BOLIDAMI NA REGATY, LATAJĄCE F50

Autor:
Konrad Lipski

Katamarany ze skrzydłami zamiast klasycznego grota, unoszące się nad wodą dzięki hydroskrzydłom i rozwijające prędkość do 100 km/h. Tolerancja w przypadku ich budowy jest mniejsza niż milimetr. Tak wyglądają bolidy F50, czyli udoskonalone katamarany AC50 z Pucharu Ameryki, przygotowywane do nowych regat z cyklu SailGP.

Widowisko, prędkość, technologia, ekologia - te określenia towarzyszą w ostatnich latach niemal każdej nowej inicjatywie sportowej. Nie inaczej jest z żeglarstwem, które nieustannie się rozwija, zaskakuje, pokazuje nowe oblicze. Po prostu się zmienia. Nie sposób jest nadążyć za wszystkimi nowinkami, zmianami w przepisach klasowych, czy nowymi regatami. Jednak jest pewna inicjatywa, pewien format, pewna klasa, które z pewnością zasługują, aby przyjrzeć się im nieco bliżej. Mowa o SailGP, czyli nowym cyklu regat na całym świecie, którego premiera miała miejsce w lutym w Australii. W poprzednim numerze „W Ślizgu” dogłębnie omówiony został format, zasady i przepisy w SailGP, natomiast tym razem skupimy się na samych bolidach, na których rozgrywana jest cała rywalizacja. To absolutny żeglarski top.

Włókno węglowe

Sześć identycznych jednostek wykonanych w całości z włókna węglowego połączonego z żywicą epoksydową powstało w firmie Core Builders Composites w Nowej Zelandii. Prace rozpoczęte zostały we wrześniu 2017 roku, a sama firma zatrudniła dodatkowo 100 nowych pracowników, specjalistów, aby sprostać temu zadaniu. Użycie tego materiału w żeglarstwie nie jest niczym nowym, ponieważ zapewnia wysoką wytrzymałość i sztywność, przy zachowaniu niskiej masy całej konstrukcji. Jednak sposób w jaki został wykorzystany to już zupełnie inna historia. Każdy z kadłubów, w etapie budowy składa się z dwóch głównych części – górnej i dolnej. Takie rozwiązanie pozwoliło budowniczym na uniknięcie newralgicznych pionowych łączeń w wielu miejscach, które z pewnością osłabiłyby całą konstrukcję. Powstają one w żeńskich kopytach, a nieudane egzemplarze, które nie przejdą bardzo restrykcyjnych norm, nie zostają dopuszczone nawet do etapu pomiarów. Tolerancje w przypadku budowy tych jednostek są mniejsze niż jeden milimetr. Proces tworzenia wszystkich elementów został dopracowany już podczas budowy katamaranów AC50, jednak teraz jest „jedynie” aktualizowany.

Skrzydło

Skrzydło to element, który zagościł w żeglarstwie podczas 33. America’s Cup i jak pokazała historia, został na dłużej. Wingsail wprowadzono zamiast tradycyjnego grota. Ma on 24 metry wysokości i stanowi główną siłę napędową katamaranów. Podobnie jak reszta jednostki wykonany jest z włókna węglowego i specjalnej, bardzo wytrzymałej folii. Dzięki zachowaniu sztywnej konstrukcji trymer ma większą kontrolę nad jego kształtem, i może precyzyjnie ustawić wszystkie kąty natarcia, nie martwiąc się o zmiany profilu w jego górnych partiach. Katamarany rozwijają na chwilę obecną prędkości do 50 węzłów. Jednak to nie wszystko. W niedalekiej przyszłości mają być jeszcze szybsze. Dzięki współpracy z firmą Air Bus nawiązanej jeszcze podczas Pucharu Ameryki, konstruktorzy posiadają precyzyjne dane, by zaprojektować skrzydło umożliwiające rozwijanie prędkości, których osiągnięcie, dla wielu żeglarzy byłoby spełnieniem wszelkich marzeń. Klasyczny miękki żagiel, nigdy nie sprostałby temu zadaniu.

Jako dowód na ciągły rozwój klasy, organizatorzy SailGP jeszcze przed startem pierwszych regat, poinformowali, że pracują nad nowymi skrzydłami – 18m na silny i 28m na słaby wiatr – i nieustannie testują nowe rozwiązania, tak aby łódki mogły się ścigać w większej skali wiatrowej i były jeszcze… szybsze!

Foile

Hydroskrzydła, czyli foile, to nic innego jak miecze F50, z tą różnicą, że zostały wyprofilowane tak, aby w wodzie generowały siłę nośną umożliwiającą żeglowanie nad lustrem wody. Po wynurzeniu się jednostki, kontakt z wodą mają jedynie płetwy sterowe i zawietrzny foil, co zmniejsza opory i umożliwia bicie rekordów prędkości. Podczas „lotu” to one - w zasadzie jeden, który w danym momencie jest w wodzie - utrzymuje ciężar całej konstrukcji – kadłuba, skrzydła, załogi, elektroniki, jednocześnie unosząc ją nad wodą. Do ich budowy również użyty został carbon. 

Elektronika

Wnętrze F50 nie odbiega od reszty. Najnowsza technologia została użyta również na pokładzie. Jednostka, wyposażona jest w szereg instrumentów umożliwiających jej pilotowanie, a co za tym idzie, również załoga ma szereg urządzeń, które umożliwiają „lot”. Jednak jakie to urządzenia? Tego dokładnie nie wiemy. Wiemy jednak do czego są one wykorzystywane. Przełączniki na kole sterowym przypominają nieco te znane z kierownicy F1. Dzięki nim sternik może ustawiać mechanizm różnicowy na sterach, ich czułość oraz z pomocą pokręteł na samym kole, zawietrzny miecz kontrolując przy tym lot. Przed sternikiem swoje miejsce ma trymer, skupia się on głównie na trymowaniu skrzydła za pomocą szotów, jednak i tutaj nie brakuje nowości. Z pomocą przycisków zmienia skręt żagla, jego położenie podczas zwrotów – z prawego halsu na lewy i na odwrót – jest on również odpowiedzialny za trymowanie foka, co wykonuje przy pomocy przycisków pod stopami. Następnie mamy kontrolera „lotu”, jest to zupełnie nowa funkcja w porównaniu do tradycyjnego żeglarstwa. Dwa wyświetlacze informują o wszystkich parametrach łódki, hydroskrzydłach, wingsail’u, czy sterach - ich położeniu, kątach i obciążeniach. Właśnie kontroler pilnuje, aby prędkość była jak najwyższa przy zachowaniu odpowiednich kątów żeglugi, zmienia parametry foili i precyzyjnie ustawia całość do panujących na wodzie warunków. Może on również sterować łódką i foilami przy pomocy joysticka podczas manewrów, kiedy sternik przebiega z burty na burtę. Ostatnie dwie osoby to młynkowi, czyli siła napędowa wingsail’a i to oni wybierają wingsail sheet, czyli wolnym tłumaczeniu szot skrzydła. Zasilanie elektryczne wykorzystywane jest do trymowania foka, podnoszenia i opuszczania foili, a także do zmiany ich ustawień.

Dodatkowo, żeby rywalizacja była jeszcze bardziej widowiskowa, na każdym jachcie zamontowane są trzy kamery oraz trzy mikrofony. Śledzona jest łączność radiowa pomiędzy członkami załóg, a na pokładzie znajdują się ekrany informujące całą załogę o parametrach jednostki, a także informują o zbliżającej się granicy akwenu regatowego – za której przekroczenie grozi kara i trasie wyścigu.

Obecnie pokazane F50 nie są tymi finalnymi. Jak zaznaczają ich konstruktorzy proces modyfikacji będzie stale trwał, nie wykluczone więc, że na wodzie zobaczymy jeszcze inne rozwiązania. Jeżeli nie w tym sezonie to na pewno w następnym, bo ambicją SailGP jest wyznaczanie trendów w światowym żeglarstwie.

Specyfikacja F50:

Przepisy - One Design (nieustannie rozwijane)

Długość – 15 m

Szerokość – 8,8 m 

Wysokość skrzydła – 24 m (od kolejnego sezonu 18 m na silny i 28 m na słaby wiatr)

Załoga – 5 os. – sternik, trymer skrzydła, kontroler lotu, dwóch młynkowych

Limit wagi załogi – 438 kg (średnio 87,6 kg /os.)

 

Prędkość maksymalna – 53 węzły (nieustannie rośnie)