Polski fastnet

Autor:
wślizgu

Choć jego trasa liczy „tylko” 608 mil morskich, należy do najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych nautycznie i nawigacyjnie regat na świecie. W tym roku na starcie na pewno pojawi się pięć polskich załóg.

Organizowany niemal od 100 lat, Fastnet Race to największy klasyk w świecie żeglarstwa morskiego. Po raz pierwszy rozegrano go w 1925 roku. Regaty te są o ćwierć wieku starsze niż słynne regaty Sydney Hobart i charakteryzują się bardzo trudną nawigacyjnie trasą, która wynosi  608 mil morskich. 

- W tych regatach umiejętności nawigatora i kondycja załogi to klucz do zwycięstwa - podkreśla Maciej Marczewski, Sailing Poland. - Znalezienie się o czasie w określonych punktach trasy decyduje o tym, czy uda się wykorzystać korzystny kierunek prądu i pływu. 

 

Okrążenie irlandzkiej skały Fastnet Rock, będącej punktem zwrotnym trasy to marzenie każdego żeglarza. Można tu spotkać zarówno załogi z regat Volvo Ocean Race, ale również ikony światowego żeglarstwa oceanicznego. Aby wystartować w Rolex Fastnet Race, załogi oraz jachty muszą spełnić wiele warunków. Oprócz szkoleń medycznych i kursów pełnomorskich, teamy powinny przepłynąć minimum 300 mil morskich w regatach kwalifikacyjnych. Rywalizacja rozpoczyna się w mieście Cowes w Anglii, gdzie swoją siedzibę mają jedne z najsłynniejszych europejskich klubów: Royal Ocean Racing Club i Royal Yacht Squadron. Następnie żeglarze płyną na zachód ku brzegom Irlandii, gdzie będą muszą okrążyć słynną skałę Fastnet i obrać kurs z powrotem na wschód, by dotrzeć do Plymouth. Fastnet Race jest też jednym z najważniejszych wyścigów z cyklu Rolex Cup, w którego skład wchodzą również: Rolex Sydney Hobart, Rolex Middle Sea Race i RORC Caribbean 600. 

 

W tegorocznej 48. edycji na liście startowej pojawiło się aż 465 zgłoszonych jednostek. Będzie to prawdziwa uczta dla fanów żeglarstwa offshore’owego, bowiem na starcie pojawi się imponująca liczba oceanicznych gigantów, w tym aż 29 jachtów IMOCA (26 startujących w klasie IMOCA, 3 w głównej flocie IRC). Oprócz tego 25 jachtów Class 40 i wielkie trimarany o 100-stopowej długości. W regatach wezmą udział też prestiżowe jednostki z Volvo Ocean Race, czyli jachty VO 65 - Team Brunel oraz aż dwa teamy z Polski: Sailing Poland z Maciejem Marczewskim (ex MAPFRE) oraz Ocean Challenge Yacht Club Przemysława Tarnackiego (Ambersail 2, ex TEAM SCA).

-Ambersail 2 pod nazwą TEAM SCA był uczestnikiem Volvo Ocean Race 2014/15 i wraz ze swoim bogatym wyposażeniem jest w stanie idealnym. Niedawno wygrał regaty Barbados Sailing Week - podkreśla Przemysław Tarnacki. - W naszej ekipie znajdzie się m.in. dwóch uczestników Volvo Ocean Race 2017/18 z załogi Team Brunel. To, póki co największe morskie wyzwanie w życiu moim i naszego klubu. Towarzyszyć nam będzie mój tata - Bronisław, który brał udział w słynnej edycji tych regat z 1979 roku, a teraz będzie nas wspierał na lądzie.

Liczniej obstawiona będzie za to klasa Volvo Open 70, gdzie zgłosiło się aż siedem jednostek. Wśród nich wystartować miał m.in. polski jacht I Love Poland prowadzony przez Jarosława Kaczorowskiego. Jednak jak poinformowała redakcję W Ślizgu Polska Fundacja Narodowa - jacht nie weźmie udziału w regatach, ponieważ nie zakończył się jeszcze remont jednostki.

Oprócz tego na starcie miały się pojawić jeszcze cztery polskie załogi: Jakub Szymański (Polish Yacht Racing Team in Dublin) na Polished Manx II, First 40,7; Janusz Madej na jachcie One Way, Sun Fast 3600; Wojciech Bulhak i Tomasz Kosobucki na Fujimo,  Artur Skrzyszowski (Selma Racing), Reichel Pugh 48. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że ostatnia jednostka nie weźmie udziału z powodu awaii masztu.

W poprzedniej edycji, załoga Selma Racing uplasowała się na 31 pozycji w swojej klasie IRC 1 na 61 klasyfikowanych, oraz zajęła 92 miejsce w klasyfikacji generalnej wśród ostatecznie  sklasyfikowanych 312 jednostek jednokadłubowych. Z kolei katamaran R-SIX dowodzony przez Roberta Janeckiego zajął wówczas drugie miejsce w grupie MOCRA.

Start regat zaliczanych do żeglarskiego Wielkiego Szlema rozpocznie się u wybrzeży angielskiego Cowes 3 sierpnia. 

GENEZA

W 1925 roku Weston Martyr postanowił zorganizować regaty oceaniczne w Wielkiej Brytanii na wzór tych Karaibskich. Swój pomysł przedstawił żeglarzowi E. G. Martinowi i Maldenowi Heckstall-Smithowi, redaktorowi magazynu żeglarskiego, którzy finalnie stworzyli pierwszy komitet organizacyjny. Pierwszy Fastnet Race rozpoczął się 15 sierpnia. Na liście startowej pojawiło się 15 jachtów, jednak ostatecznie wystartowało 7. Wygrał „Jolie Brise”, który przepłynął trasę liczącą 608 Mm w 6 dni i 14 godzin.

Mimo, że frekwencja nie była powalająca, postanowiono kontynuować regaty. W tym celu powołano Ocean Racing Club, dzisiaj znany pod nazwą Royal Ocean Racing Club - jeden z najsłynniejszych klubów żeglarskich na świecie. Z roku na rok wyścig powoli się rozwijał, a na starcie oprócz Brytyjczyków zaczęli pojawiać się też Francuzi i Amerykanie. Od 1931 roku zaczęto organizować Fastnet co dwa lata, a nie, jak to miało miejsce dotychczas, co rok. Prawdziwym impulsem do rozwoju było zorganizowanie przez Royal Ocean Racing Club w 1957 roku Admiral’s Cup. Regaty składały się z pięciu wyścigów, z których najdłuższy, odbywał się właśnie wokół latarni Fastnet. Z biegiem czasu Fastnet Race stał się jednym z najtrudniejszych i najbardziej prestiżowych wyścigów morskich na świecie.


40 LAT PO KATASTROFIE

W trakcie wyścigu rozszalał się sztorm, a w zasadzie tropikalny cyklon, który przewidziały francuskie służby meteo, ale nie brytyjskie. Znaczna część jachtów nie miała radia na pokładzie, więc nie odebrała i tak już spóźnionych ostrzeżeń. W dodatku, sztorm uderzył w najgorszym możliwym momencie – kiedy większość z nich znajdowała się między Wielką Brytanią a Irlandią i nie mogła się schronić w żadnym porcie. W efekcie 69 jachtów nie wróciło do Plymouth. 23 jachty utonęły. W akcji ratunkowej brało udział 15 okrętów Royal Navy, jeden okręt duński i cała flota wojenna Irlandii. W sumie 4 tys. osób zdołało uratować 136 żeglarzy i 80 jachtów. Niestety aż 15 uczestników regat zginęło.

W 1979 roku na starcie do wyścigu Fastnet stanęły trzy polskie jachty walczące wówczas w Admiral’s Cup – Hadar z kapitanem Zygfrydem Perlickim, Cetus Jerzego Siudy i Nauticus Tadeusza Siwca, w którego załodze płynął m.in. Roman Paszke. Wszyscy dopłynęli do mety. Na Cetusie miejscami popękał laminatowy kadłub, a Hadar dowodzony przez Zygfryda Perlickiego miał dobre radio i pośredniczył w łączności między jachtami wzywającymi pomocy, a stacjami brzegowymi. Klasyfikację generalną Fastnet Race w 1979 roku wygrał Ted Turner, późniejszy założyciel CNN, mąż Jane Fondy.

 

Najwyższe fale zanotowane przy Fastnet Rock:

1985 - 48 m

1995 - 26 m

2014 - 40 m

 

Autor

galeria