Latający upiór z 77racing

Autor:
wślizgu

Nowy, latający katamaran Flying Phantom pokazała załoga 77racing. 

Flying Phantom to katamaran najnowszej generacji zaprojektowany w 2013 roku przez Martina Fischera, wybitnego specjalistę w dziedzinie hydro skrzydeł. Znaczący udział w projekcie ma również jeden z najbardziej doświadczonych żeglarzy startujących na wielokadłubowcach Franck Cammas wraz ze swoimi zespołem Groupama Sailing Team. I to właśnie jacht tej klasy miał swoją polską premierę w kwietniu w Sopocie. Załoga 77racing prowadzona przez Piotra Tarnackiego zaprezentowała jednostkę szerokiej publiczności i mediom oraz zaliczyła pierwsze treningi.

- Założenia i koncepcje FP przewidywały, ze konstrukcja ma być maksymalnie lekka, bardzo szybka i umożliwiająca żeglowanie na foilach od jak najsłabszych prędkości wiatru – mówi Maciej Marczewski „ Świstak” z zespołu 77racing. - Wybór materiałów nie mógł być inny jak tylko kompozyty węglowe, włókna aramidowe, olinowanie tekstylne (dynema, spectra, kevlar). Dzięki temu uzyskano bardzo lekką, zwartą i szybką konstrukcję, która gotowa do okuwania waży jedynie 155 kg.

Łódka wyposażona jest w trzy żagle – grot i fok o łącznej powierzchni 23,5 m2 oraz dwudziestoczterometrowego gennakera. Mimo, że powierzchnia ożaglowania nie jest zbyt wielka, jacht ten jest w stanie osiągać prędkości nawet do 30 węzłów. W roku 2015 zainaugurowano już Flying Phantom Series. Łącznie odbyło się pięć imprez w różnych zakątkach Europy. Na tej klasie prowadzony jest również program Red Bull Foiling Generation, któremu przewodzą dwukrotni złoci medaliści olimpijscy w klasie Tornado Roman Hagara i Hans Peter Steinacher, a który skierowany jest do młodych, utalentowanych zawodników w wieku do 20 lat.

Ze względu na zastosowanie najnowszych technologii jednostka tej klasy to niemały wydatek. Nowa, kompletna łódź kosztuje 60 tys. euro, ale chętnych do zakupu nie brakuje.  Francuski producent zbiera zamówienia już na 2017 rok.

- Zdecydowanie jest to kierunek przyszłości, który popchnął żeglarstwo w „inny” wymiar, co w zasadniczy sposób wpływa na naszą wiedzę i rozwój w dziedzinie technologii i materiałów używanych do konstruowania i budowania współczesnych żaglówek – dodaje Marczewski – Niestety wiedza ta jak i używane materiały to ogromy koszt, który musimy ponieść, jeśli chcemy nadążyć za resztą świata.

 

- Myślę, że Polacy już się odnajdują w świecie katamaranów – podkreśla Piotr Tarnacki. - Mamy świetnych żeglarzy i producentów sprzętu w klasie A klasie,. Brakuje nam jeszcze takich katamaranów jak Flying Phantom, GC32 czy M32, ale to kwestia czasu i przekazu mediowego. Jeśli uda się nam pokazać ten rodzaj żeglarstwa w atrakcyjnej formie to na pewno pojawią się kolejne latające łódki.  Plany 77racing w tym roku to opanowanie „latającego” Phantoma oraz start w kraju w regatach open. Na kolejny rok chcemy spróbować swoich sił w cyklu Flying Phantom Series we Francji.

Autor