Olimpijskie odliczanie…

Autor:
Rafał Sawicki

Siedmioro zawodniczek i zawodników w pięciu konkurencjach będzie reprezentowało Polskę w najbliższych Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro. W Atenach, Pekinie czy Londynie na olimpijskie trasy wypływaliśmy w siedmiu lub ośmiu klasach. Czy polskie żeglarstwo olimpijskie przechodzi kryzys? 

Dwa medale przywiezione z Londynu przez zawodników Pawła Kowalskiego napawały wielkim optymizmem. Sam trener naszych mistrzów został głównym szkoleniowcem Kadry Narodowej i wydawało się, że polskie żeglarstwo sportowe skazane jest na sukces. Jednak z biegiem czasu wychodziło co raz więcej problemów w poszczególnych klasach, a wyniki nie spełniały oczekiwań. Nie znam przyczyn niepowodzenia w klasach Finn czy Laser Radial, ponieważ od dłuższego czasu jestem tylko biernym obserwatorem poczynań naszych kadrowiczów. Jednak fakt, że kiedyś osobiście się z nimi ścigałem, trenowałem czy też pomagałem organizacyjnie sprawia, że na bieżąco staram się śledzić ich poczynania. Dlatego też widząc wyniki międzynarodowych kwalifikacji sam zadałem sobie pytanie, które postawiłem na początku tego krótkiego tekstu. Jednak odpowiedź jest jednoznaczna: zdecydowanie nie!

Mimo że reprezentacja jest mniej liczna niż na ostatnich trzech igrzyskach to jej poziom sportowy wydaje się być znacznie wyższy. Nie w ilości, ale w jakości tkwi potencjał. Mam wrażenie, że już dawno polskie żagle nie stały przed tak dużą szansą medalową, a już na pewno punktową. 

Jak zawsze najwięcej szans upatrujemy w klasie RS:X, a mistrzostwo świata zdobyte prze Gosię Białecką i Piotra Myszkę tylko te nadzieje podsyca. Wytrwałością obojga naszych deskarzy można, by obdzielić nie jeden zespół piłkarski, a przecież cierpliwe dążenie do celu to jedna z najważniejszych cech przybliżających do sukcesu. 

Ale jak pokazują ostatnie sezony, nie tylko klasę RS:X stać na sukcesy. Agnieszka Skrzypulec z Irminą Mrózek-Gliszczyńską w klasie 470 od dłuższego czasu nie wypadają z pierwszej dziesiątki międzynarodowych imprez, wygrywając wyścigi medalowe jeden za drugim. Obie zawodniczki to niesamowite „zadziory” i mam ważenie, że to właśnie one mogą sprawić największą niespodziankę. Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński w klasie 49er już nie raz udowodnili, że potrafią walczyć o najwyższe laury i jeśli tylko zdołają ustabilizować swoją formę, to będą groźnymi rywalami dla światowej czołówki. Największe wyzwanie czeka zapewne Kacpra Ziemińskiego w Laserze, gdyż jak wiadomo w tej klasie jest najbardziej liczna i wyrównana stawka. Wiemy jednak, że i jego stać na bardzo dobre rezultaty.

W dzisiejszych czasach liczy się specjalizacja i perfekcjonizm, dlatego też wybitnych jednostek jest coraz mniej. Mimo, że kadra olimpijska nie jest zbyt liczna to na pewno charakteryzuje ją siła. Może moja opinia jest zbytnią laurką, ale chyba właśnie o to chodzi, aby nasi reprezentanci poczuli, że w nich wierzymy i żeby jeszcze bardziej napędziło ich to do ciężkiej pracy. Do igrzysk jeszcze sporo dni, a ich forma zapewne jeszcze wzrośnie. Pokażmy, że ich wspieramy i że gdy dają z siebie wszystko na trasach regat, my zaciskamy kciuki obserwując ich zmagania w telewizji czy Internecie. 

 

Rafał Sawicki