Ścieżka kariery w kiteboardingu

Autor:
Tomek Janiak

- Na dzień dzisiejszy istnieją dwa znane mi kluby żeglarskie, które mają zorganizowane sekcje kite: SKŻ Sopot oraz MKS Tramp Mielno. Dwie sekcje na prawie 40 milionowy kraj, w tym około 3 milionów dzieci 10-17 lat? A gdzie reszta? – pisze Tomasz Janiak, wicemistrz świata kiterace masters i twórca polskiej kadry w kitesurfingu.

Ponieważ od jakiegoś już czasu zajmuje się zawodowo kajtem na różnych płaszczyznach, ostatnio m.in. jako trener, zastanawiam się dlaczego spośród tylu tysięcy pływających w Polsce osób (w tym dzieci i młodzieży) nie ma zorganizowanych sekcji w klubach żeglarskich, czy generalnie profesjonalnego szkolenia na wzór innych dyscyplin sportowych…

Trudno oczywiście na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno, do tej pory, jedną  z głównych przyczyn był właśnie brak nakreślonej ścieżki rozwoju czy kariery sportowej. W istniejących klubach żeglarskich, które mogłyby stworzyć takie sekcje, często nie było i nie ma ludzi z pasją, którzy zaangażowaliby się w to przedsięwzięcie. Zauważyłem również, że kajt przeciwstawiany jest często windsurfingowi, tworzone są sztuczne szowinizmy, niestety. Mam wrażenie, ze dla niektórych trenerów, kajt jest zagrożeniem, bo potencjalnie może odciągać zawodników od tradycyjnych sekcji żeglarskich, jest kolorowy, przyjemny, łatwy, trudno się temu swoją drogą dziwić.

Windsurfing borykał się z podobnymi problemami na początku swojego rozwoju, raptem kilkanaście lat temu. Niewątpliwie przyjęcie windsurfingu do sportów olimpijskich pchnęło sprawy naprzód. Brutalna prawda jest taka, że bez wsparcia instytucji państwowych profesjonalny rozwój dyscyplin nieolimpijskich jest mocno utrudniony. Jesteśmy stosunkowo młodym sportem, przechodzimy podobną drogę, którą przechodził właśnie windsurfing, ale możemy pójść na skróty korzystając z doświadczenia starszych kolegów oraz istniejącej już infrastruktury.

Oczywiście częściowo funkcję wspomnianych „niedoszłych” sekcji klubowych, naturalnie w tej chwili pełnią szkółki kajtowe. Piszę częściowo, ponieważ, po pierwsze szkółki działają sezonowo, a właściwie sprowadza się to raptem do 2 miesięcy letnich, po drugie szkolenie kończy się w większości na etapie początkującym, czyli umiejętności samodzielnego pływania. W tym miejscu właśnie kontynuację  szkolenia powinien przejąć klub. Ale który? Ale gdzie? Najlepiej ten najbliżej miejsca zamieszkania, idealnie gdyby znajdował się jeszcze nad odpowiednim akwenem, np. nad morzem. Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że dzieci z nad morza mają spory handicap w tym przypadku, czasami mogą dojechać na trening do klubu na rowerze. Nie musi to być jednak regułą, wszystko zależy od motywacji i oczywiście, a może przede wszystkim, możliwości logistyczno-finansowych rodziców. Znam wiele przypadków, w których młodzież z wybrzeża odnosiła i odnosi sukcesy w zawodach narciarskich oraz zawodników, którzy zdobywają tytuły MŚ, MP w kiteboardingu mieszkając na stałe na południu czy w centrum Polski. Niech wspomnę wielokrotnych medalistów: Anię Grzelińską (Wrocław), Karolinę Winkowską oraz Asię Litwin (Warszawa), wśród panów Janek Korycki (Warszawa), Wiktor Borsuk (Świecie), bracia Issel (Wrocław). Oczywiście są to jednostki, i w dużej mierze ich sukcesy to wypadkowa zaangażowania rodziców, stylu życia, treningów w egzotycznych destynacjach. Błażej Ożóg, Maks Żakowski czy Marek Rowiński jr to kolejni mistrzowie, którzy w celu kontynuacji i rozwoju kariery sportowej, zdecydowali się przeprowadzić do Trójmiasta. Mieszkając nad wodą i trenując w grupie łatwiej osiągnąć sukces, nie ma co do tego wątpliwości. „Grzechem” jest dla mnie, mieszkając nad morzem w tak pięknym miejscu jak Trójmiasto, nie korzystać z tych możliwości, które ma się na wyciągnięcie ręki. Aż prosi się, aby dać się zarazić pasją do sportów wodnych i przekazać tę pasję dzieciom. 

Ad rem, wracając do klubów, które przejęłyby dalsze szkolenie dzieci i młodzieży. Na dzień dzisiejszy istnieją dwa znane mi kluby żeglarskie, które mają zorganizowane sekcje kite: SKŻ Sopot oraz MKS Tramp Mielno. Dwie sekcje na prawie 40 milionowy kraj, w tym około 3 milionów dzieci 10-17 lat? Gdzie reszta? Moja ocena jest następująca: nie ma sekcji kajt, ponieważ nie ma dzieci - nie ma dzieci, bo w klubach nie ma sekcji i kółko się zamyka. Sekcje w klubach muszą same się finansować, co jest największym problemem. W przeciwieństwie do sekcji windsurf, gdzie uczęszcza nawet 20 osób, w sekcji kitesurf dla trenera trening z piątką dzieci na wodzie, często na różnym poziomie, to już spore wyzwanie. Rachunek ekonomiczny jest bezwzględny, przy 5 osobach szkolenie musi po prostu kosztować więcej niż przy 20 osobach, następuje ekonomiczna selekcja. Inną sprawą jest to, że w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest odciągnąć młodych ludzi od „świecących prostokątów”, z tym zjawiskiem oraz niżem demograficznym borykają się również inne dyscypliny sportu. Tutaj jest właśnie zadanie dla trenerów i instruktorów, którzy powinni rozmawiać z dziećmi i rodzicami zachęcając do kontynuacji lub rozpoczęcia profesjonalnego szkolenia w klubach.

Pojawi się zapewne sporo pytań ze strony rodziców,  najczęściej zadawane brzmiały by zapewne tak:

Co z kosztami, przecież to drogi sport? Tak zgadza się, na poziomie wyczynowym nie jest to wydatek na poziomie zakupu trampek, skarpetek i piłki nożnej. Trzeba dysponować funduszami, przede wszystkim na wyjazdy na regaty za granicę. Jest to jednak relatywnie jeden z najtańszych sportów wodnych/żeglarskich na świecie. Jeżeli młody zawodnik jest „nadzieją”, istnieje realna szansa znaleźć sponsora branżowego lub z poza branży, który wsparłby takiego ambitnego zawodnika. Na początku nie trzeba kupować nowego sprzętu, wystarczy używany, który jest dużo tańszy.

Bezpieczeństwo - dziecko powinno chyba mieć jakiś minimalny wiek, masę ciała? Wszystko zależy od tego jak rezolutne jest dziecko oraz na jakiego trenera/instruktora trafi na początku. Dobór sprzętu oraz pływanie w odpowiednich warunkach również są bardzo ważne. W przypadku dzieci trzeba mocno indywidualizować  szkolenie. W tej chwili istnieją już bardzo sprawne systemy bezpieczeństwa, które pozwalają na szybkie i sprawne uwolnienie mocy oraz wypięcie od latawca, 100% bezpieczeństwa oczywiście nikt nie zagwarantuje i rodzice powinni mieć tego pełną świadomość.

Co dalej? Czy istnieje jakiś system rywalizacji, zawody, igrzyska, etc.? No i tu wracamy do sedna sprawy. Nie jest jednak tak źle, zaczyna powoli dziać się sporo dobrego w tej materii.

Od zeszłego sezonu w strukturach PZŻ funkcjonuje Akademia Kite, którą mam przyjemność prowadzić. Projekt zrzesza wybraną młodzież ukierunkowaną na wyczynowe uprawianie kitesurfingu, mamy za sobą już pierwszy udany sezon startów w Pucharze Polski oraz w regatach międzynarodowych. Tomek Glazik (16) zdobył brązowy medal w kategorii juniorów na Mistrzostwach Europy w Formule Kite, natomiast Jan Koszowski (10) oraz Jakub Jurkowski (12) świetnie zadebiutowali na Mistrzostwach Świata w Chinach w konkurencjach TTR oraz KiteFoil. 

Od tego roku ruszyła w Sopockim Klubie Żeglarskim sekcja Kite&Surf, w której szkoli się trójmiejska młodzież. Dzięki motorówce, którą mamy do dyspozycji można przeprowadzać treningi na wodzie, niezależnie od kierunku wiatru, a co najważniejsze, dużo bezpieczniej. Przygotowujemy młodzież wszechstronnie, oprócz kite’a mamy również zajęcia z surfing’u, wake’a, uczymy się pływać na SUP-ach, trenujemy w skatepark’ach na Carver’ach, zimą na snowkite. Wizja jest taka, aby wykształcić watermanów, przyszłych mistrzów, nie zapominając jednak o tym, że poprzez sport i zabawę również wychowujemy. Głównym celem dla nas w najbliższej perspektywie, jest zakwalifikowanie kraju do Igrzysk Młodzieżowych w Buenos Aires 2018 w konkurencji TTR (Twin Tip Racing). I tu pojawia się pole do popisu dla roczników 2000-2003, które będą mogły rywalizować w tej prestiżowej imprezie, szczególnie zachęcam dziewczyny, które z racji stosunkowo małej konkurencji, mają największe szanse na medal.

Z początkiem tego sezonu zmieniły się przepisy rozgrywania zawodów TTR, czyli najpopularniejszej klasy kiterace. W cyklu Pucharu Polski oraz Mistrzostwach Polski również będziemy rywalizować według nowo obowiązujących reguł, które pokrótce wyglądają tak: będzie można zarejestrować max. 4 latawce w określonej rozmiarówce, oraz jedną deskę mieszczącą się w limitach „box rule” (teoretycznie wszystkie deski TT dostępne na rynku). Jeżeli chodzi o format wyścigów to uproszczenie jest znaczne, ponieważ nie będzie już kursów na wiatr, a  obowiązującym formatem będzie slalom lub downwind slalom z przeszkodami (tzw. Boarder cross), w zależności od siły wiatru.

Krótko podsumowując - marginalne znaczenie będzie miał sprzęt, a wygrywać będą umiejętności zawodnika. Nie trzeba będzie mieć doświadczenia żeglarskiego, a procentować będą umiejętności przepychania się „łokciami” na starcie, no i oczywiście mocne udo.

 

Jak widać, w tym sezonie cykl zawodów PP w konkurencji TTR będzie bardziej dostępny niż w poprzednich latach, co mam nadzieję przełoży się na dużo większa frekwencję. Kiteboarding zadebiutuje na Igrzyskach Młodzieżowych w Buenos Aires, jesienią 2018r. Jest jeszcze chwila, aby wykształcić zawodników, którzy reprezentowaliby Polskę na tej prestiżowej imprezie. Zachęcam do spróbowania swoich sił!