Polonez znów na fali. Rozmowa z Krzysztofem Krygierem

Autor:
Arkadiusz Kus

Marzę, by stworzyć event żeglarski o randze światowej - mówi „W Ślizgu!” kpt Krzysztof Krygier, organizator słynnych regat Poloneza. - Reaktywowałem je z pasji do żeglarstwa i z przypadku  w 2010 roku, gdy z Radkiem Kowalczykiem nie udało się wystąpić w „niedoszłych” Regatach Samotników „Pomerania”. Postanowiliśmy popłynąć historyczną trasą… i tak się zaczęło wspomina w rozmowie z Andrzejem Kusem.

Jeszcze przed kolejną edycją regat już można mówić o sukcesie. W sierpniu, po 40 latach przerwy w Regatach Poloneza wystartuje kapitan Krzysztof Baranowski, i to na legendarnym Polonezie. 

Kpt Krzysztof Krygier: Już w 2012 roku kapitan Baranowski zadeklarował, że weźmie udział w regatach. Postawił jeden warunek: musi to zrobić właśnie na jachcie Polonez. Niestety nie udało się wówczas namówić prywatnego armatora do tego projektu. W 2013 roku jacht nie został zwodowany i przeczekał cały sezon na lądzie. Dzięki akcji „Polonez na wodzie” udało się teraz. Będzie to dokładnie 40 lat po tym, jak Krzysztof Baranowski uczestniczył w starcie podczas drugiej edycji regat w 1974 r. Warto też wspomnieć, że kpt. Baranowski został jednym z trzech ambasadorów naszej imprezy. 

W tym roku wystartuje też wielu innych wyśmienitych zawodników. 

Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem: „Baltic Polonez Cup - regaty wszystkich pokoleń żeglarzy”. Po raz kolejny wystartuje śmietanka żeglarzy polskich i zagranicznych. Zobaczymy Gutka, czyli Zbigniewa Gutkowskiego - Ambasador Baltic Polonez Cup. Jest posiadaczem rekordu trasy w grupach samotników. Wystartuje na jachcie Energa, tym razem w duecie z Maciejem Marczewskim. Atakowany będzie rekord trasy w grupach dwuosobowych ustanowiony w 2013r przez Tomasza Cichockiego i Jacka Trojanowskiego na jachcie Polska Miedź.

Przyjedzie Kuba Strzyczkowski, znany redaktor Polskiego Radia III. Wystartuje po raz trzeci, tym razem na największym jachcie w grupie samotników – jachcie Delphia 47. Będzie Ralph Pritzkow – niepełnosprawny niemiecki żeglarz, wystartuje po raz czwarty. Zawita kolejny Ambasador Baltic Polonez Cup Szymon Kuczyński – żeglarz roku 2013, pogromca Atlantyku na małej pięciometrowej łupince. Wystartuje po raz trzeci, tym razem na nowym jachcie Atlantic Puffin na którym po Regatach Poloneza wyruszy w rejs dookoła świata.

W obsadzie są także Sławomir Turniak, Henryk Kałuża, Cezary Szymański. Trójka żeglarzy z największym stażem w Regatach Poloneza: wystartują po raz piąty. Będzie Gergely Szutrely -  żeglarz węgierski na jachcie pod banderą węgierską – dosyć egzotyczny uczestnik jak na nasz akwen. Marek Lewenstein, Maciej Karpiński, Piotr Falk, Krzysztof Krygier: cała czwórka to zdobywcy Pucharu Poloneza po reaktywacji. I wielu innych. 

Nie żałuje więc pan, że w 2010 roku reaktywował te zmagania?

W żadnym wypadku. Brakowało w tamtym czasie w Polsce imprezy żeglarskiej o charakterze pełnomorskim z prawdziwego zdarzenia. Startując w organizowanych w naszym regionie i w Polsce regatach - ja i wielu innych żeglarzy mieliśmy pewien niedosyt i oczekiwaliśmy już czegoś więcej niż żeglowania co roku w tych samych imprezach po Zatoce Pomorskiej, Gdańskiej, wodach przybrzeżnych czy wodach Zalewu Szczecińskiego i Jeziora Dąbskiego. Takim realnym wyzwaniem i marzeniem stał się pełen Bałtyk i możliwość żeglugi za horyzont. Regaty Poloneza świetnie wypełniły tę lukę stając się realizacją ambicji dla coraz szerszego grona żeglarzy samotnych, a od roku 2013 również dla grup dwuosobowych. Są one zgodnie z założeniami historycznych twórców Regat Poloneza poletkiem treningowym i miejscem przygotowań dla polskich żeglarzy do kolejnych ambitnych projektów oceanicznych: Szymona Kuczyńskiego, Krystiana Szypki, Kuby Strzyczkowskiego, Tomasza Cichockiego, Zbigniewa Gutkowskiego i wielu innych.

Początki z pewnością nie były łatwe. Wszystko trzeba było rozkręcić praktycznie od zera.

Zająłem się przygotowaniem i organizacją tego projektu. Szybko okazało się, że chętnych do takiego wyścigu jest więcej. Pierwsza edycja była organizowana własnym sumptem. Trzeba było opracować zasady, regulamin, zawiadomienia, instrukcje żeglugi, nawet plakaty drukowane były na domowej drukarce. Szukałem też sponsorów, znalazłem solidnych: firma CSL jest nadal z nami, po 5 latach. Dużo czasu zajęło też stworzenie pierwszej strony regat znajdującej się w tamtym czasie na moim pierwszym portalu www.portalżeglarski.pl. Nowatorskim rozwiązaniem już w pierwszej edycji po reaktywacji okazał się Tracking online jachtów, który zastosowaliśmy do monitorowania przebiegu imprezy i który pozwalał oglądać pozycje jachtów online. W tamtym czasie jedynie wielkie imprezy światowe korzystały z takiego systemu, my zaczynaliśmy od Trackingu GPRS, który dawał dziurę zasięgu na środku trasy. Pomimo tego było to nowatorskie rozwiązanie w regatach pełnomorskich na Bałtyku i w Polsce. Stosujemy je już w profesjonalnej formie jako Tracking Satelitarny Online do dziś.

W jakim stopniu inspiracją były regaty z lat 70. i 80?

Ideą reaktywacji była kontynuacja historycznej imprezy. To motto kontynuujemy do dziś: regaty odbywają się na trasie Świnoujście – Christianso – Świnoujście non stop, nadal wręczany jest Puchar Poloneza, który przekazała nam pani Ewa Madeja - żona zmarłego ostatniego trzykrotnego zwycięzcy Jerzego Madei. Puchar Poloneza wręczany jest nadal dla jachtu, który w najkrótszym czasie przeliczonym pokona trasę regat. Niestety już nie jest stosowana formuła IOR według której ścigały się jachty w latach 70. i 80. Aktualnie o Puchar Poloneza walczą samotnicy w grupach przeliczeniowych KWR i ORC. Chcielibyśmy powrócić do tradycji startu honorowego w Szczecinie – może uda się to zrealizować w 2015r.

Myśli pan, że właśnie wszystkie te historyczne nawiązania sprawiły, że wśród żeglarzy jest takie zainteresowanie?

Po dwóch tygodniach marca zamknęliśmy główną listę startową. W zeszłym roku lista została zamknięta po miesiącu od rozpoczęcia przyjmowania zgłoszeń – taka frekwencja to ewenement na skalę polską i w pewnym sensie również na skalę światową. Niewiele imprez żeglarzy samotników i grup dwuosobowych na świecie może pochwalić się taką frekwencją jak nasza. Wygląda na to, że stajemy się potęgą żeglarstwa samotnego i dwuosobowego, a to dobrze rokuje na przyszłość. Przyjmujemy jeszcze zgłoszenia rezerwowe i tzw. Joker – więc jeśli ktoś ma ochotę wystartować w naszej imprezie zapraszamy – więcej info na www.regaty-poloneza.pl

Może się pan szczycić, że to w dużej mierze Pana impreza. Czy kapitan Krzysztof Krygier czuje się spełniony czy ma dalsze marzenia?

 

Plany na kolejne lata to: kontynuacja rozpoczętego dzieła, pielęgnowanie historii i przypominanie o sukcesach historycznych żeglarzy oceanicznych i pełnomorskich, dalsze stworzenie możliwości rozwoju i treningu polskich żeglarzy pełnomorskich i oceanicznych, propagowanie żeglarstwa samotnego i dwuosobowego, promowanie Polski, regionu i miast, no i oczywiście dalszy rozwój imprezy: uczestnictwo oceanicznych klas światowych typu IMOCA 60, Class 40, mini 6,50. Marzę, by stworzyć event żeglarski o randze europejskiej i światowej. Do realizacji szczególnie ostatniego celu jest znalezienie strategicznego sponsora tytularnego, który pozwoli zapewnić odpowiednie wsparcie finansowe  – czego sobie i uczestnikom życzę.