MISTRZOSTWA ŚWIATA 505 WIELKIE ODLICZANIE

Autor:
ANDRZEJ BOROWIAK

Już 18 lipca w Gdyni, a po raz pierwszy w Polsce, rozpoczną się mistrzostwa świata w klasie 505! Na starcie stanie ponad 130 jachtów z dwuosobowymi załogami z 14 krajów.  O organizacji regat rangi światowej, o przygotowaniach i samej klasie 505 opowiada Przemek Zagórski, żeglarz, sternik na jachcie klasy 505, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Klasy 505, organizator SAP 505 World Championship 2018.

Śni pan czasem o tym, że wygrywa zawody i staje na najwyższym stopniu podium?

Dziękuję za zainteresowanie moimi snami, ale ostatnio mało sypiam. Różne senne wizje na razie mnie omijają (śmiech). Razem z grupą oddanych ludzi ciężko pracowaliśmy nad tym, żeby Gdynia była gotowa na przyjazd kilkuset żeglarzy z czternastu krajów. Chcemy, żeby nasi zagraniczni przyjaciele uczestniczyli w imprezie na najwyższym poziomie. Mamy ambicję, żeby zapamiętali pobyt w Gdyni i w Polsce na bardzo długo. Chciałbym też, żeby pogoda nas nie zawiodła. Plażowicze może mnie przeklną, ale niech wiatr wieje ile się da (śmiech). Wówczas pięćsetpiątki dosłownie odpalają, dopiero wtedy załogi  pokazują całą siłę i żeglarski kunszt.

Regaty klasy 505 tej rangi odbywają się w Polsce po raz pierwszy. Jak uzyskuje się prawo do organizacji mistrzostw świata?

To był długi, ale systematyczny i chyba naturalny proces. Wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, gdy w Polsce coraz więcej ludzi zaczynało pływać na jachtach klasy 505. Powstało potem stowarzyszenie, które zajęło się integracją pasjonatów tej klasy i organizacją regat wchodzących do klasyfikacji pucharu Polski oraz mistrzostw Polski. Niektóre załogi zaczęły wyjeżdżać na imprezy zagraniczne. Obcokrajowcy chcieli też ścigać się na naszych trasach regatowych. Doceniono rozwój klasy 505 w Polsce i bardzo wysoki poziom organizowanych tutaj imprez. Dwa lata temu podczas mistrzostw świata w angielskim Weymouth zaprezentowaliśmy żeglarzom Gdynię, jako kolejną miejscówkę - propozycję przyjęli niemalże jednogłośnie. 

Kiedy Pan to wszystko mówi czuć wielką pasję i entuzjazm. Co jest takiego szczególnego w łódce klasy 505?

Ona jest wyjątkowa i to nie tylko moje zdanie! Wcześniej pływałem na jachtach różnych klas i różnych wielkości. Jednak to właśnie  pływanie na 505 sprawia mi najwięcej przyjemności. To lekki jacht mieczowy z dużą powierzchnią żagli. Ma on niemalże nieograniczone  możliwości regulacji takielunku, w zależności od siły wiatru. To wszystko sprawia, że jednostka jest bardzo szybka! Pływa się najczęściej w ciągłym balaście, w ślizgu i w rozbryzgach wody. Ekstremalne ślizgi na kursach spinakerowych dają takiego kopa emocjonalnego, że najchętniej już teraz włożyłbym piankę i zszedł na wodę (śmiech). Poza tym tworzymy świetną paczkę przyjaciół, pasjonatów, ludzi z całego świata. Są wśród nich legendy żeglarstwa, którzy dzielą się z innymi zawodnikami swoim ogromnym doświadczeniem i są duszą towarzystwa. To jest bezcenne. 

Myśli Pan, że jesteśmy w stanie takich wyjadaczy czymkolwiek zaskoczyć?

 

Organizacyjnie wszystko było dopięte na ostatni guzik. Pracowaliśmy na to wspólnie z Polskim Związkiem Żeglarskim, miastem Gdynia i sponsorami, którzy nam zaufali. W marinie funkcjonuje specjalne miasteczko żeglarskie. Dzięki firmie SAP działają unikatowe aplikacje pozwalające kibicom śledzić regaty na żywo. Zawodnicy mają zaś przydatne analizy swoich poszczególnych wyścigów. Poza tym Polska to piękny kraj, a Gdynia to świetne miasto na taka imprezę. Mam mnóstwo sygnałów, że wszyscy nasi zagraniczni goście są zauroczeni tym, co dla nich przygotowaliśmy. Wiem też, że wielu mieszkańców Gdyni i pasjonatów żeglarstwa śledzi to wydarzenie. Trzymajcie kciuki.