niewykluczone, że powoli coś się wykluwa – w przyszłym roku pojawią się zupełnie nowe regaty, The Bridge, a jeszcze dalszych planach, na rok 2019, są regaty dookoła świata. Na razie niezależnie funkcjonują trimarany klasy MOD 70, Multi 50, Ultime oraz największe maxi (oficjalnie nie ma takiej klasy, a rozmiary największych trimaranów przeznaczonych do bicia rekordów nie są ujednolicone). Dodatkowo organizatorzy różnych regat różnie definiują klasę Ultime, więc w tych kwestiach panuje wciąż spore zamieszanie.

Po 4 latach przerwy, jak zwykle, wracają regaty transatlantyckie Quebec – St.Malo, z Kanady do Francji. Ponieważ sa to regaty załogowe, nie startują jachty Imoca 60, ale będzie można obejrzeć dużo jednostek Class 40 i Multi 50 oraz jachty Open (powyżej 45’ - w tym Spindrift 2). Te mało znane, ale klasyczne regaty, rozgrywane są co 4 lata od roku 1984 – wówczas przypadła 450 rocznica pierwszego rejsu Jacquesa Cartiera, żeglarza z St. Malo, do zatoki Świętego Wawrzyńca (1534 r). Zgłoszono na razie 24 jachty, a do startu 13.07.2016 jeszcze na pewno kilka przybędzie. (Więcej http://transatquebecstmalo.com/).

Jeżeli ktoś interesuje się Pucharem Ameryki, to w tegorocznym programie jest sześć imprez (jedna, w Omanie, odbyła się już w lutym) – Nowy Jork 6-8 maja, Chicago 10-12 czerwca, Portsmouth 22-24 lipca oraz jeszcze dwie, których dat dotąd nie ustalono. Wielki finał za rok, na przełomie maja i czerwca na Bermudach. (https://www.americascup.com.). 

Jak widać – będzie co oglądać, nawet przed ekranami komputerów. 

galeria