Galeria: Sporady. NIEKONIECZNIE MAMMA MIA powrót do artykułu

W oddali słychać krzyk miejscowego, jakby żywcem wyjętego z greckiego eposu: „Siga, Siga”! Stół, przykryty obrusem w niebieską kratkę, ugina się od jedzenia. Świeżo marynowane oliwki sąsiadują z pieczoną fetą, w tle grecka muzyka, a w oddali w niewielkim porcie, kołyszą się nasze trzy jachty.