Chalkidiki, zapomniany zakątek Grecji

Autor:
AGNIESZKA OLSZEWSKA

Mówią, że to największa niespodzianka kontynentalnej Grecji, a zarazem jej najbardziej zapomniany zakątek. Blisko 500 km pofałdowanej linii brzegowej, piękne, piaszczyste plaże, lasy piniowe, zatoki z turkusową wodą, tajemnicze klasztory i zachwycające, majestatyczne klify. Koniecznie sprawdźcie błękitne wody Chalkidiki, rozczarowania nie będzie!

Gdzie to Chalkidiki?

Patrząc na mapę Grecji na północnym-wschodzie znajdziemy charakterystyczny półwysep Chalcydycki z trzema mniejszymi długimi półwyspami: Kassandra, Sithonia i Athos. Półwyspy wyglądają na mapie jak trzy palce, albo bardziej po żeglarsku jak trójząb Neptuna. Czarter na Chalkidiki zaskakuje różnorodnością – na zachodzie krajobraz jest raczej płaski, na południu górzysty. Poza bajecznym położeniem półwyspu jego dużym atutem jest także bliskość archipelagu Sporad, które od Chalkidiki dzieli raptem 35 mil morskich.

Czarter na Chalkidiki rozpoczynamy w porcie Nikiti, czyli w miejscu, gdzie pierwszy i drugi półwysep łączą się ze sobą. Liczba dostępnych jachtów jest znacznie mniejsza niż w Atenach, jednak znajduje się tu kilka jednostek, które świetnie sprawdzają się podczas żeglugi, jest m.in. katamaran Lagoon 400, Lagoon 450 oraz kilka monohulli 3, 4 i 5 kabinowych. Marina w Nikiti znajduje się w nowszej części miasta i jest to zwyczajny porcik osłonięty od morza falochronem. Jachtów czarterowych kilkanaście i … to wszystko. Dla załóg oczekujących, aż skipper dopełni formalności, najlepszym wyjściem jest pójść na plażę, która jest zaraz obok, albo zadekowanie się, w którymś z licznych barów  przy wijącej się wzdłuż morza promenadzie. Na żeglowanie mieliśmy mało czasu, a dużo chęci, więc najszybciej jak się dało czmychnęliśmy z mariny i ruszyliśmy na południe.

Greckie Karaiby

Na samym południu środkowego półwyspu Sithonia, czyli „greckich Karaibów”, znajduje się zatoka w kształcie litery T. Strzegą jej wzniesienia pełniące funkcję naturalnej bramy, a wewnątrz zatoki znajduje się uroczy porcik - Porto Koufo. Miejsce turystyczne, sądząc chociażby po liczbie barów przy brzegu. Sama zatoka prze-pię-kna! Wpływa się do niej korytarzem pomiędzy wzniesieniami, po czym zatoka rozlewa się prostopadle do wejścia. Popłynęliśmy do widocznego z daleka betonowego pomostu, przy którym stały kutry i jakiś jacht. Gdy spojrzało się za siebie, krajobraz zachwycał. Spokojna woda i wznoszące się góry, zza których świeciło zachodzące już słońce - aż trudno sobie wyobrazić, że w czasie II Wojny Światowej było to schronienie dla niemieckich łodzi podwodnych. 

Wehikuł czasu

Kolejnym przystankiem była miejscowość o wdzięcznej nazwie Neos Marmaras. Miasteczko posiada marinę, jak na greckie warunki całkiem niezłą. Za tym stwierdzeniem kryje się ilość pomostów większa niż jeden oraz słupki z wodą i prądem, z których działał co trzeci. Jak na Grecję - rewelacja. Klimat jak sprzed 30 lat, czas się tu zatrzymał, ale przecież właśnie za to Grecję kochamy. Po zacumowaniu poszliśmy „w miasto”. Nieco wyżej znajduje się zabytkowe miasteczko Parthenonas, znane z pieczołowicie odrestaurowanych, starożytnych macedońskich domów. Takie muzeum pod chmurką, które zabiera nas kilkadziesiąt wieków wstecz. Co ciekawe, to miejsce kiedyś służyło za schronienie ludności z Neos Marmaras przed piratami. Warto przespacerować się na szczyt (wjechać do miasta nie można) i tam na tarasie tawerny zachwycać się widokiem na zatokę. Kicz maksymalny, ale nie mogliśmy opanować wzdychania. Napawaliśmy się zachodzącym słońcem i wspaniałym jedzeniem. Warto zapamiętać, że w lipcu odbywa się tu festiwal filmowy Parthenon. Wszystko na świeżym powietrzu, wstęp wolny.

Jak Robinson Crusoe

Po drugiej stronie półwyspu Sithonia, dokładnie na wysokości Nikiti, wybrzeże jest bardzo urozmaicone. Linia brzegowa jest poszarpana i znajdują się tam trzy wyspy, duża wyspa Diaporos oraz mniejsze Peristeri i Aimpelitsi. Wyspy są niezamieszkane. Można na nich wynająć dom letniskowy, a że nie ma ich dużo, to rzeczywiście można się poczuć jak na bezludnej wyspie. Mimo, że wybrzeże jest skaliste, to w samych zatokach mnóstwo jest piaszczystych plaż i bajkowej, płytkiej, turkusowej wody. Niestety w sezonie plaże okupowane są przez turystów lądowych, o czym świadczą nadmorskie hotele, ale żeglarzy dociera tu naprawdę niewielu.

Północ dla ludzi, południe dla mnichów

Kurs na wschodnie wybrzeże to półwysep Athos. Dla turystów dostępna jest wyłącznie północna część, ponieważ półwysep w większej części jest zajęty przez Republikę Mnichów istniejącą tam od 1000 lat! Właśnie tam znajduje się Święta Góra Athos – najbardziej tajemnicze miejsce Grecji. Kobiety nie mają tam wstępu, a do Republiki Mnichów dziennie może wejść tylko 10 obcokrajowców i to po szczegółowej weryfikacji. Ciekawostką jest fakt, że jedynymi zwierzętami płci żeńskiej są tu kotki i kury. Na zboczach znajduje się aż 20 klasztorów. Dobra wiadomość jest taka, że żeglując, można opłynąć górę dookoła.

Z kolei najdalszym miejscem jakie da się odwiedzić na półwyspie Athos jest przeurocze miasteczko Ouranopolis z częścią zabudowy jeszcze z czasów bizantyjskich, inaczej zwane „Miastem Nieba”. Naprzeciwko miasta leży duża wyspa Amuliani, jedyna zamieszkana wyspa na Chalkidiki i mniejsza Drenia.

W drugim kierunku

Alternatywą, jeszcze mniej znaną żeglarzom, jest rejon położony na wschód od półwyspu Athos. Część wysp w tym regionie należy do Wysp Egejskich Północnych (Limnos i Efstratios), a część do Macedonii i Tracji (Thasos, Samotraka). Jest w czym wybierać. Limnos nazywana jest wyspą Hefajstosa, który ponoć spadł właśnie na nią strącony z Olimpu przez zagniewanego Zeusa. Thasos, to wspaniała zielona wyspa, która ponoć zainspirowała wielu ludzi do zmian w swoim życiu. Jakie magiczne moce zadziałały? Chyba trzeba sprawdzić to samemu. Samotraka, znana jest głównie dzięki pomnikowi Nike (Nike z Samotraki aktualnie znajduje się w Luwrze). Co ciekawe, pomnik stał się inspiracją dla Rolls-Royce’a dla stworzenia charakterystycznej postaci umieszczonej na maskach tych luksusowych samochodów oraz dla sportowej firmy Nike.

CZARTER NA CHALKIDIKI – JAK DOLECIEĆ?

Na Chalkidiki najlepiej dostać się samolotem, a dokładniej do Salonik. Następnie busem armatora jedziemy do portu ok. 1h po drodze robiąc zakupy na jacht. Bilety do Salonik oferują m.in. tanie linie lotnicze Ryanair. Sezon na Chalkidiki zaczyna się na przełomie kwietnia i maja. To dobry moment dla osób, które chcą uniknąć wysokich temperatur.

 

Z jednej strony żal, że tak mało osób wie o Chalkidiki, a z drugiej dzięki temu ma swój niepowtarzalny klimat. Jeśli lubicie żeglugę bez tłoku w portach, to właściwy kierunek.

galeria