Prawo wodne w zawieszeniu

Autor:
Michał Stankiewicz

Wciąż nie wiadomo jak będzie wyglądać Prawo Wodne. Wymyślony przez Ministerstwo Środowiska projekt nowej ustawy, która może zmienić polskie żeglarstwo miał wejść w życie 1 stycznia 2017 roku. Ale nie wszedł. 

Ten kontrowersyjny projekt w ubiegłym roku wywołał wielką burzę w środowisku żeglarskim. Najważniejszą propozycją jest wprowadzenie podatku za każdy metr dna. Stawka jaką rząd zaproponował dla marin miałaby wynosić  8,90 zł za metr. Nowy podatek może doprowadzić do bankructw, szczególnie tych dużych. Dziennik „Rzeczpospolita” opisał przykład Kamienia Pomorskiego, gdzie w 2012 roku powstała marina na 290 jachtów. Jej przychód w 2016 roku wyniósł około 850 tys. zł, koszty były zbliżone, dzięki czemu marina osiągnęła kilka tysięcy zysku. Wprowadzenie podatku dennego oznaczałoby roczny podatek rzędu 670 tys. zł., a w konsekwencji albo upadłość i zwrot unijnej dotacji na budowę mariny albo drastyczne podniesienie stawek za postój jachtów. Podobna sytuacja grozi wszystkim innym marinom w Polsce. 

Kolejna zmianę rząd zaproponował w art. 273 dotyczącym opłat za pobór wód podziemnych ze studni głębinowych. Wg projektu minimalna dzienna opłata za pobór wody ma wynieść 500 zł, czyli 182 tys. rocznie. Wśród tysięcy dotkniętych tą zmianą podmiotów znajdą się też mariny korzystające z wód głębinowych. Zmienią się też stawki za odprowadzenie wód deszczowych czy roztopowych. Jeżeli mariny, by przetrwać zdecydują się na przerzucenie kosztów na żeglarzy to postój przeciętnego jachtu w przeciętnej marinie w sezonie może podrożeć o kilka tysięcy zł. Część żeglarzy może pozbyć się wiec jachtów, cumować „na dziko”, ci ze Szczecina i Świnoujścia szukać postoju w Niemczech.

Inny przepis z kolei ma zabroni wjeżdżania do wody przyczepą, co w efekcie uniemożliwi wodowanie mniejszych jachtów. 

Po ogłoszeniu projektu protest podniosły kluby i stowarzyszenia żeglarskie, które zgłosiły szereg postulatów. Mimo to 18 października rząd przyjął ustawę. Nie wiadomo dokładnie jednak w jakiej formie. Na stronie Rządowego Procesu Legislacyjnego widać wciąż starą wersję ustawy. Projekt nie trafił też do tej pory do Sejmu.

- Prace nad projektem ustawy Prawo wodne, ze względu na szeroki, nowy zakres uregulowań, w szczególności dotyczący utworzenia nowej struktury organizacyjnej gospodarowania wodami, zasad udostępniania składników Skarbu Państwa związanych z gospodarowaniem wodami oraz zasad ponoszenia opłat za usługi wodne, wymagają szczególnej staranności – wyjaśnia powody opóźnienia Joanna Józefiak, radca Ministra Środowiska. - Jest to niezbędne dla osiągnięcia klarowności przepisów prawa oraz uniknięcia kolizji z postanowieniami obowiązujących odrębnych ustaw. Biorąc pod uwagę bieżący stan zaawansowania prac nad projektem Prawa wodnego, jak i zakres planowanej reformy gospodarowania wodami, termin wejścia w życie nowej ustawy – Prawo wodne ulegnie przesunięciu, w stosunku do pierwotnie planowanego.

 

Nowelizacja Prawa Wodnego to wymóg UE, a dokładnie Ramowej Dyrektywy Wodnej jaką UE przyjęła w 2000 roku. Zgodnie z nią Polska musi dostosować swoje prawodawstwo do przepisów unijnych, a których celem jest ochrona ekosystemów wodnych.