Boot Dusseldorf x eko UNDA

Autor:
Kacper Stachura

250000 gości, prawie 2000 wystawców z 65 krajów, światowe premiery jachtów, nurkowanie, kajaki, czy surfowanie po sztucznej fali i aż 9 dni żeglarskich emocji, tak w skrócie wyglądały pięćdziesiąte, jubileuszowe targi Boot Dusseldorf 2019. Wśród wystawców była m.in. gdyńska UNDA, która mocno zwróciła uwagę na problem ekologii. Przeczytajcie relacje prosto z pierwszej ręki.

Boot Dusseldorf w tym roku obchodziło 50. urodziny, co znaczy, że już na początku lat 70., wodniacy z całej Europy zjeżdżali się tutaj, by kupić rozmaite szpeje, dzięki którym mogli zabłysnąć na wodzie w nadchodzącym sezonie. Jeśli chodzi o formułę targów to w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło, do dziś sklepy surfingowe z całych Niemiec zjeżdżają się pod koniec stycznia, żeby przez kolejne 9 dni upłynnić towar zalegający im w magazynach. Jednak targi w Dusseldorfie to nie tylko sporty surfingowe, na innych halach znajdował się sprzęt do nurkowania, kajaki, motorówki, wyposażenie jednostek, no i oczywiście same jachty. Światowe premiery miały m.in. jednostka Beneteau Oceanis 30.1 ze stoczni Beneteau, czy Sealine C390 od Hanse, który jako jedyny jacht tej długości oferuje 3 kabiny i 2 łazienki. Ciekawą koncepcję przedstawiła również stocznia Moody prezentując najmniejszy jacht typu Deck Saloon – Moody 41DS. Warto też wspomnieć o Fjord 44 Coupe – pierwszym modelu z całkowicie zamykanym salonem.

Mimo, że na targach Boot byłem już po raz siódmy, to jako UNDA wystawialiśmy się po raz pierwszy, przez co moje spojrzenie na całe wydarzenie bardzo się zmieniło. 9 dni obserwacji nasunęło niepokojące wnioski. Hala surf była zagracona średniej jakości sprzętem, który w olbrzymich ilościach wręcz uginał półki niemieckich wystawców. Oni zaś z pożałowaniem patrzyli na nasze stoisko, które zostało wykonane ze sklejek. Promowaliśmy posłania dla psów wykonane z odpadków neoprenu, a do tego mieliśmy zaledwie 20 t-shirtów i kilka bluz neoprenowych. Jeden z wystawców nawet pokusił się, aby dać nam lekcję biznesu, niestety nasze argumenty o ekologii i pędzącym konsumpcjonizmie trafiały do niego jak do ściany. Przerażający jest fakt, że jako konsumenci codziennie udostępniamy na facebook’u filmiki jak to żółwie pływają w stertach śmieci, a foki wylegują się na starych oponach na plaży, a mimo tego na największych targach sportów wodnych w Europie, a może i na świecie, byliśmy jedyną firmą, która poruszała tematykę tego problemu. Nikt, zarówno wystawcy, jak i organizatorzy, nie mieli najmniejszej potrzeby moralnej, aby uświadamiać swoich klientów, a przedrostek „eko” na produktach jest używany tylko po to, żeby windować ich cenę.

 

Jednak uświadamianie ludzi było pobocznym celem naszego pobytu. W Dusseldorfie po raz pierwszy zaprezentowaliśmy nowy produkt – bluzę Gulfstream, czyli efekt dwóch lat pracy i testów.  Z czystym sumieniem mogę napisać, że to najlepsze, co do tej pory stworzyła UNDA. W nadchodzącym sezonie będziemy jeszcze bardziej starali się was zainspirować do działań związanych z ochroną i utrzymaniem środowiska w idealnej kondycji. Śledźcie nasze ruchy na undasurf.com