Na pokładzie Sailing Poland

Autor:
Klaudia Krause-Bacia

Sailing Poland - jednostka regatowa VO65 ex MAPFRE, która ma na koncie m.in. drugie miejsce w Volvo Ocean Race 2017/18, zawitała do Gdyni. Zobaczcie jak wyglądał dzień treningowy tej legendarnej jednostki z redakcją
W Ślizgu! na pokładzie.

W styczniu flota Sailing Poland powiększyła się o nowy jacht – Volvo Ocean 65. Jacht typu Volvo Ocean 65 to jednostka monotypowa, produkowana od edycji 2014/15 Volvo Ocean Race. Sailing Poland nosił wcześniej nazwę MAPFRE i zajął 2. miejsce w regatach VOR 2017/18 wygrywając przy tym najwięcej (bo aż trzy etapy) wyścigu pośród wszystkich jachtów floty. To pierwszy tak nowoczesny oceaniczny jacht regatowy w naszym kraju. W lipcu po raz pierwszy zawitał do Gdyni, a redakcja W Ślizgu! miała okazję nim popływać. Niżej kilka słów od Macieja Marczewskiego, Head of Sailing Poland Race Team, prosto z pokładu:

„MAPFRE to w 100% świadomy wybór. W Volvo Ocean Race były dwa wyjątkowe teamy, które przygotowywały łódkę do startu w regatach na własną rękę i woziły swoją ekipę serwisową dookoła świata - Team Burnel i wspomniany MAPFRE. Wiedziałem, że nie jestem w stanie pozyskać Burnela, ponieważ załoga chce kontynuować swoją kampanię w kolejnej edycji The Ocean Race. Z kolei MAPFRE ma w planach start na zupełnie innej jednostce - Imoca 60, więc chcieli tę łódkę sprzedać. 

Pojechaliśmy do Lizbony, gdzie znajduje się słynny Boatyard - tam stały wszystkie kadłuby VO65. Przez chwilę czułem się jak w ekskluzywnym salonie samochodowym, wszystko zawinięte folią i w pełni przygotowane do wyścigów. Przysposobienie łódki do pływania wiązało się z jej zwodowaniem, postawieniem masztu, podpięciem kila i uzbrojeniem w liny stałe i ruchowe - jak klocki lego. MAPFRE spośród siedmiu jednostek była uznawana za jedną z najlepiej utrzymanych. Do tego została wyprodukowana z numerem 7, więc jeżeli chodzi o produkcję była jedną z najbardziej dopracowanych. Wątpliwości nie było. 

Odebraliśmy ją z pełnym wyposażeniem - z torbami pełnymi części zapasowych usytuowanych w swoich miejscach na jachcie. W dodatku Team MAPFRE zrobił cały przegląd i upgrate jednostki, razem ze mną ją przeserwisował, jednocześnie udzielając mi odpowiedniego szkolenia. W momencie, gdy odebraliśmy łódkę na początku stycznia z Lizbony była w stanie gotowym do ścigania regatowego. Części zapasowych nie kupowaliśmy, bo dostaliśmy ich bardzo dużo w ramach kontraktu, a mianowicie cały 40-stopowy kontener części zapasowych i drugi 40-stopowy kontener zapasowych żagli.

Normalny podstawowy zestaw to 8-9 żagli, zapasowych mamy prawie 40. W jednostce nic nie wymienialiśmy, zmieniliśmy jedynie branding. Nie było takiej potrzeby, naszym założeniem jest utrzymanie klasy VO 65. Chcemy zachować całkowity oryginał łódki, a jednocześnie uczyć i przysposabiać załogę do to tego, czego będziemy używać przez następne lata.”

Już pod koniec lipca jacht wystartuje w prestiżowych regatach Rolex Fastnet Race. Następnie płynie do Alicante razem z kontenerem części, by przygotować się do startu w kolejnych regatach - Les Voiles de Saint Tropez oraz Rolex Middle Sea Race.