Sztafeta Mixed, czyli parytety W kajcie

Autor:
Tomek Janiak

Do finalnej decyzji o przyjęciu kajta do sportów olimpijskich, coraz bliżej. W listopadzie tego roku, dowiemy się czy i w jakim formacie będziemy ścigać się podczas IO w Paryżu w 2024 roku. Upewnimy się tym samym czy zmierzamy w dobrym kierunku, jeżeli chodzi o planowanie szkolenia oraz dobór zawodników, którzy mogliby za 6 lat powalczyć o medale na akwenie w Marsylii.

Aktualnie wszystko wskazuje na to, że kiteboarding otrzyma medal olimpijski dla teamu mieszanego (damsko-męskiego), który będzie ścigać się w formule sztafety. Co to konkretnie oznacza? Z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie wyglądać to tak: podobnie jak w innych konkurencjach żeglarskich, ze względu m.in. na „team riding”, w igrzyskach będzie mógł wystąpić tylko jeden team (kobieta + mężczyzna) z danego kraju, który wcześniej wywalczy kwalifikację. W wyścigu będzie brało udział około 15. dwuosobowych zespołów damsko-męskich. Zawodnicy będą rywalizować na sprzęcie „Formuła Kite” (hydroskrzydło oraz latawce zarejestrowane w cyklu 4 lat, deska dowolna). Spodziewać się możemy sprzętu „high performance”, czyli najszybsze na rynku hydroskrzydła + 4 latawce komorowe w różnych przedziałach rozmiarowych. Każdy z zawodników będzie dysponować swoim sprzętem.

Zawodnicy będą ścigać się po tej samej trasie typu: short track (1 wyścig około 7 minut), w wyścigu floty na kursach pod wiatr i z wiatrem, z dodatkowym elementem slalomu. Pierwszy wyścig rozpoczną mężczyźni tradycyjnym startem pod wiatr. Po jednym okrążeniu trasy, wpłyną na metę, która będzie jednocześnie startem dla ich partnerek z teamu. Dziewczyna z danego zespołu będzie mogła przekroczyć linię startu dopiero w momencie, w którym jej partner przetnie linię mety. Linia startu i mety będzie tą samą linią. Rywalizujące na drugim okrążeniu dziewczyny będą mogły powiększyć lub zmniejszyć przewagę wypracowaną przez partnera. W tym przypadku wyścig wygra zespół, którego zawodniczka wpłynie pierwsza na metę. Przebieg kolejnego wyścigu będzie podobny, z tą różnicą, że rozpoczną dziewczyny, a skończą panowie - w tym przypadku wyścig wygra zespół, którego zawodnik wpłynie pierwszy na metę. Kolejne wyścigi będą odbywać się analogicznie. Przewinienia zawodnika lub zawodniczki z tego samego zespołu będą miały wpływ na końcowy wynik wyścigu. Sumowanie punktów, odrzutki, itd. będą liczone tradycyjnie.

Zdaję sobie sprawę, że powyższy opis może wydawać się mocno skomplikowany, szczególnie dla osób niezwiązanych z wyczynowym żeglarstwem, zapewniam natomiast, że w praktyce wszystko jest bardzo czytelne, dynamiczne, a co najważniejsze widowiskowe! W połowie maja 2018, zaraz po opublikowaniu propozycji sztafety mixed dla kajta, wiele osób „łapało się za głowę”, sceptycznie podchodząc do takiej koncepcji. Wśród sceptyków byłem również ja. Jednak po przeanalizowaniu za i przeciw uważam, że ten przełomowy format dla żeglarstwa może być naprawdę atrakcyjny sportowo oraz ciekawy medialnie.

Podczas Mistrzostw Polski w Pucku, jako Komisja Sportu PZKite, wraz z organizatorem, przeprowadziliśmy po raz pierwszy na świecie konkurencję sztafeta mixed według opisanego powyżej schematu. Było sporo emocji i to już przed samymi wyścigami, na etapie dobierania się zawodników w pary. Podczas wyścigów sztafety mixed dochodziło do niespodziewanych przetasowań na trasie i jak się finalnie okazało nie wygrali faworyci. Zwycięzcami tych historycznych zawodów zostali Jan Koszowski i Julia Damasiewicz – gratulacje! Mamy nadzieję, że format i zasady, które zaproponowaliśmy i z sukcesem przeprowadziliśmy jako wyścigi eksperymentalne, będą oficjalnym, obowiązującym formatem podczas IO w Paryżu w 2024 roku.

Jak widzicie, na medal olimpijski, będą pracować na wodzie dwie osoby, tym samym Kiteracing zmieni status ze sportu indywidualnego na drużynowy. Jest to spora innowacja i ogromne wyzwanie dla sztabów szkoleniowych. W żeglarstwie załogi wieloosobowe są czymś oczywistym, żeglują jednak na tej samej jednostce w tym samym czasie. W kiteboardingu ma być bardzo podobnie jak w sztafecie w lekkiej atletyce z tą różnicą, że team będzie damsko-męski. Czas oczywiście pokaże w jakim finalnie formacie będzie toczyć się rywalizacja.

Niektóre związki narodowe, jak chociażby Brytyjczycy już zaczęli oficjalnie poszukiwania żeńskiej części załogi. Mają dobrych, mocnych zawodników we flocie męskiej, ale póki co, żadnej konkretnej zawodniczki z perspektywami na medal w Paryżu. Francuzi, absolutni liderzy w Kitefoilu, od kilku już lat szkolą przyszłych medalistów, są najliczniejszą i najmocniejszą nacją na wszystkich zawodach. Natomiast najliczniejszy team juniorski na zawodach rangi mistrzostw świata czy Europy regularnie przybywa z Polski. Warto wspierać zapał naszych młodych zawodników i ich rodziców. Mam nadzieję, że Polski Związek Żeglarski zaproponuje rozwiązania systemowe, które pomogą utrzymać, a następnie wykorzystać potencjał drzemiący w naszych juniorach, którzy de facto za 6 lat już jako seniorzy będą walczyć o kwalifikacje na igrzyska i mam nadzieję o medal olimpijski.

W Polsce w tej chwili mamy tylko cztery juniorki, które ścigają się na poziomie połowy stawki mistrzostw Europy oraz kilkunastu juniorów z bardzo dobrymi perspektywami. Przewiduję, że po ogłoszeniu przez World Sailing decyzji o medalu dla kiteboardingu, koniunktura dynamicznie się zwiększy, co przełoży z kolei się na frekwencję. Szczególnie pożądane są oczywiście dziewczyny. Tak więc parafrazując zawołanie z minionych czasów „kobiety na traktory”, chciałoby się zawołać „Kobiety na wodoloty”!