Nowy sezon, nowe wyzwania

Autor:
Tomek Janiak

Pod koniec ubiegłego sezonu opisywałem szanse i perspektywy „wejścia” kajta do  Igrzysk Olimpijskich w Tokio 2020. Rozpoczęliśmy kolejny sezon współzawodnictwa, jak sytuacja przedstawia się po tych kilku miesiącach absencji na trasach regatowych?

W lutym, na długo wyczekiwanej konferencji, World Sailing (WS) zdecydowało o utrzymaniu dotychczasowych klas żeglarskich w programie  Igrzysk Olimpijskich (IO) i nie zabieganiu o dodatkowy medal dla Kiteboardingu. Dla mnie osobiście spore rozczarowanie i strategia kompletnie niezrozumiała. Podejrzewam, że również dla sporego grona osób związanych z dyscypliną. Mam świadomość, że za takimi a nie innymi decyzjami stoi potężny lobbing i pieniądze, jednym słowem „politykierstwo”, i jak się okazuje nie mamy na to wpływu.  Pomimo tych „perturbacji” sezon ruszył z werwą, zarówno na świecie jak i w Polsce, juniorzy i młodzicy przygotowują się do najważniejszej dla nich imprezy, czyli Igrzysk Młodzieżowych w Buenos Aires 2018.

Ale po kolei. Pierwsze regaty sezonu, tradycyjnie odbyły się w Pranburi (Tajlandia), gdzie w klasie TT:R wystartowało ponad 60 zawodników. Na zawodach obowiązywał nowy format, według którego będziemy ścigać się również w Polsce, tj. slalom i slalom boardercross. Regaty  w Pranburi pokazały, że konkurencja zdecydowanie zyskała na dynamice, widowiskowości a przede wszystkim stała się zrozumiała dla widzów. Przełożyło się to również, jak było widać na frekwencję. Foilboarderzy natomiast, rozpoczęli sezon marcowymi zawodami w Meksyku, gdzie w klasie KiteFoil Open ścigało się 50 osób. Oprócz tego, że tak duża ilość osób startowała w jednej flocie, było to o tyle ciekawe wydarzenie, że był to swego rodzaju poligon doświadczalny dla producentów. Zaprezentowane zostały nowości sprzętowe, nad którymi poszczególne teamy pracowały przez ostatnie miesiące i na tych pierwszych zawodach była okazja sprawdzić się w realnej walce. Wewnątrz teamów również pojawiło się  kilka zmian personalnych, przybyło sporo nowych twarzy, a co niektórzy „wyjadacze”, jak Olly Bridge czy Maxime Nocher zmienili barwy team’owe.

Pod koniec kwietnia miałem okazję być we Francji (Hyeres) na Pucharze Świata World Sailing, tym razem w charakterze obserwatora. W programie regat znalazła się Formuła Kite i była to w zasadzie pierwsza tego typu konfrontacja Kiteboardingu z pozostałymi klasami żeglarskimi. Wcześniej co prawda byliśmy zaproszeni do udziału w finałach pucharu Świata w Abu Dhabi (2015 r.), ale bardziej jako „ciekawostka”.  Warunki, jak to bywa w Hyeres,  mocno zmienne, od 5 do 40 knts - wyjątkowo zimno jak na to miejsce i tę porę roku. Przysłuchując się dyskusjom w kuluarach, słychać było pozytywne głosy dotyczące kajta, generalnie żeglarski światek był pod dużym wrażeniem sprawności, szybkości oraz możliwości klasy Formuła Kite. Potwierdziliśmy po raz kolejny, że jesteśmy w stanie żeglować w teoretycznie każdych warunkach, nasze krótkie trasy są widowiskowe, a wyścigi dynamiczne i obfitujące w spektakularne „rozsypki”.

W mojej ocenie niestety rozwój dyscypliny nie zmierza w dobrym kierunku. Wciąż brakuje stanowczej decyzji dotyczącej wprowadzenia klasy monotypowej lub „white board”, która zapewni w miarę uczciwe zasady rywalizacji, a przede wszystkim ograniczy koszty związane z zakupem sprzętu. Nie będę rozwijać tematu, bo potrzeba by było na to co najmniej dwóch kolejnych wydań „W Ślizgu!”.

Na rodzimym podwórku, pomimo przedłużającej się zimy, a co za tym idzie utrudnionych możliwości do treningu,  ruszyliśmy z  się kolejnym Pucharem Polski. W momencie, w którym ukaże się nowy numer „W Ślizgu!” będziemy zapewne po pierwszych zawodach Pucharu Polski TT:R w Chałupach. Kalendarz zawodów w tym sezonie wygląda następująco:

26-28.05  Chałupy III (baza BoSport), 
TT:R /eliminacja YOG2018/

9-11.06 Sopot (SKŻ) TT:R, KiteFoil 

15-17.06 Chałupy III (baza BoSport), 
FS, KiteFoil, TT:R /eliminacja YOG2018/

12-15.08 Puck, MP, FS, KiteFoil, TT:R /eliminacja YOG2018/

25-27.08 Międzyzdroje,  Finał PP TT:R

Na koniec, to czego nie da się nie zaobserwować - prawdziwy rozkwit, wręcz boom przeżywa hydrofoil. Widoczne jest to szczególnie we Francji, Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech. Wszystko zaczyna „latać” – kajty, windsurferzy, SUPy, żaglówki, kajaki, motorówki. W Polsce również widać już coraz większe zainteresowanie tym tematem, jeszcze o tym nie wiecie, ale za chwilę każdy z Was, pasjonatów sportów wodnych będzie lewitować, czego z całego serca życzę i trzymam kciuki!