Volvo Ocean Race

Autor:
Milka Jung

Regaty Volvo Ocean Race ewoluują. Już niebawem, pod koniec października, rozpocznie się kolejna edycja, która jednocześnie będzie ostatnią, jaką znamy w obecnym kształcie i formacie. Jeszcze przed jej startem dyrektor regat, Mark Turner, zapowiedział, co zostanie zmienione w kolejnych odsłonach tego legendarnego wyścigu. A zostanie zmienione prawie wszystko. Od roku 2019 trzy następne edycje będą odbywać się co dwa lata, a oprócz nowych jachtów (również w formule identycznych jachtów jak obecnie, ale już z hydroskrzydłami) dojdą katamarany, na których rozgrywane będą wyścigi portowe, co będzie wymagało od załóg jeszcze większych umiejętności i większej wszechstronności niż obecnie.

Tymczasem do startu przygotowuje się siedem zespołów. Tak naprawdę, żeglarze rozpoczęli już zmagania i naliczone zostały pierwsze punkty, chociaż oficjalny start będzie dopiero 22 października z Alicante. Za nimi już etap zerowy (Leg Zero), czyli sierpniowy cykl czterech wyścigów kwalifikacyjnych: regaty wokół wyspy Wight (Round Isle of Wight Race), Rolex Fastnet oraz trasę Plymouth – St.Malo i St.Malo – Lizbona. 

Etap zerowy zastąpił wcześniejszą obowiązkową kwalifikację jachtu i załogi na trasie 2000 mil morskich. Cztery krótsze wyścigi dają więcej możliwości jeżeli chodzi o zgranie załogi i trening, bo wprowadzają od razu tryb regatowej rywalizacji, którego nie było w poprzednim formacie kwalifikacji. Inna sprawa, że trudno sobie wyobrazić, żeby którakolwiek ze zgłoszonych załóg nie zakwalifikowała się i nie wystartowała. 

We wrześniu wszyscy musieli stawić się na obowiązkowym zgrupowaniu w Lizbonie (18-30 września). Jachty przechodzą kompletny przegląd i serwis w stoczni, w której zostały zbudowane, ponieważ kolejna możliwość jakiejkolwiek naprawy będzie dopiero po pierwszy, liczącym 9000 mil etapie w Kapsztadzie. Oznacza to zdejmowanie i skanowanie masztów oraz inne prace. Załogi w tym czasie lecą do Newcastle w Wielkiej Brytanii na intensywny kurs przetrwania na morzu. Zaraz potem, 8 października, rozpoczyna się prolog, czyli regaty z Lizbony do Alicante, gdzie 14 października odbędzie się In-Port Race, a potem oficjalny wielki start regat dookoła świata.

Ponieważ różne etapy regat oznaczają różnego rodzaju wyzwania dla jachtów, w poszczególnych portach dostępne będą różne możliwości serwisu. Główne punkty serwisowe, pozwalające na wyjęcie jachtów z wody i pełen przegląd, znajdą się w portach w Kapsztadzie, Hong Kongu, Auckland, Itajai i Cardiff. Mniej możliwości będzie w Melbourne, Newport i Goteborgu, gdzie podczas postoju jachty muszą pozostać na wodzie.

W obecnej edycji regat po raz pierwszy na pokładach znajdzie się sporo kobiet, choć ile ich dokładnie będzie, okaże się dopiero, gdy opublikowane zostaną pełne listy załóg. Jest to zasługa przepisów. Dyrektor VOR, Mark Turner, tak uzasadniał swoją decyzję: -VOR będzie areną zmagań najlepszych żeglarzy – zarówno mężczyzn jak i kobiet. Przepisy będą zachęcać do zabierania kobiet na pokład. Mam nadzieję, że kiedyś tego rodzaju regulacje nie będą wcale potrzebne – ale na razie wydaje się to jedyna droga, na której możemy robić postępy.

Przepisy ograniczają liczbę żeglarzy na pokładzie w męskich załogach do 7 (poprzednio było 8) oraz wprowadzają preferencje dla załóg mieszanych. Możliwe kombinacje na pokładach to: 7 mężczyzn; 7 mężczyzn i 1 lub 2 kobiety; 5 mężczyzn i 5 kobiet; 7 kobiet i 1 lub 2 mężczyzn; 11 kobiet. Wiadomo już, że nie będzie załogi kobiecej, natomiast na pewno dziewczyny będą obecne na pokładach i będą to zarówno uczestniczki poprzednich edycji (dużo z załogi Team SCA) jak i również zawodniczki olimpijskie, które postanowiły traktować Volvo Ocean Race jako etap w przygotowaniach do kolejnej olimpiady oraz poszerzenie własnych horyzontów i umiejętności.

W tegorocznych regatach zobaczymy zespoły Mapfre (Xabi Fernandez), Vestas 11th Hour (Charlie Enright), Sun Hung Kai Scallywag (David Witt), Turn the Tide on Plastic (Dee Caffari), Team Brunel (Bouwe Bekking), Team Akzo Nobel (Simeon Tienpont) i Dongfeng Race Team (Charles Caudrelier). 

 

Trudno obstawiać faworyta, ale na pewno ogromną chęć na zwycięstwo mają Hiszpanie. Jachty pod tą banderą startowały w 8 z 12 dotychczasowych edycji VOR, ale nigdy odniosły zwycięstwa. Chiński Dongfeng, w którego składzie są najlepsi francuscy żeglarze oceaniczni (w tym Pascal Bidgeorry i Jeremie Beyou) na pewno jest również bardzo poważnym kandydatem do podium. Dwie załogi – Vestas 11th Hour i Turn the Tide on Plastic mają wspólny cel – promocję ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony oceanów. Zapowiada się bardzo ciekawy wyścig. Ostatni w cyklu czteroletnim, ostatni na jachtach bez skrzydeł, najdłuższy w historii (46 000 mil morskich). Kończy się pewna epoka, a VOR przechodzi kolejną zmianę.

galeria