WCIĄŻ MONOPOL

Autor:
Przemysław Miarczyński

Listopadowe decyzje z ostatniej konferencji World Sailing jak zwykle zaskoczyły. Dla nas deskarzy, najważniejsze było oczywiście to, na czym będą startować zawodnicy windsurfingu na igrzyskach w Paryżu w 2024 roku.

Od dawna wiadomo, że jeden producent, monopolista w danej klasie nie jest dobrym rozwiązaniem. Tak właśnie jest w przypadku RS:Xa. Neilpryde dyktuje ceny, a jakość produktów spada. Przez co zawodnicy i światowe związki żeglarskie muszą kupować sprzęt, który jest coraz mniej trwały. Od kilku lat bardzo dużym problemem jest również sama realizacja zamówień. Fabryka zwyczajnie nie nadąża z produkcją sprzętu. Należy zaznaczyć, że najbliższe igrzyska w Tokio będą dla RS:Xa już czwartymi z rzędu. Myślę, że to już najwyższy czas, by spróbować czegoś nowszego, szybszego i jednocześnie bardziej widowiskowego. Większość zawodników oraz trenerów z całego świata ma już dość obecnej współpracy z firmą Neilpryde i ciągłej „walki z wiatrakami”, przez co nawet w środowisku samego RS:Xa mocno nasiliła się ogólna chęć zmiany klasy. Jest to również w bardzo dużej mierze spowodowane pojawieniem się drugiej odsłony windsurfingu, czyli wind-foila.

Niespełna dwa lata temu sam Neilpryde zaproponował nową klasę windsurfingowo-foilową – RS:X Convertable. Było to połączenie klasycznego pływania na windsurfingu ze statecznikiem. Do tej samej deski przy odpowiednich warunkach wietrznych mogliśmy zamontować również foila. Ta klasa, mimo rozegrania mistrzostw Europy oraz świata szybko umarła, co było spowodowane szybkim rozwojem kolejnych, szybszych i większych foili. Drugim producentem, który szybko podchwycił temat, a nawet już dużo wcześniej myślał nad budową foila jest firma Starboard. Ich propozycją był nieco większy sprzęt do windfoila nadający się do pływania przy jeszcze słabszym wietrze. W ramach testów rozdali kilka kompletów sprzętu, niektórym czołowym zawodnikom z RS:Xa, aby dotrzeć do jak największej liczby osób z obecnej klasy olimpijskiej. Kilka tygodni później okazało się jednak, że również ten sprzęt jest już częściowo przestarzały. 

Jakby nie patrzeć do listopadowej konferencji World Sailing wszystko wskazywało na to, że igrzyska w Tokio w 2020 roku będą ostatnią odsłoną RS:Xa. Tym bardziej, że problem jednego producenta był również jednym z tematów konferencji. Niestety tak się nie stało. Mimo wszystko decyzją Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej obecna klasa ma pozostać do 2024 roku, do igrzysk olimpijskich w Paryżu. World Sailing zostawił sobie jednocześnie otwartą furtkę na kolejne zmiany, swojej niby ostatecznej decyzji. Czekamy wobec tego do kolejnej, tym razem majowej konferencji World Sailing, a póki co skupiamy się na przygotowaniach do sezonu 2019 oraz spokojnie dalej badamy tematy wind-foilowe.

Przemysław Miarczyński