RS:X znów pod murem

Autor:
Przemysław Miarczyński

Ostatnio zadano mi pytanie czy nie jest tak, że RS:X cierpi na przypływ świeżej krwi? Jaką propozycję ma windsurfing dla młodych zawodników? Czy RS:X – klasa z zasadami jest w stanie obronić się we freestyle'owym środowisku kite’a?

Zacznę od końca. Uważam, że na igrzyskach olimpijskich powinien znaleźć się zarówno windsurfing, jak i kite. Kierunek światowej federacji żeglarskiej World Sailing jest jednak inny, a ostatnie doniesienia odnośnie planu na zmianę klas na Igrzyska 2024 spowodowały, że po raz kolejny windsurfing olimpijski został przyparty do muru. Zastanawiamy się, czy jest to taka sama gra jaka miała miejsce przed IO w Londynie, gdzie podobnie jak teraz, kitesurfing miał zastąpić windsurfing, czy tym razem World Sailing nie zmieni już zdania. 

Jednak niewiele osób wie, że kite w formie, w której został zaproponowany na igrzyska to zupełnie co innego niż ten, który z reguły widzimy na plaży czy w powietrzu. Podobnie jest z windsurfingiem olimpijskim. Paradoksalnie liczby zawodników w aktualnie rozgrywanych zawodach pucharu świata i mistrzostwach świata w windsurfingu zdecydowanie górują nad kitem. Spójrzmy obiektywnie na bieżącą sytuację. Teraz World Sailing proponuje kitefoila, w którym obecnie w mistrzostwach świata startuje 40 zawodników, a ściga się zaledwie 75% stawki, ponieważ 25% z nich kończy tylko połowę wyścigów. Z kolei w windsurfingu olimpijskim na mistrzostwach świata startuje 100 zawodników z czego 95% kończy wszystkie wyścigi. 

Pod lupę weźmy też niezwykle popularny gender. Kobiety w kitefoilu są klasyfikowane razem z mężczyznami, ponieważ z reguły jest ich mniej niż 5. Natomiast w windsurfingu poza 100 mężczyzn startuje 60 kobiet na bardzo zbliżonym do siebie poziomie.

Jakie i ile latawców będzie się używać na kite? Nie wiadomo. Jakie i ile foili i desek będzie można używać? Nie wiadomo. W klasie RS:X wszystko jest jasne. Każdy ma taki sam sprzęt, na zawodach można używać jedną deskę i jeden żagiel. Jakość sprzętu może nie jest idealna, ale każdy wie czego może się spodziewać. W kitefoilu trwa wyścig zbrojeń i co dwa miesiące lub częściej coś ulega zmianie. Czy w ciągu 6 lat w kitefoilu uda się wszystko unormować? Miejmy nadzieję, że tak. Życzyłbym sobie tylko, żeby poza medialnością, światowa federacja żeglarska World Sailing wzięła jeszcze pod uwagę chociażby wymienione przeze mnie czynniki, które składają się na stabilną i mocną klasę olimpijską jaką jest RS:X. 

Z kolei porównując kite i wind w odsłonie nieprofesjonalnej, patrząc dzisiaj na większość spotów nie trudno zauważyć, że kitesurfingu jest więcej, więc siłą rzeczy jest obecnie bardziej popularny. Głównym powodem jest właśnie zainteresowanie danym sportem czy klasą żeglarską oraz medialność. Kite jest zdecydowanie łatwiejszy w nauce od windsurfingu i właśnie to powoduje, że więcej osób zaczyna na nim pływać. Po kilku godzinach nauki na kite prawie każdy pływa w ślizgu, co na windsurfingu wymaga kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu godzin. Młodzież chętniej wsiada na kite’a, ponieważ nie muszą trenować po kilka lat żeby oderwać się od wody czy spróbować jakiegoś aktualnie wylansowanego w mediach społecznościowych tricku. Czy doczekamy się swoistego renesansu windsurfingu? Powoli na spotach pojawiają się pierwsze windfoile, ale czy będzie to prawdziwa rewolucja? Czas pokaże. Póki co faktem jest, że jeżeli sam mam wolną chwilę i dostępny sprzęt, to idę popływać na kitefoilu, czego amatorzy windsurfingu prawdopodobnie nie robią z RS:X-em.