Odzyskać zaufanie

Autor:
Michał Stankiewicz

To była długo oczekiwana zmiana. A może nieoczekiwana, bo większość chyba nie wierzyła w jakiekolwiek zmiany w kierownictwie Polskiego Związku Żeglarskiego. Tym bardziej, że Wiesław Kaczmarek, dotychczasowy prezes przez 16 lat pełnił swoją funkcję i nie zamierzał wcale rezygnować. Przegrał, a nowym został Tomasz Chamera, wcześniej wiceprezes. 

Czy to autentyczna zmiana? Nowy prezes deklaruje, że tak. Tak też pisał w swoim programie przedwyborczym. Jak będzie naprawdę z pewnością czas pokaże, ale jakaś nadzieja pojawiła się. Widać to po wpisach w mediach społecznościowych wielu żeglarzy, widać chociażby już po zmianie polityki informacyjnej. Widać też na łamach W Ślizgu!, gdzie po raz pierwszy w naszej historii (krótkiej, ale treściwej) publikujemy wywiad z prezesem PZŻ. I to wywiad nie na zasadzie „pitu pitu, jak jest fajnie”, ale dotykający tych trudnych spraw, które ciągną się za PZŻ. 

Jestem ciekaw zmian w PZŻ. Zadanie bardzo trudne. Ze względów formalnych i finansowych. Poprzedni zarząd zostawił po sobie kilka „kwiatków”, jak sławny portal sailing.org.pl z pożyczką w kwocie 1,6 mln zł. Jak planowana budowa Nowej Mariny Gdynia, póki co generująca kasy na wynagrodzenia. Czy też zruinowana Trzebież. Być może więcej jest tych kwiatków. Tego nie wiemy. To wszystko jednak można w miarę szybko ogarnąć, prawnie uporządkować, wyjść na prostą. Strat się nie uniknie. Ale można odrobić.

Trudniejszą sprawą jest wizerunek i zaufanie. To wymaga znacznie dłuższego czasu. Przez te wszystkie lata związek zapracował solidnie na bycie takim żeglarskim PZPN-em z okresu kadencji Grzegorza Lato. Nigdy nie byłem w jakiś sposób związany ze związkiem,  nie miałem takiej potrzeby, ale nawet te nieliczne kontakty dziennikarskie nie zachęcały do tego. Przypominam sobie sytuację, gdy rok temu opisywaliśmy naszą kadrę żeglarską. Wtedy PZŻ odezwał się z pretensjami, że powinniśmy żeglarzy przedstawiać nie jako kadrę Polski, ale kadrę PZŻ. Nawet PZPN nie żądał, by przedstawiać piłkarzy jako kadry związkowej. Uznaliśmy to za żart, choć nim nie był i tak naprawdę oddawał klimat oderwania od rzeczywistości panujący w PZŻ. Nie byliśmy jedyni. W ciągu ostatnich lat wielu żeglarzy, organizatorów imprez zauważyło, że PZŻ nie jest im do niczego potrzeby. Ani do uprawiania żeglarstwa, ani do organizacji imprez, regat, czy tworzenia teamów. Stąd pierwsze pytanie do nowego prezesa – po co właściwie jest PZŻ? Odpowiedzi szukajcie w wywiadzie. 

Tyle o wyborach w PZŻ. Nie mogę nie wspomnieć o naszym wywiadzie okładkowym. Jola Ogar, mistrzyni Świata i Europy w klasie 470 z niezwykle barwną, pełną zwrotów historią kariery. Co mnie szczególnie cieszy, razem z Klaudią Krause udało nam się z nią porozmawiać nie tylko jak z zawodniczką, ale przede wszystkim kobietą. Jola zgodziła się nie tylko szczerze opowiedzieć o swoim życiu, lecz także odkryć siebie w wyjątkowej sesji zdjęciowej. W obiektywie Marty Dębskiej, pod skórą twardej wojowniczki pokazała dużą wrażliwość. Oglądajcie, czytajcie. Warto.

 

Michał Stankiewicz