ReWolucje W Volvo Ocean Race

Autor:
Milka Jung

Regaty Volvo Ocean Race pod kierownictwem Marka Turnera zmieniają się bardzo. Za chwilę kolejne rewolucyjne decyzje. 

Toczące się przygotowania do rozpoczynającej się 22 października kolejnej edycji legendarnego wyścigu nie przeszkadzają dyrekcji Volvo Ocean Race w planowaniu następnych regat. Pewne jest, że znane nam dotychczas jachty Volvo Ocean 65 nie wystartują już więcej. Czy zamiast nich zobaczymy trimarany, czy unoszące się na hydroskrzydłach jednokadłubowce? No właśnie – oto jest pytanie. 

- Zaprojektowane w roku 2011 obecne jachty były przewidziane na dwie edycje regat – mówi dyrektor regat, Mark Turner. - Musimy iść z duchem czasu, wybrać to, co jest przyszłością żeglarstwa.

Na razie organizatorzy wybrali biuro konstrukcyjne, które będzie odpowiedzialne za projekt nowego jachtu. Wiadomo, że utrzymana zostanie formuła One Design, czyli wszystkie jednostki będą takie same.
18 kwietnia poznamy odpowiedź. Uroczysta decyzja ogłoszona zostanie na specjalnej gali w Goteborgu. A wraz z nią niewątpliwie kilka kolejnych zmian, które niewątpliwie wpłyną na przyszłość żeglarstwa oceanicznego jako sportu, nie tylko samych regat VOR.

Czy 18 kwietnia poznamy również nazwy kolejnych jachtów? Na razie swój udział potwierdziły cztery zespoły - Team Akzo Nobel, Dongfeng Race, MAPFRE, Vestas 11th Hour Racing. Gotowych jachtów jest osiem, a czasu coraz mniej. 

Dyrektorzy Volvo Ocean Race wybrali projektanta bardzo wszechstronnego. Guillaume Verdier to jedna z najważniejszych postaci współczesnego przemysłu regatowego. Człowiek, który zna się zarówno na największych trimaranach (nowa Gitana – Edmond de Rotschild – niebawem zejdzie na wodę), latających wynalazkach Pucharu Ameryki (Team New Zealand), wyczynowych jednokadłubowcach do bicia rekordów (Comanche) oraz jachtach z podium Vendée Globe (Hugo Boss, Banque Populaire VIII). -Niezależnie od tego, jaka będzie decyzja co do typu jednostki, Guillaume będzie umiał ją zaprojektować – mówi dyrektor regat i największy „rewolucjonista” żeglarstwa oceanicznego, Mark Turner. 

Verdier będzie szefował zespołowi projektowemu Volvo Ocean Race, którego celem będzie budowa nowej floty jachtów o identycznych parametrach i właściwościach. Francuza wybrano po przeprowadzeniu rozmów z sześcioma najlepszymi biurami na świecie. -Obejrzeliśmy szereg niesamowitych propozycji. Wszyscy żeglarze w kierownictwie VOR byli naprawdę zachwyceni pomysłami projektantów. Zdecydowaliśmy się na współpracę z Guillaume Verdierem, bo jest obecnie najbardziej wszechstronnym projektantem, a decyzja dotycząca typu jachtu jeszcze nie została podjęta – komentował Mark Turner.

- Zaczynamy od zera – mówi Guillaume Verdier. - Niezależnie od tego, jaki będzie finalny projekt, jedno- czy wielokadłubowy, nauczymy się na pewno mnóstwo pracując razem. Żeglarze chcą mieć radość z tego co robią, pociągają ich nowe rzeczy. Na przykład w jachtach Open 60 wprowadzono kilka radykalnych, a jednocześnie bardzo bezpiecznych rozwiązań. O to właśnie chodzi w Volvo Ocean Race.

Niezależnie od typu jachtu, będzie on budowany we włoskiej stoczni Persico Marine, która zbudowała najnowszy jacht VO65 Team Akzo Nobel (jedyny nowy w najbliższej edycji regat).

- Chcemy mieć jedną stocznię, z którą współpracujemy. To ułatwia wiele spraw organizacyjnych. Ta stocznia oczywiście będzie miała swoich podwykonawców na całym świecie, ale z naszego punktu widzenia jeden podmiot to optymalne rozwiązanie – mówi dyrektor techniczny regat, Nick Bice.

 

Decyzja o utrzymaniu identycznych jachtów One Design broni się sama – finisze są bardzo bliskie, a współzawodnictwo bardzo zacięte, walka bardzo wyrównana. 

 

 

 

Jachty VOR przygotowujące się do startu będzie można w tym roku oglądać „w akcji” wcześniej, na długo przed sygnałem startowym w Alicante. Zamiast obowiązkowego do tej pory rejsu kwalifikacyjnego liczącego 2 000 Mm, wprowadzono Etap Zero oraz Prolog, regaty typu pre-race. Oczywiście chodzi o pokazanie floty w czasie wakacji w Europie, co niewątpliwie będzie miało przełożenie na wyniki finansowe.

Etap zero zacznie się 2 sierpnia na regatach Cowes Week, wyścigu wokół wyspy Wight. Kontynuacją będzie Rolex Fastnet Race (start 6 sierpnia z Plymouth). Potem rozpocznie się – już tylko dla floty VOR – wyścig do Lizbony, z pokazowym przystankiem w St. Malo, będącym ukłonem w stronę francuskiej publiczności. Na miejscu rozegrany zostanie również pokazowy wyścig serii Pro-Am, czyli z udziałem zaproszonych gości na pokładach, szefów dużych firm i celebrytów.

 

Z St. Malo jachty VOR skąd odpłyną do Lizbony. 18 września rozpocznie się tam obowiązkowe zgrupowanie przedstartowe, które potrwa dwa tygodnie. Będzie szansa skorzystać z dźwigu i innych udogodnień stoczni VOR – dosłownie na chwilę przed startem. 8 października startują regaty prologu na trasie Lizbona – Alicante, gdzie jachty powinny dotrzeć 12 października. Potem In-Port Race, 14 października, a 22 października wielki start.

galeria