Po sezonie!

Autor:
Przemysław Miarczyński

Najważniejsze starty tego sezonu już za nami. W konkurencji męskiej nie udało się wywalczyć medalu, chociaż zarówno na mistrzostwach świata, jak i Europy, do ostatnich dni miejsce na pudle było w zasięgu.

W duńskim Aarhus podczas tegorocznych mistrzostw świata najwyżej z polskiej kadry RS:X uplasowali się: Piotrek Myszka, który zajął 10. miejsce oraz Paweł Tarnowski, który w zasadzie otarł się o podium, zajmując ostatecznie 5. miejsce. „Myszek” to dwukrotny mistrz świata RS:X, więc dla niego nie był to najlepszy start, chociaż patrząc na problemy trochę zdrowotne i trochę sprzętowe, można to śmiało uznać za dobre miejsce. Widać, że Piotrek ciągle jest w czołówce i po igrzyskach w Rio powoli się rozkręca. Z kolei Paweł jest dużo młodszym zawodnikiem, ale ma już na swoim koncie tytuł mistrza Europy, a w tegorocznych mistrzostwach świata jest to dotychczas jego najlepszy wynik, który z pewnością w przyszłości pobije. Jednak fakt jest taki, że chłopaki w Aarhus niestety nie czuli się najszybsi. Wynikało to głównie z problemów sprzętowych, z którymi borykaliśmy się w trakcie sezonu, a które są spowodowane słabą jakością sprzętu oraz opóźnieniami w realizacji zamówień. W przyszłym roku będziemy się starali poprawić ten aspekt, co przy jednak ograniczonym budżecie, nie jest w cale takie łatwe. Tak czy inaczej, trzeba zaznaczyć, że zdobywając 5. miejsce Paweł wywalczył miejsce dla Polski na igrzyska olimpijskie w Tokio 2020. 

Drugim najważniejszym startem tego roku były rozgrywane na naszych sopockich wodach mistrzostwa Europy. Tu „ściany” miały głównie pomagać, ale jak to w żeglarstwie się czasami zdarza, trochę też przeszkadzały. Wydawało się, że należy żeglować lewą stroną trasy – jak zwykle w Sopocie bywało, a tu niespodzianka i wiatr skręca w prawo.  Myślałem, że ten akwen znam na pamięć, a jednak niczego nie można być pewnym… Ostatecznie najlepiej z naszych chłopaków odnalazł się Radek Furmański kończąc regaty na 7. miejscu, 10. był Paweł Tarnowski, a 14. Maciek Kluszczyński. „Myszkowi” niestety nie było dane odkuć się w Sopocie za średni występ na mistrzostwach świata, ponieważ cztery dni przed zawodami doznał kontuzji, co mimo starań i zaciskania z bólu zębów, wykluczyło go z rywalizacji. Z medalami czy bez, brawa należą się wszystkim naszym zawodniczkom i zawodnikom, a dla Zosi Klepackiej wielkie gratulacje za wywalczenie po raz kolejny złotego medalu. 

Na zakończenie aktywnego sezonu trenerskiego, trochę wkręcony w nową klasę jaką jest Formuła Foil, postanowiłem wystartować w mistrzostwach świata w tej klasie. Zawody odbyły się w dniach 20-23 września w portugalskiej miejscowości Portimao. Piękne miejsce, ale niestety bezwietrzne. Mimo tego, że na windsurfingu z foilem/hydroskrzydłem można się ścigać już od 8-10 węzłów wiatru, udało się rozegrać tylko jeden wyścig. Do rozegrania mistrzostw świata potrzebne są trzy wyścigi, w związku z czym nagrody zostały przyznane, ale tytułu mistrza świata w Formule Foil jeszcze nikt nie zdobył. W tym jedynym, rozegranym wyścigu zająłem 10. miejsce – średnio. W przyszłym roku mistrzostwa świata Formuły Foil odbędą się na początku lipca w Pucku, więc będzie okazja „u siebie” wywalczyć pierwsze medale w tej klasie.

Przemysław Miarczyński