PoWrót na ocean!

Autor:
Zbigniew „Gutek” Gutkowski

Tym razem nie zacznę od nowinek technologicznych czy wielkich szlemów, ale od siebie. Niespełna miesiąc temu otrzymałem honorowe członkostwo Yacht Club Sopot, a co za tym idzie, niedługo wyruszę na pierwszą przygodę z sopockim klubem. Już w grudniu na jachcie Monster Project VO70 wystartuję w regatach Rolex Sydney Hobart Yacht Race 2018 pod banderą Yacht Club Sopot, i to w roli sternika. 

Rolex Sydney Hobart należą do elity pięciu najsłynniejszych profesjonalnych regat na świecie obok America’s Cup, Volvo Ocean Race, Louis Vuitton Cup i Vendee Globe. Start odbywa się drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia w Zatoce Sydney, natomiast meta znajduje się w Hobart na Tasmanii. Załogi mają do pokonania 630 mil morskich, a najtrudniejszym odcinkiem jest słynna Cieśnina Bassa słynąca z silnych wiatrów. To również jedyne regaty na tym szczeblu dostępne dla żeglarzy w formule PRO/AM (professional/amateur), więc będziemy walczyć. Dla mnie to wielka radość, móc po dłuższej przerwie powrócić do wielkiego ścigania i ponownie bezpośrednio skonfrontować się z żywiołem, jakim jest ocean. Jeśli chodzi o sam jacht to jestem spokojny, ponieważ startował on chociażby w regatach Volvo Ocean Race 2008/2009. To innowacyjna jednostka, bardzo szybka i charakteryzująca się dużą sztywnością, ciekawe jak wypadnie w porównaniu z moją „Babcią” (Imoca 60). 10 dni przed startem zaczniemy oficjalne treningi, wszystko zależy od warunków, na pewno będzie ciekawie, nastawiam się na dobrą przygodę, a jak uda się przywieźć do Polski dobry wynik, to będę całkowicie spełniony. Moimi ostatnimi oceanicznymi regatami były Transat Jacques Vabre w 2013 roku na Imoce, czyli tak naprawdę żeglarski sprint przez Atlantyk. Trochę czasu minęło, także Sydney Hobart to zdecydowanie główny na cel na ten rok. 

 

Pisząc ten tekst, muszę wspomnieć też o „Charal” - pierwszej Imoce najnowszej generacji, która bije wszystkie pozostałe konstrukcje o głowę. Co prawda, od strony wizualnej dużo się nie zmieniło, ale za to prędkościowo jest znacznie lepsza. Na testach i  wyścigu na 1,5 mili w linii prostej, ta nowa jednostka miała ponad minutową przewagę nad pozostałymi. Takiej różnicy i skoku technologicznego, mało kto się spodziewał. Jestem pod wrażeniem! A wy?