Niespodzianka i tragedia. Trzeci i czwarty etap Volvo Ocean Race

Autor:
Milka Jung

Po czterech etapach wyjątkowego wyścigu dookoła świata w klasyfikacji generalnej wciąż prowadzi hiszpański zespół MAPFRE. Załogi mają za sobą dwa bardzo trudne etapy, z Kapsztadu do Melbourne i z Melbourne do Hongkongu.

Teraz żeglarzy czeka najpierw etap 5 z Hong Kongu do Guangzhou (to równo punktowany dla wszystkich etap tranzytowy rozpoczynający się 1 lutego), a potem powrót do Australii w 6 etapie (Hong Kong – Auckland, start 7 lutego) oraz opłynięcie Hornu w siódmym.

Etap 3

Trzeci etap był wyjątkowo trudny. Po starcie z Kapsztadu flota od razu z marszu trafiła na sztormowe warunki. W połowie drogi, pierwsze dwa jachty były zaledwie 5 mil od siebie. - Jesteśmy mokrzy, zmęczeni i głodni. Wszyscy – takie były wypowiedzi żeglarzy. Bywały okresy, że nawigacja wymagała zwrotów przez rufę co godzinę. Przez kilka dni. W sztormie. 

W tym właśnie sztormie, który towarzyszył załogom przez większość etapu, na jachcie Team AkzoNobel uszkodzeniu uległa szyna grota. Załodze udało się naprawić awarię, a było to zadanie z rodzaju niemożliwych do wykonania. Nie obyło się również bez połamanych żeber i innych obrażeń, o co w takich okolicznościach nietrudno. 

Pierwszą załogą na mecie trzeciego etapu (24 grudnia) była hiszpańska ekipa MAPFRE. Wygrali drugi z kolei etap po zwycięstwie w Kapsztadzie. Jedynym przeciwnikiem, z którym nieustająco walczą i który realnie zagraża ich dominacji jest francusko-chińska załoga Dongfeng. Francuzi nie byli zadowoleni z wyniku (2 miejsce), bo zdarzało im się prowadzić stawkę i nie był to wcale przypadek. Jeden dzień przed metą uszkodzeniu uległ ich system uchylnego kila (został naprawiony „w biegu”, jeszcze przed metą), co sprawiło, że walka o pierwsze miejsce musiała zejść na drugi plan, a żeglujący z tyłu Vestas i Team Brunel stali się poważnym zagrożeniem.

- To był najtrudniejszy etap w mojej karierze – powiedział na mecie w Melbourne Charles Caudrelier, kapitan Dongfeng. - Przez większość czasu walczyliśmy z MAPFRE, a na sam koniec mieliśmy poważną awarię. Wariacki odcinek ciągłych zwrotów przez rufę, omijania stref lodu – naprawdę nieustająca walka. Chociaż prowadziliśmy przez 80 procent czasu, to nie my wygraliśmy. MAPFRE ma teraz niewielką przewagę w tabeli; oni nie popełniają błędów, liczy się więc teraz każdy punkt – dodaje Caudrelier.

Statystycznie Hiszpanie mieli najwyższy „współczynnik pracy”, czyli wykonali najwięcej zwrotów i innych manewrów, co pozwoliło im utrzymać się w korzystnych warunkach wiatrowych dłużej niż pozostałym. Ciężka praca się opłaciła. Ale nie jestem w stanie wyobrazić sobie robienia co godzinę zwrotu przez rufę na Oceanie Południowym, na pełnej prędkości. 

Trzeci na mecie w Melbourne wylądował Team Vestas, wyprzedzając czwartą z kolei załogę Team Brunel. Brunel, dowodzony przez Bouwe Bekkinga po raz kolejny był tuż poza podium. Przez część etapu żeglowali w zmniejszonym składzie, gdyż Annie Lush doznała kontuzji i nie mogła opuszczać koi. Co ciekawe, to do tej właśnie załogi należy rekord dobowy 3 etapu – 538Mm/24h.

Drugiego dnia świąt, 26 grudnia, do mety dopłynęły kolejne załogi. Scallywag po raz kolejny wyprzedził Turn The Tide on Plastic, a następnego dnia stawkę zamknęła załoga AkzoNobel.

Dla wielu załogantów etap ten okazał się trudny fizycznie – ze względu na różnego rodzaju obrażenia w Australii zeszło z pokładów w sumie 18 osób, które zostały zastąpione przez zmienników. W załodze Dongfeng rannego (uszkodzenie żeber i mostka) nawigatora Pascala Bidegorry zastąpił Franck Cammas, gwiazdor i legenda francuskiego żeglarstwa. - Bycie załogantem, a nie kapitanem to nie jest dla mnie naturalna sytuacja – komentował Cammas. Na pokładzie Team Vestas nastąpiła zmiana kapitana, Charliego Enrighta, który musiał polecieć do domu ze względu na sprawy rodzinne, zastąpił Mark Towill.''

Etap 4

Czwarty etap zakończył się tak, jak nikt by nie przewidział. Po pierwsze pokazał, że faworyci są do ogrania. Po drugie pokazał, że dzięki refleksowi i czujności ostatni mogą być pierwszymi. Po trzecie, drugi raz w historii regat załoga Vestas uległa kolizji. Niestety, tym razem nie była to rafa, ale inna jednostka pływająca. 

Przez pierwsze dwa dni po starcie z Melbourne (2 stycznia) pewnie prowadził Dongfeng, wyprzedzając AkzoNobel i Turn the Tide on Plastic.

Hiszpanie byli związani pilnowaniem Vestas, a jednocześnie próbowali dostać się na podium. To jakby mieć ciastko i jeść ciastko – ale jak się chce wygrać, trzeba próbować. 

Kilka dni później Francuzi wciąż byli na prowadzeniu, odpierając ataki znajdujących się bardzo blisko (kilka mil) rywali. Hiszpanie starali się nieustannie wyjść ze zdobytego 3 miejsca w górę. Im bliżej równika, tym bardziej flota się zacieśniała. 8 stycznia MAPFRE wskakuje na 2, a potem na 1 lokatę, wyprzedzając najpierw Akzonobel, a później Dongfeng.

Ale zaczyna się loteryjka strefy okołorównikowej – tu karty rozdają chmury, których nie ma w żadnej prognozie. Flota tasuje się przy każdym rankingu, niemal wszyscy są, w losowej kolejności, na prowadzeniu, oprócz Scallywag. Ta załoga znajduje się 30 mil za pozostałymi. 

11 stycznia flota mija równik, jachty głównie stoją w miejscu, a kolejne rankingi pokazują kolejne przetasowania. Gdy kończy się szaleństwo okolic równika i przychodzi wiatr, 12 stycznia, okazuje się, że będąca z dala od floty ekipa Davida Witta znajduje się w najkorzystniejszym położeniu względem mety. Od celu dzieli ich jednak jeszcze 2800 Mm. Udało im się utrzymać przewagę i dotrzeć na pierwszym miejscu. Biorąc pod uwagę, z kim wygrali – czapki z głów. 

Sukces tym większy, że wygrali w macierzystym porcie (pełna nazwa zespołu to Sun Hung Kai – Scallywag; jest to załoga prywatnego sponsora z Hong Kongu), pomimo przerwy na akcję „człowiek za burtą”, gdy jeden z załogantów wypadł z pokładu (na szczęście udało się go szybko podjąć z powrotem). 

Jednak niedługo po informacji o zwycięstwie Scallywag nadchodzi inna, tragiczna.

Jacht Team Vestas zderzył się z kutrem rybackim, około 30 Mm przed metą, nad ranem 20 stycznia. W wyniku kolizji jacht Vestas został uszkodzony, a kuter zatonął. Załoga Vestas nadała sygnał wzywania pomocy, a następnie brała udział w akcji poszukiwawczo-ratowniczej koordynowanej przez centrum ratownictwa morskiego w Hong Kongu. 

Na kutrze znajdowało się 10 osób, 9 zostało podjętych na pokład statku biorącego udział w akcji, jedną podjęto na jacht, a następnie przekazano do helikoptera. Niestety osoba ta zmarła w szpitalu. Pozostałych dziewięć uratowano. Z załogi Vestas nikt nie ucierpiał. Jacht, pomimo uszkodzeń, na silniku dotarł do portu. Zaraz po zgłoszeniu wypadku załoga Vestas wycofała się z 4 etapu regat. 

W sprawie toczy się śledztwo, nie znane są żadne szczegóły kolizji. Biuro regat nie miało wpływu na sytuację – Pozycje jachtów są na bieżąco monitorowane w trybie 24/7, ale nie ma możliwości, aby jednocześnie śledzić cały ruch odbywający się na morzu – mówi dyrektor regat, Phil Lawrence.

Najbliższy jacht, Dongfeng, zaoferował pomoc. Jednak załoga Vestas potwierdziła, że nie jest ona potrzebna. W tej sytuacji Francuzi pożeglowali do mety, zajmując 2 miejsce. Płynący za nimi Team Akzo Nobel został jednak poproszony przez dyrekcję regat o udzielenie asysty, o którą jednak nie prosiło ani centrum ratownicze, ani załoga Vestas. Po tym, gdy upewniono się, że żadna dodatkowa pomoc nie jest konieczna, Akzo Nobel ukończył wyścig.

Etap czwarty był pierwszym, w którym Hiszpanie znaleźli się poza podium. Ich przewaga w klasyfikacji generalnej nad drugą z kolei załogą Dongfeng wynosi zaledwie 4 punkty. - Przejście równika było bardzo trudne – przyznaje Xabi Fernandez. - Każdy z nas robił to już wiele razy, ale tym razem było najtrudniej i najwolniej. Być może mogliśmy znaleźć się na innym miejscu, ale tak naprawdę, gdy do ciebie przychodzi wielka chmura, a inni odpływają, niewiele możesz zrobić – dodał kapitan MAPFRE.

 

 

 

 

 

 

galeria