Katamaraning po sopocku Mistrzowie latania

Autor:
Michał Stankiewicz

- W klasyfikacji państw w A-klasie zajmujemy drugie miejsce, ustępując tylko Australijczykom. Moim celem na teraz jest zbudowanie drużyny olimpijskiej w klasie Nacra, choć wiem, że to duże wyzwanie – mówi Jacek Noetzel, szef UKS Navigo, największego ośrodka katamaraningu w Polsce, aktualny Mistrz Świata w jednosobowej A-klasie kategorii Master. 

Będziesz walczyć o podium w tym roku?

Nasz polski team ma zamiar powalczyć. Jest kilku zawodników z klubu Navigo reprezentujących wysoki żeglarski poziom. Jednak o medale na mistrzostwach będzie bardzo ciężko. Profesjonalni zawodnicy, z którymi ścigamy się na mistrzostwach doskonalą swoje latanie na najwyższym poziomie przygotowując się do Pucharu Ameryki. A my tu własnym, skromnym sumptem w Sopocie też chcemy za nimi nadążyć, ale czy to się uda – trudno powiedzieć. Druga kwestia – tegoroczne Mistrzostwa Świata są w Europie, dokładnie w holenderskim Medembliku, co oznacza, że nie będzie Mistrzostw Europy, w których mamy większe szanse. Takie są zasady w A-klasie.

Czyli oddzielnego tytułu Mistrza Europy w tym roku nie będzie. 

Niestety nie, ale ja bym dążył do tego żeby te zasady zmienić, bo to jest trochę dla Europejczyków niesprawiedliwe.

Niesprawiedliwie? Chodzi o dominację zawodników z Antypodów?

Australijczycy, bo mówimy o Australii, oni oczywiście dominują, ale nie tylko w katamaranie w A - klasie, ale chyba we wszystkich dyscyplinach. W każdej olimpijskiej klasie żeglarskiej ich załogi są zawsze topowe, walczące o pierwsze miejsce. To kwestia bardzo dużej tradycji żeglarskiej. No i  A - klas w Australii jest bardzo dużo. Można żeglować cały rok, gdy zaczynają zimę to piszą, że nie jest zimno, tylko słabo wieje albo mocno wieje i dlatego trochę mniej pływają. Mogą jednak pływać cały czas. Wielu z nich na swoją zimę przyjeżdża do Europy i tutaj startują w regatach.

No, ale nie oddasz podium bez walki.  W ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata zająłeś 6 miejsce w klasyfikacji generalnej i 1 w kategorii Master. 

Nie liczyłem na takie dobre miejsce. W trakcie regat przez moment byłem 3 w klasyfikacji generalnej i była to wielka niespodzianka. Bardzo dobrze zaprezentowali się nasi juniorzy, którzy w swojej kategorii zajęli 2,3 i 4 miejsce, a w klasyfikacji generalnej Kuba Surowiec był 11 Tymek Bendyk – 13, a  Marcin Badzio - 14. To bardzo dobre rezultaty, bo patrząc na wyniki państw zajmujemy 2 miejsce ustępując tylko Australijczykom. Ze wszystkich wyników jestem bardzo zadowolony. Na mistrzostwach każdy z nas miał lepsze i gorsze wyniki, ale generalnie było bardzo dobrze.

Rozwijacie się też chyba sprzętowo.

Tak, kiedyś mieliśmy gorszy sprzęt i pływaliśmy po prostu wolniej, nie można było zawalczyć o najwyższe lokaty. Ale w ostatnich dwóch latach okazało się, że nasza nowa łódka jest bardzo szybka i da się walczyć z najlepszymi. Naprawdę można zwyciężyć, tylko trzeba się jeszcze nauczyć jak to robić.

Mówisz o naszym, rodzimym Exploderze?

Tak.

Od kiedy używacie tego sprzętu?

Ja używam polskiego sprzętu od zawsze. Teraz polska łódka Exploder to jedna z najszybszych konstrukcji na świecie. Przez dwa lata razem z konstruktorem i producentem – Jakubem Kopyłowiczem testowaliśmy różne kształty pływaków, mieczy i sterów, aż właśnie na Mistrzostwa w Barcelonie w 2013 roku przygotowaliśmy bardzo szybką łódkę. Przez kolejne dwa lata konstrukcja Explodera ewaluuje i teraz dzięki foilom katamaran podczas żeglugi leci nad wodą, a kadłuby nie dotykają wody. Lecimy na końcówkach mieczy i sterów.  Jak  technika żeglowania zostanie dobrze już opanowana to będzie to najszybsza łódka tej wielkości na świecie.  Prędkości są bardzo duże bo dochodzą do 30 węzłów. Wisi się na trapezie poza łódką 10 cm od wody. Przy tej prędkości wrażenia są na bardzo wysokim poziomie.

Nie wątpię, ale do tego potrzeba już dużych umiejętności, a i odwaga też wskazana. 

Odważnych na szczęście mamy, nie mówię o sobie, ale o młodych zawodnikach, którzy ostro przygotowują się do krajowych regat oraz Mistrzostw Świata. W tym roku pojedzie ze mną 7 polskich zawodników. Konstrukcja Explodera cały czas bardzo szybko się zmienia i żegluje się coraz szybciej. Jakub Kopyłowicz, który je produkuje to jeden z najlepszych konstruktorów na świecie, z jego doświadczenia korzystają też teamy Pucharu Ameryki.

Czyli sprzęt już jest. Ciężka praca wykonana. Talent też. Co jest decydujące, by zdobywać mistrzowskie tytuły?

Doświadczenie. Zasada jest prosta, kto więcej czasu spędzi na wodzie, postawi sobie cele i spróbuje je realizować tym większe ma szanse na sukces. My – jako team z Polski – jeszcze nie wywalczyliśmy medalu Mistrzostw Świata, ale w Europie jesteśmy bardzo wysoko notowani.

Co jest dla Ciebie obecnie większym wyzwaniem, celem, samodzielne starty i ściganie się, czy tworzenie teamu, który będzie wygrywać?

Więcej czasu pochłania mi organizacja i promocja katamaraningu, by katamarany były bardziej doceniane w Polsce. Udało się założyć grupę młodych zawodników pod patronatem Polskiego Związku Żeglarskiego, która będzie przygotowywać się do Mistrzostw Świata Juniorów ISAF. Potem ktoś z tej grupy może będzie mógł przygotowywać się na Igrzyska Olimpijskie w 2020 roku. Katamarany to jedna z najfajniejszych konstrukcji. Są bardzo popularne na świecie, żeglowanie na nich dostarcza duzych emocji i młodzież bardzo lubi na nich żeglować. Dodatkowo żeglowanie katamaranami jest bardzo widowiskowe. Moim zdaniem żeglarstwo regatowe będzie zmierzać w kierunku szybkich i ekscytujacych konstrukcji a katamarany właśnie takie są.

Mówiłeś  o klasie olimpijskiej Nacra 17.

Tak, mówimy o olimpijskiej klasie Nacra 17. Nasi juniorzy obecnie szkolą się na klasie Hobie Cat 16, bo akurat takie łódki są dostępne. To trudne łódki, ale można się na nich nauczyć trymowania sprzętu i techniki prowadzenia łódki. Potem zawodnicy przejdą na inny sprzęt, szybszy, ale nie znaczy trudniejszy. I bardzo by mi zależało, by nasi juniorzy dalej się rozwijali, żeby w Polsce oprócz naszego klubu funkcjonował system szkolenia regatowego na katamaranach.

Czy mamy w Polsce Nacrę 17?

W 2015 roku dwie załogi próbowały podjąć wyzwanie startów w klasie olimpijskiej. Jednak starty w tej klasie – jak każdej innej olimpijskiej wymaga wielkiego zaangażowania zawodników oraz srodków finansowych (nie tylko na zakup łódki i wymianę sprzętu ale również cykl przygotowań). Nie może być to robione na „pół gwizdka“ ponieważ taki projekt nie miałby szans na powodzenie, czyli zakwalifikowanie kraju na igrzyska i dobry rezultat. Na razie nam się to nie udaje. Podczas igrzysk w 2020 roku Nacra 17 będzie konstrukcja latającą na foilach w konfiguracji, której używamy w A klasie i w której jesteśmy specjalistami. Może to doświadczenie pomoże stworzyć załogę i pozyskać środki na realizację tego celu.

Nacra to bardzo młoda klasa, debiutująca. Zastąpiła na igrzyskach dotychczasową klasę Tornado. Czemu?

Lobby producenckie zadecydowało, by wyrzucić Tornado z igrzysk. To była bardzo fajna łódka, ale mówiło się, że jest droga, bo kosztowała 25 tys. euro. Ale to była wyśmienita jakość. Tornada, które stoją w naszym klubie wyglądają jak nowe, a mają po 20 lat. Nowa łódka mogła służyć regatowo na najwyższym poziomie przynajmniej 4 lata. Taka była dobra jakość wykonania, że cały cykl olimpijski można było przepływać na jednej łódce. Mistrz olimpiski Roman Hagara przez 8 lat używał na najważniejsze regaty tylko jednej łódki. 

A jak jest z Nacrą?

Fajnie się na tym pływa, kształt jest fajny, bo zaprojektowany przez Pete’a Melvina z A-klasy. Tylko jakość kadłubów jest po prostu straszna. Żeby realizować program olimpijski trzeba mieć jedną albo dwie łódki na rok! Kiedy jeszcze Nacra nie była w produkcji i wybierano ją do igrzysk to cenę skalkuowano na 16 tys. euro. A teraz okazuje się, że kosztuje 25 tys., tyle samo co dużo lepsze jakościowo Tornado. Mało  kogo więc stać na realizację programu olimpijskiego w sytuacji gdy trzeba mieć 2 łódki rocznie, bo jest miękka, bo traci sztywność, skrzynki mieczowe się rozwalają... Zawodnicy bardzo lubią na tej konstrukcji żeglować i ścigać się. Co raz więcej światowej sławy żeglarzy zmienia klasę regatową właśnie na Nacrę 17. Ale wszyscy narzekają na jakość wykonania i bajońskie ceny.

No, ale żeby wziąć udział w IO nie ma innego wyjścia niż pływać na Nacrze.

Dokładnie. Wszystkie liczące się kraje żeglarskie w Europie  realizują projekty olimpijskie na katamaranach. My też byśmy chcieli. Chcielibyśmy stworzyć tzw. ścieżkę kariery zawodniczej na Nacrę 17 pod auspicjami PZŻ. Podobną jak mają inne klasy, np Finn, Laser, 49-er. Tacy zawodnicy mają łatwiej, mogą liczyć na sprzęt, na dofinansowanie wyjazdów, na trenerów. Sami  nie jesteśmy w stanie przygotować załogi do igrzysk. Jest pierwszy sukces, bo w 2015 roku powołaliśmy do życia Catamaran Youth Team Poland przy współpracy z PZŻ. Zadaniem grupy było przeszkolenie jak największej liczby załóg na katamaranach Hobie Cat 16, pozyskanych z Narodowego Centrum Żeglarstwa w Górkach Zachodnich i wstępna selekcja załogi do startu w Młodzieżowych Mistrzostwach Świata ISAF w 2016 roku. Dzięki zaangażowaniu zawodników i trenera kadry Pawła Soleckiego projekt jest realizowany i są bardzo duże szanse, że będziemy mieć naszych reprezentantów na Mistrzostwach Świata Juniorów. Zawodnicy oprócz klubowych treningów realizują program przygotowań na zgrupowaniach i regatach krajowych i zagranicznych. Przydałoby się jednak więcej sprzętu, żeby więcej załóg mogło rywalizować w ujednoliconej klasie. Generalnie gdybyśmy mieli odpowiednie środki finansowe na zakup sprzętu to zarówno w klasie olimpijskiej jak i przygotowawczej mamy zawodników, którzy mogliby reprezentować z sukcesami Polskę na arenie międzynarodowej.

Liczysz, że z czasem katamarany uzyskają taki sam status jak ine klasy?

Tak to jest nasz cel. Olimpijska załoga Nacra to miks, czyli kobieta i mężczyzna. I okazuje się, że to duży problem. Gdyby chodziło o męską załogę to mielibyścy na dobrym poziomie 3 albo 4 załogi. Ale potrzebna jest dziewczyna, a tych jest niestety dużo mniej w tym sporcie. Od pewnego czasu ta proporcja się zmienia. Mamy w klubie fajne młode zawodniczki. Muszą się wzmocnić fizycznie, doszkolić regatowo, zdobyć doświadczenie startowe i wierzę że w niedługim czasie będzie dużo większa możliwość stworzenia załóg mix w klasie olimpijskiej oraz przygotowawczej.

Twoje żeglarskie marzenie?

To  świetny sport, jeden z najtrudniejszych, a katamarany to jedna z najfajniejszych klas. Bardzo szybka i finezyjna. Jest wiele do zrobienia. Marzę o naszej załodze na IO i to z dobrym wynikiem. No i, by nasze juniorskie załogi walczyły o medale. Jesteśmy na dobrej drodze. Tylko musi być determinacja. Na szczęście nie brakuje jej nam, a do tego cieszę się, że mamy dużą pomoc ze strony Miasta Sopotu. W końcu mamy jedyny taki wspaniały klub katamaranowy w Polsce, który robi wrażenie na zawodnikach z całego świata. W 2017 roku właśnie u nas w Sopocie odbędą się Mistrzostwa Świata katamaranów klasy A. Spodziewamy się udziału ponad 100 zawodników w tym gwiazd z teamów Pucharu Ameryki ponieważ są zafascynowani lataniem i ściganiem na A-klasie.

 

 

 

Jacek Noetzel

 

Rocznik 1968. Twórca, szef i trener w Uczniowskim Klubie Sportowym Navigo. Doświadczony regatowiec, przeszedł wszystkie klasy – począwszy od Optimista, Cadeta (10 na MŚ), poprzez 470 (MP juniorów). Pływał na Gemini z Romanem Paszke, deska z żaglem Mistral One Design, aż swoją pasję odnalazł w katamaranach, najpierw klasie Tornado, a obenie z sukcesami startuje w A-klasie (jednoosobowa). W tej klasie zdobył wicemistrzostwo Europy w 2013 roku, w 2014 zajął 3 miejsce, a w 2015 zdobył tytuł Mistrza Świata w kategorii Master i 6 miejsce w klasyfikacji generalnej.

galeria