PIOTR KULA FINN WCIĄŻ W GRZE

Autor:
wślizgu

Kontuzja kolana wstrzymała w tym roku Piotra Kulę w walce o kwalifikację olimpijską na igrzyska w Tokio 2020. Wielokrotny mistrz Polski tej klasy zapowiada jednak, że jest zdeterminowany i będzie walczyć dalej.

Przeszedłeś operację kolana, co dokładnie się stało?

W maju, podczas mistrzostw Europy doznałem kontuzji w trakcie niefortunnego manewru. Kolano spuchło i nie mogłem go zginać do końca, co jest konieczne na mojej łódce. Liczyłem, że może uda się to zaleczyć fizjoterapią, ze względu na listopadowe mistrzostwa świata, jednak nie obeszło się bez zabiegu.

Przed tobą czas rekonwalescencji, kiedy ponownie zobaczymy cię na akwenach?

Jeśli wszystko pójdzie tak, jak przewidują lekarze z Rehasport Clinic, w październiku powinienem wrócić do treningu siłowego tej nogi. Po kolejnych trzech miesiącach mogę zacząć myśleć o pow-rocie na Finna. Mimo, że już teraz ciągnie mnie na wodę, wygląda na to, że start w regatach zaliczę dopiero na początku przyszłego sezonu. To pierwsze lato od dzieciństwa, w którym nie będę się ścigał...

W poprzednim wywiadzie wspomniałeś, że jesteś w trakcie swojej ostatniej kampanii olimpijskiej, jednak póki co niestety Finn nie ma kwalifikacji olimpijskiej. Jak oceniasz szanse na kwalifikacje? Czy w związku ze swoją kontuzją w ogóle będziesz mógł stanąć do walki?

Wznawiając treningi na wodzie w styczniu, będę miał trzy miesiące na przygotowanie się do kwalif-ikacji. Oczywiście chciałbym mieć więcej czasu, ale co zrobić - gram tym, co mam. A mam olbrzymią determinację, więc straszę moich terapeutów, że przedefiniuję podręczniki do fizjoterapii (śmiech). Oczywiście studzą mój zapał i stawiają ograniczenia dla mojego dobra. Na początku tego sezonu zrobiłem świetną formę i kończyłem wszystkie regaty w pierwszej dziesiątce. Żeglarsko byłem na dobrej drodze do uzyskania kwalifikacji w mistrzostwach Europy, ale kontuzja pokrzyżowała te plany. Przygotuję się do kolejnego sezonu równie dobrze, doprowadzę zdrowie do porządku i w kwietniu w Genui będę gotowy do walki o igrzyska.

Jakie plany w tzw. międzyczasie?

Zacząłem zajmować się komunikacją i mediami Polskiego Związku Żeglarskiego. Jestem też od-powiedzialny za ekipę filmową Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Gdyni i w czasie Volvo Gdynia Sailing Days. Chcemy pokazać żeglarstwo z jak najciekawszej strony. Na szczęście nie muszę przy tym robić przysiadów, ale to wciąż niezłe wyzwanie. Do tego dużo radości sprawia mi prowadzenie wydarzeń. Sopot Wave, który niedawno poprowadziłem był niesamowitym zastrzykiem energii, a do tego mogłem nauczyć się kilku rzeczy od doświadczonej Beaty Tadli, więc zdecydowanie będę rozwijał się w tym kierunku.

 

 

Autor