Latajcie ile się da!

Autor:
Michał Stankiewicz

Letnie sukienki, rozpuszczone włosy, makijaż. 100 % kobiecości. Bez pianek, neoprenów. Desek, latawców, barów, linek, a nawet wody. Bez bluz i kapturów, luźnych spodni. A nawet bez klapek! Właśnie tak sobie w redakcji wyobraziliśmy sesję naszych czołowych kitesurferek. Może mało żeglarsko, może nie zawodniczo, ale kto powiedział, że kitesurferka na zdjęciach zawsze musi wyglądać tak samo? Od pomysłu przeszliśmy do działań, a czego efektem jest niezwykle klimatyczna sesja. Miejsca na jej realizację szukać daleko nie trzeba było. Półwysep helski i Chałupy to naturalne miejsce pielgrzymek kajciarzy z całej Polski. Nie tylko najlepsze warunki do uprawiania tego sportu, ale i też wyjątkowo malownicze, nie do końca skażone klasyczną turystyką nadmorską. Jakby mniej tutaj smażalni ryb, namiotów z cymbergajem, ław z piwnymi parasolami, czy stoisk ze skarpetkami i biustonoszami. Gwoli wyjaśnienia: nie mam oczywiście nic przeciwko samym rybom, cymbergajom, a także skarpetkom i biustonoszom, tylko ich dziwnej koncentracji. A także wciskaniu ich na chodnik pomiędzy skwierczące kiełbasy, automat z maskotkami i kręcone lody. Całość tworzy radosną mieszankę, a przechodnie mają trudności z omijaniem tego „bogactwa”.

Wracając do sesji – gdzie indziej jak nie na półwyspie udałoby nam się złapać trzy dziewczyny w jednym momencie, na co dzień rozrzucone po całym świecie? A przy okazji odbyć interesujące rozmowy na temat kobiecości kitesurfingu. Bo to, że jak mało innych dyscyplin żeglarskich jest to sport mocno sfemalizowany – przekonywać chyba nikogo nie trzeba. Przewaga techniki nad siłą, brak obciążeń typowych dla innych klas żeglarstwa regatowego (wystarczy porównać trzymanie w rękach baru z trzymaniem szotów genakera czy spinakera), wizualna atrakcyjność, a do tego spora promocja wśród pań – to wszystko sprawia, że kobiet z roku na roku przybywa. Swoje robi też moda. Na kajcie pływają gwiazdy. Wystarczy rzucic okiem na fejsbuka czy instagram. Kinga Rusin, Dorota Gawryluk, Maja Bohosiewicz, Agnieszka Więdłocha, Beata Sadowska, Olga Frycz... Lista jest długa. To działa. I dobrze! A jak jeszcze dodać, że jest to sport całkiem bezpieczny, pomaga w utrzymaniu figury, jednocześnie nie wymagając od pań atletycznej sylwetki na wzór sławnych sportsmenek z NRD – to sukces murowany. Drogie panie i dziewczęta – latajcie więc tak często jak tylko się da. Panowie również. A póki co zapraszamy do lektury!

 

Michał Stankiewicz