Gdzie jest Polska?

Autor:
Zbigniew „Gutek” Gutkowski

Ostatnie regaty offshorowe, jak chociażby Fastnet czy Mistrzostwa Europy ORC pokazały w jakim miejscu na świecie znajduje się Polska. 

Zacznę od gdańskich mistrzostw. Mistrzostwa Europy ORC jako event przygotowane były na wysokim europejskim poziomie, naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Natomiast sportowo można powiedzieć, że byliśmy bardzo gościnni. Były to bardzo słabe regaty w wykonaniu polskich załóg. Sam brałem udział, jest z czego wyciągać wnioski. Miejsca, które zajęliśmy pokazują naszą aktualną pozycję w regatach ORC na świecie, zdecydowanie nie jesteśmy w czołówce, a nawet w środku stawki. Nie zarzucam nikomu braku umiejętności, bo nie o to chodzi. Zawiódł sprzęt. Niestety, na takich jednostkach jak chociażby Olier, na którym startowałem, ciężko rywalizować z czołówką. Technologii umiejętnościami niestety się nie przeskoczy. To był dla nas organizacyjny sprawdzian, który moim zdaniem zaliczyliśmy wzorowo i spora lekcja regatowego doświadczenia.

Jeśli natomiast mowa o Fatsnecie to była tam w zasadzie jedna załoga, która profesjonalnie podeszła do tego regatowego klasyka. Mowa o polskim jachcie R-Six, który w klasyfikacji Mocra Multihull wśród wielokadłubowców zajął 2 miejsce. Dobrze pokazała się też Selma Racing, która uplasowała się w 1/3 stawki. Reszta? Trochę czaruje rzeczywistość. To raczej przygoda niż poważne ściganie, ale z drugiej strony dobrze, że chcą uczyć się nowych doświadczeń. 

Czy jest to dobry prognostyk? Tak, ponieważ kilka lat temu żeglarstwo morskie nie było aż tak rozwinięte. Chociaż w tej sytuacji pojęcie „rozwinięte” jest względne, bo tacy w porównaniu do Polski są chociażby Anglicy czy Francuzi, których od kilku dekad staramy się gonić. I tu tkwi problem. Nie w tym, że jesteśmy gorzej wyszkoleni czy nie mamy odpowiednich akwenów, nasz naród jest jeszcze zbyt biedny w porównaniu do anglosaskich potęg. Problem tkwi w kulturze. Do 1989 roku byliśmy zaszufladkowani przez Sowietów, dopiero później zaczęliśmy pracować na swój własny rachunek. Nawet 20 lat temu, kiedy pływałem na 49erze bardzo odstawaliśmy od reszty, bo nie mieliśmy odpowiedniego sprzętu. Szansa na zmianę istnieje. Patrząc chociażby na wspomnianego 49era. Chociaż trzeba pamiętać, że łatwiej jest finansować klasy olimpijskie, które mają dotację z Ministerstwa Sportu, są mniejsze, w związku z czym dużo tańsze niż jednostki morskie. Trzeba też pamiętać, że w ORC jachty to dobro nabyte, najczęściej własnymi środkami. Nie ma jachtów związkowych. Profesjonalnych teamów też za bardzo nie ma. Jak do tej pory morskie żeglarstwo istnieje jedynie w statucie.

 

Czy polskie załogi za kilka lat będą potrafiły nawiązać walkę z konkurencją? Szansa na zmianę oczywiście istnieje. Jednak trzeba jeszcze poczekać, trochę cierpliwości, pokory. Jak udało się pójść w dobrym kierunku w żeglarstwie olimpijskim, to dlaczego w morskim ma być inaczej.