Zachodniopomorski Szlak Żeglarski. W morze i na jeziora

Autor:
Michał Stankiewicz

Mamy wręcz idealne warunki do uprawiania żeglarstwa. Zaryzykuję twierdzenie, że znacznie lepsze od sławnych Mazur. Lepsze, bo bardziej różnorodne – mówi „W Ślizgu!” Olgierd Geblewicz, Marszałek Zachodniopomorski i jednocześnie zapalony żeglarz.

Sezon żeglarski powoli zbliża się do końca. Czy był dla Pana udany?

Niestety ten rok z przyczyn zawodowych odbił się na mojej aktywności żeglarskiej. Głównie kręciłem się koło komina, robiąc krótkie rejsy po Bałtyku czy Zalewie Szczecińskim. Były to raczej weekendowe wypady. Żałuję, że nie mogłem tak jak trok temu popłynąć do Trójmiasta, łącząc moje dwie pasje - żeglarstwo z muzyką i odwiedzając festiwal Open’er.

Brał Pan udział też w regatach. Sukcesy?

Pływam na jachcie turystycznym, 35 - stopowym, Gypsea konstrukcji francuskiej. Ma głównie przeznaczenie turystyczno - rodzinne, ale często bierzemy też udział w lokalnych regatach. W tym roku udało nam się wziąć udział w regatach jesiennych na Jeziorze Dąbie, zajęliśmy 2 miejsce w KWR Doda. , że choć regaty mnie emocjonują to jednak walor podróżniczy żeglarstwa jest nie do przecenienia. 

Domyślam się, że nawiązuje Pan do akwenów Pomorza Zachodniego, czyli unikatowego połączenia żeglugi śródlądowej z morską.

Zdecydowanie. Pomorze Zachodnie posiada wręcz idealne warunki do uprawiania żeglarstwa, niezwykle konkurencyjne wobec Mazur. I nie mówię tego jako urzędujący marszałek, czyli niejako z obowiązku, ale po prostu jako żeglarz, autentycznie zafascynowany możliwościami żeglugi. Proszę sobie wyobrazić, że żeglarze, podobnie jak na kultowych Mazurach mają do dyspozycji małe i większe akweny śródlądowe. To Jezioro Dąbie – małe i duże, to rozlewisko Odry, to wreszcie duże zalewy – Zalew Kamieński czy największy z nich – Zalew Szczeciński. Wszystkie otoczone bujną przyrodą. Wszystkie ze sobą połączone, co daje możliwość podróżowania – tak jak na Mazurach. Z jedną różnicą i to dosyć istotną. Z tych akwenów w szybki i łatwy sposób dopływamy nad morze. A to już inne pływanie. Świat stoi otworem.

Wróćmy jednak do Zachodniopomorskiego. Nie trzeba płynąć w morze, by przekroczyć granicę.

I owszem. Zalew Szczeciński w połowie jest po stronie polskiej, ale w połowie po stronie niemieckiej. Dzięki Unii Europejskiej i traktatowi z Schengen możemy swobodnie poruszać się i korzystać z niemieckich marin. Po stronie niemieckiej też możemy dopłynąć do morza, opłynąć wyspę Uznam i wrócić na wody śródlądowe ujściem Świny albo popłynąć dalej wybrzeżem i wpłynąć do Dziwnowa i dalej na Zalew Kamieński. Możliwości i tras jest bardzo wiele. Tak więc Pomorze Zachodnie oferuje bardzo różnorodne warunki nautyczne. 

Wody jest mnóstwo, tras też. A jak z infrastrukturą? 

Pomorze Zachodnie zawsze miało wiele portów i marin, ale kilka lat temu nastąpiła mocna zmiana jakościowa. Zaczęliśmy budować Zachodniopomorski Szlak Żeglarski. Dzisiaj liczy 380 km i aż 40 marin. Co więcej - stale się rozwija, bo stare porty nieustannie się modernizują, a pomiędzy nimi powstają nowe. Duży, wręcz nieoceniony udział w finansowaniu ich modernizacji mają fundusze unijne. W perspektywie 2014-2020 w osi 4, w działaniu 4.9 ogłosiliśmy kilka konkursów obejmujących działania na rzecz rozbudowy unikatowego w Europie Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego, budowy przystani kajakowych oraz zmian w regionalnej turystyce uzdrowiskowej.

Ile projektów udało się zrealizować z udziałem środków z RPO?

Dotąd unijne wsparcie otrzymało około 50 projektów. Po środki sięgały samorządy, stowarzyszenia czy fundacje. Umowy z beneficjentami podpisywano stopniowo w 2017 i 2018 roku pojedynczo lub w większych pakietach. Szacuje się, że parafowane z beneficjentami eurofunduszowe porozumienia na rzecz zmian w zakresie turystycznym na Pomorzu Zachodnim sięgają już kilkudziesięciu milionów złotych.

I wciąż się budują kolejne?

Budują, ale przede wszystkim modernizują już istniejące. Mariny zmieniają infrastrukturę, powiększają liczbę miejsc postojowych, podwyższają znacznie standardy. Drewniane pomosty z barakami to już przeszłość. W samym Szczecinie powstało i wciąż buduje się z udziałem unijnych funduszy kilka marin. Największa, bo na 226 jednostek powstaje w południowej części Jeziora Dąbie. To wielka inwestycja, nie wiem czy nie największa obecnie w Polsce. Ma obsługiwać jednostki do 15 metrów długości. Z racji położenia ma wszelkie szanse, by korzystali z niej nie tylko polscy żeglarze, ale i niemieccy. Tym bardziej, że obok ma powstać wielki kompleks – hotel oraz apartamentowiec wyglądem przypominający żagiel. Koszt budowy samej mariny wyliczono na 12,3 mln zł, z czego aż 4,8 mln zł będzie pochodzić z Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Zachodniopomorskiego. Dlatego też – zgodnie z umową na dofinansowanie budowa musi się zakończyć jeszcze w tym roku. Z udziałem środków z RPO powstała też niedawno, bo w 2015 roku Northeast Marina, położona tuż przy centrum Szczecina z widokiem na Wały Chrobrego. Dodam, że obok niej właśnie zaczynamy budowę Morskiego Centrum Nauki. To nowoczesny obiekt edukacyjno - muzealny na wzór gdyńskiego Eksperymentu, czy też warszawskiego Kopernika. Z tym, że jako pierwszy w Polsce - mocno ukierunkowany będzie na tematykę morską, w tym także żeglarstwo.

A poza Szczecinem?

W Świnoujściu budowana jest marina Świnoujście – Łukowo. Jej budowa ruszyła w 2017 roku. Przy pięciu pomostach zacumuje 60 jachtów i 20 mniejszych jednostek. Koszt budowy to 4,5 mln zł, z czego 1,9 mln zł pochodzi z RPO. Prace zakończą się w tym roku. Gmina Kołobrzeg buduje marinę w Drzwirzynie, przy jeziorze Resko. Tam dofinansowanie wyniesie 4,8 mln zł, wobec budżetu 11,2 mln zł. Pobliski Dziwnów już od lat modernizuje swoją marinę. Teraz powstaje tam hala do przechowywania jachtów, parking, sanitariaty, a nawet kącik kuchenny. Trzymamy kciuki za wszystkie inwestycje. Jeszcze dekadę temu stworzenie infrastruktury żeglarskiej, prawdziwego szlaku na europejskim poziomie wydawało się odległym marzeniem. Dzisiaj z satysfakcją obserwujemy w jakim tempie rośnie zainteresowanie żeglarstwem na Pomorzu Zachodnim.

Odbudowujecie też port w Trzebieży nad Zalewem Szczecińskim, niegdyś bardzo ważny ośrodek żeglarstwa, nie tylko turystycznego, ale i regatowego. Kilka lat temu popadł jednak w ruinę wskutek konfliktu ówczesnych władz PZŻ, właściciela obiektu z ówczesnym najemcą.

Trzebież ze względu na swoją historię i związki z polskim żeglarstwem wymagała od nas szczególnej troski. Nie chciałem, by to miejsce z tak niesamowitą energią i potencjałem zostało zmarnowane. Głęboko wierzyłem, że dzięki dialogowi ze środowiskiem żeglarskim uda nam się kontynuować dobre tradycje tego ośrodka. W 2016 roku udało się zakończyć konflikt, a rok później port przejęła w zarządzanie Fundacja Port Jachtowy Trzebież. Fundacja złożyła ciekawy projekt, który został pozytywnie oceniony. Wydłużyła się jednak procedura uzyskania decyzji środowiskowych oraz pozwoleń na budowę. Przedłużyliśmy więc termin złożenia niezbędnych dokumentów, ale wiem, że prace budowlane już trwają.

Żeglarstwo to nie jedyny kierunek budowy infrastruktury turystycznej. Stawiacie też na rowery?

Zdecydowanie. Ponad połowa naszych turystów to obcokrajowcy, głównie Niemcy i Skandynawowie, którzy preferują aktywne wakacje. Taki trend też widoczny jest wśród Polaków. W gminach powstają ścieżki rowerowe, a my postanowiliśmy połączyć je w wielką sieć nazwaną Zachodniopomorski Szlak Rowerowy.

Na jakim jesteście etapie?

Wykonaliśmy pracę od podstaw, wszystko zewidencjonowaliśmy. W poprzedniej perspektywie finansowej powstały już ścieżki, ale to odcinki na terenie gmin, które się kończą i teraz chcemy pomiędzy nimi dobudować łączniki. Staramy się w szczególności wykorzystać istniejące możliwości np. na drogi o niskim natężeniu ruchu, ale jak wspomniałem wyzwaniem są budowy na wałach i po byłych szlakach kolejowych, a także przejścia przez trakty leśne przy współpracy z Lasami Państwowymi i zarządami parków. W tym roku powstanie 110 km tego typu traktów. Będą wiodły po wałach przeciwpowodziowych, po starych nasypach kolejowych. Docelowo chcemy osiągnąć 2 tys. km. Szkielet powinien powstać do 2022 roku, ale to będzie dzieło nieskończone. Ten produkt będzie trzeba stale rozwijać, dobudowywać kolejne elementy, by tych miejsc stale przybywało. W tej perspektywie finansowej mamy już zabezpieczone kilkaset mln zł na te zadania. 

 

 

galeria