SAILING POLAND, CHCEMY BYĆ NUMEREM JEDEN

Autor:
Michał Stankiewicz
Klaudia Krause-Bacia

- Na świecie żeglarstwo uważane jest za świetne narzędzie promocji marek i doskonalą okazję do tworzenia treści dla mediów. Chcemy doprowadzić do tego samego w Polsce i stać się wiodącym podmiotem na tym rynku – zapowiada Piotr Zygo, jeden z założycieli Sailing Poland, nowej inicjatywy żeglarskiej w Polsce. W planach mają budowanie własnej floty i starty w najbardziej prestiżowych regatach na świecie.

Centrum Warszawy, neorenesansowy, odrestaurowany XIX- wieczny pałacyk przy al. Szucha 17/19, nowoczesna przestrzeń w dobrym, miejskim stylu. Jasne drewniane podłogi, wygodne kremowe fotele, kilka stołów, ciemnogranatowe ściany, na których widnieją podobizny kultowych jednostek Pucharu Ameryki. Są sale konferencyjne, jest salka klubowa, a w niej mały, niepretensjonalny bar i duży ekran, na którym dumnie króluje nazwa klubu. Jednym słowem – marynistyczny eklektyzm. To świeżo otwarta siedziba Sailing Poland. Wewnątrz poruszenie. Kilku mężczyzn debatuje przed komputerem, wyraźnie gestykulując. Planują logistykę przejazdów na Karaiby. 

Klubowy jacht Phoenix przebywa obecnie w Barcelonie. W grudniu wypłynie w trzytygodniowy rejs do Antigui, a nowy rok jednostka rozpocznie już żeglugą na karaibskich wodach po drugiej stronie Atlantyku. W lutym zaplanowano pierwsze regaty sezonu 2019 w jakich weźmie udział.

- Nasze pierwsze regatowe mile w 2019 roku przepłyniemy 18 lutego na 600-milowych, klasycznych RORC Caribbean 600 – mówi Maciej „Świstak” Marczewski, Head of Race Team w projekcie Sailing Poland. - Trasa wiedzie wokół 11 wysp karaibskich należących do archipelagu Wysp Nawietrznych. Start odbywa się z wyspy Antigua, tam też znajduje się meta. Spotyka się tu wielki żeglarski świat, a za sterami superjachtów stają często najlepsi żeglarze, znani z Volvo Ocean Race, Pucharu Ameryki czy akwenów olimpijskich. Będzie to doskonała rozgrzewka i pierwszy sprawdzian przed intensywnym sezonem, a jednocześnie kwalifikacja do Rolex Fastnet Race – podkreśla.

Nie tylko klub

Mimo, że Sailing Poland działa raptem kilka miesięcy, to start ma niezwykle mocny. Własny, profesjonalny jacht Phoenix, własna siedziba, team profesjonalnych żeglarzy i profesjonalna struktura na wzór prężnie działającej firmy.

- Bo nie jesteśmy jednak tylko i wyłącznie klubem żeglarskim – zastrzega Piotr Zygo. - Jesteśmy inicjatywą, która łączy żeglarstwo, biznes i media. Naszym celem nie jest tylko i wyłącznie rozwój morskiego żeglarstwa regatowego w Polsce, ale budowa kategorii związanej z żeglarstwem i stylem życia z nim związanym w biznesie i mediach. Na świecie żeglarstwo uważane jest za świetne narzędzie promocji marek i doskonalą okazję do tworzenia treści dla mediów. Chcemy doprowadzić do tego samego w Polsce i stać się wiodącym podmiotem na tym rynku. Rozpoczęliśmy w związku z tym szereg działań związanych w dużej mierze z biznesem i mediami. Pod tym względem jesteśmy unikalni w Polsce. To są działania, na których efekty trzeba będzie poczekać – wyjaśnia.

Hasłami przewodnimi Sailing Poland są: żeglarstwo, biznes i media, ale główną motywacją do jego powstania – pasja do tego sportu. Oczywiście pasja jego założycieli i inwestorów. To przede wszystkim Piotr Zygo – były prezes KP Legii Warszawa, a obecnie prezes zarządu Multikino SA., Szymon Pikula oraz Adam Stańczak – twórcy ASM Group, firmy notowanej na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych i Łukasz Siwik - współwłaściciel i prezes zarządu firmy deweloperskiej ASBUD, jednego z wiodących developerów.

Co sami podkreślają założyciele SP - choć nigdy nie uprawiali żeglarstwa profesjonalnie czy zawodniczo, to dzięki swojej pasji zaliczyli już całkiem sporo regat w formule Pro-Am: Heineken St. Marteen Regatta, Giraglia Cup, Les Voiles de Saint Tropez, Copa Del Rey, The Middle Sea Race czy Sydney Hobart. W takiej samej formule ma działać Sailing Poland.

Pierwszy był Phoenix 

Jedną z pierwszych decyzji nowego klubu było kupno jachtu. Klubową jednostką został 60-stopowy, w pełni karbonowy jacht Phoenix, oryginalnie zaprojektowany przez firmę Judel / Vrolijk & Co w 2004, a w 2014 zoptymalizowany do żeglowania w klasie IRC/ORC przez Ker Yacht Design. Jacht jest w pełni przystosowany do regat morskich typu offshore, a dzięki optymalizacji posiada bardzo korzystne przeliczniki. Sailing Poland podpisało umowę nabycia jachtu w 2018 roku, jednak cena objęta została tajemnicą handlową. 

- Stan jednostki był bardzo dobry, konstrukcyjnie bez zarzutu, tak samo strukturalnie – zapewnia Maciej „Świstak” Marczewski, odpowiedzialny za wybór jednostki. - Oczywiście wymagał tego, czego wymaga każda jednostka przed sezonem, czyli odświeżenia farb, serwisu silnika, kabestanów i hydrauliki. Wymieniliśmy też wszystkie liny. Jacht był gotowy do pływania, ale nie takiego ściśle regatowego, więc wymagał niewielkich nakładów, np. w zakresie dokupienia środków ratunkowych wymaganych obecnymi przepisami m.in. regat RORC. Wraz z jednostką otrzymaliśmy pełen zestaw 9 żagli przednich, grot marszowy i nowy grot (One Sail), węglowy maszt 7/8 (Hall Spars), regatowy bom King Composites, przyczepę oraz łoże portowe – podsumowuje Marczewski.

Potem zaczęło się kompletowanie załogi. Szefem części sportowej został wspomniany Maciej Marczewski – doświadczony żeglarz, wielokrotny mistrz Polski, członek najważniejszych polskich projektów regatowych (MK Cafe Sailing Team, Allianz Sailing Team, Polish Ocean Racing, Energa Sailing Team), z ogromnym doświadczeniem technicznym w przygotowywaniu jachtów do rejsów i wyścigów wokółziemskich oraz oceanicznych (m.in. Velux 5 Oceans 2010-11, Vendée Globe 2012-13, Transat Jacques Vabre 2013, rekord Północnego Atlantyku 2013). Karierę żeglarską zaczynał od Optymistów, żeglował w klasach 420 i 470. Na swoim koncie ma starty w regatach na całym świecie – m.in. Rolex Sydney Hobart Yacht Race, St. Maarten Heineken Regatta, Caribbean 600, Transat Jacques Vabre, Rolex Giraglia, Les Voiles de Saint Tropez, Rolex Middle Sea Race.

6 + 11

Jak już był jacht i szef to trzeba było znaleźć załogę. Sailing Poland Race Team to międzynarodowa 17-osobowa załoga regatowa startująca w formule Pro-Am, czyli składająca się z grupy sześciu profesjonalnych żeglarzy, którym podczas regat towarzyszą żeglarze-amatorzy. Załoga PRO jest stała i międzynarodowa, razem ma ponad 300 tysięcy mil morskich doświadczenia, co odpowiada 10 rejsom dookoła świata. Wszyscy żeglują od dziecka, a ich kompetencje wzajemnie się uzupełniają. Maciej Marczewski jest w nim Head of Race Team, a skipperem został Jens Lindner, członek zespołów walczących o Puchar Ameryki, współpracownik olimpijskich reprezentacji narodowych, a jednocześnie specjalista od optymalizacji jachtów pod względem osiągów, regulacji i materiałów. 

W skład pozostałej profesjonalnej części załogi wchodzi dwóch Polaków: Marcin Banaszek (zawodowy dziobowy), sześciokrotny mistrz Polski w regatach meczowych, który od roku 2017 żegluje również na dużych jachtach w regatach na całym świecie oraz Maciej Maląg (zawodowy załogant) - zawodnik klas Optymist, 420 i Finn na poziomie reprezentacji Polski. Trymer i specjalista od takielunku, pływający na jachtach wszelkiego typu, od wielkich katamaranów przez regatowe TP 52 do ekskluzywnych Wally.

Szóstkę zawodowców uzupełnia Florian Guezennec (załogant i specjalista od takielunku), zawodowy żeglarz pochodzący z Saint-Nazaire z doświadczeniem na jachtach różnego typu i wielkości, w tym również maxi-katamaranie Orange 1 oraz Jordi Arbusa (zawodowy trymer) - nawigator z ogromnym doświadczeniem, zarówno w regatach transatlantyckich jak i zawodach na poziomie mistrzostw Europy i mistrzostw świata. Jednocześnie założyciel i właściciel specjalistycznej firmy Dr Sails, oferującej produkty do samodzielnego wykonywania wielu napraw na jachtach regatowych.

Zawodowców jest sześciu, amatorów jedenastu. – Co prawda, formuła przelicznikowa pozwala na modyfikację liczby załogi, ale przy 17 osobach każdy ma swój zakres obowiązków – podkreśla Piotr Zygo. – Inną sprawą jest fakt, że każdy może wejść na pokład, aby zostać jednym spośród jedenastu, ponieważ wszyscy, niezależnie od posiadanego doświadczenia żeglarskiego, otrzymują pełne wsparcie merytoryczne i techniczne oraz wprowadzenie w zakres obowiązków – zapewnia.

Jak to wygląda w praktyce? Zgranie każdego zespołu na pokładzie wymaga czasu, treningów i współpracy. Dla załogi amatorskiej przed wyjazdem organizowane jest specjalne szkolenie teoretyczne. Szkolenie praktyczne odbywa się na jachcie, przez kilka dni przed startem regat. Skład załogi amatorskiej jest każdorazowo dobierany spośród członków Sailing Poland Yacht Club oraz osób prywatnych, które zadeklarowały chęć udziału w regatach na pokładzie Phoenixa.

- Praca z załogą amatorską daje ogromną satysfakcję – mówi Maciej Marczewski. - Widzę, jak w ludziach zachodzi zmiana, jak stają się zespołem, uczą wzajemnie od siebie i stają się za siebie nawzajem odpowiedzialni. Ich zaangażowanie i emocje to dla mnie duża sprawa. Na jachcie regatowym, jak nasz, wszyscy muszą maksymalnie zaangażować się w to, co robimy. Tu każdy centymetr regulacji ma przełożenie na prędkość, każdy moment wykonania danej czynności musi być zsynchronizowany z działaniem innych. Im płynniej to przebiega, tym lepszy wynik końcowy, który jest nagrodą dla nas wszystkich.

Debiutanckie mile

Sailing Poland pierwsze regaty ma już za sobą. W tym roku załoga wystartowała w trzech znanych imprezach żeglarskich – regatach Copa del Rey (Puchar Króla na Majorce), Les Voiles de Saint Tropez na Lazurowym Wybrzeżu i Rolex Middle Sea Race na Malcie. Debiut pod polską banderą odbył się na hiszpańskich regatach Copa del Rey Mapfre 2018. Jacht Phoenix zajął miejsce 10 na 13 (IRC 1).

- Pierwszy start to zawsze wielka niewiadoma. Jestem bardzo zadowolony z naszego debiutu – mówi Marczewski. - To specyficzne regaty, które w tym roku rozgrywane były przy ogromnym upale i bardzo lekkiej bryzie, a więc w warunkach bardzo wymagających fizycznie. Do tego oczywiście silna konkurencja, bo tam nie ma przypadkowych zespołów. Był to nasz pierwszy wspólny start w gronie zawodowej załogi Phoenixa, choć jeszcze brakowało jednej osoby – płynęliśmy w składzie 5 osób załogi Pro oraz 12 z grupy Am. Grupa amatorska dała z siebie naprawdę wszystko. Jako debiutanci zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci, a jacht komplementowano, że jeszcze nigdy nie widziano, żeby pływał tak szybko. To bardzo elitarne regaty, gdzie z około 700 zgłoszeń wybieranych jest 150. Samo pojawienie się w tym gronie to nobilitacja – podkreśla.

37. edycja regat o Puchar Króla na Majorce zgromadziła w tym roku rekordową flotę 152 jachtów z 29 krajów, podzielonych na 13 klas. Król Hiszpanii Filip VI (reprezentant kraju na IO w Barcelonie w roku 1992 w klasie Soling) również brał udział w codziennej rywalizacji na wodzie i ostatecznie zajął szóste miejsce w swojej klasie.

Z kolei w Saint Tropez na najsłynniejszych regatach Lazurowego Wybrzeża – Les Voiles de Saint Tropez, załoga Sailing Poland uplasowała się na drugim miejscu w swojej grupie, IRC B.

- Ten wynik dał nam niesamowity napęd do działania. Po pierwsze przekonaliśmy się wszyscy, że jacht ma niesamowite możliwości, a po drugie, że nawet najlepsi są do objechania. W czasie rzeczywistym wygraliśmy wszystkie wyścigi, po przeliczniku byliśmy drudzy, z czego wszyscy byliśmy bardzo dumni. Rywale pytali nas, jak to się stało, że byliśmy pierwsi na niektórych znakach. Teoretycznie to przecież było niemożliwe! – opowiada „Świstak”.

Ostatni start sezonu nie należał do udanych. W jednym z klasyków cyklu Rolex Cup z Malty dookoła Sardynii - Rolex Middle Sea Race, załoga Sailing Poland była zmuszona zrezygnować z wyścigu z powodu awarii grota. W tegorocznej edycji w kategorii wielokadłubowców triumfował Maserati (MOD 70) prowadzony przez Giovanniego Soldiniego, a z jachtów jednokadłubowych najszybszy był Rambler (R88) prowadzony przez George’a Davida. W tym roku regaty obchodziły jubileusz 50-lecia istnienia. Wystartowała rekordowa liczba 130 jachtów, z których 99 ukończyło wyścig.

W kierunku Volvo Ocean Race

Obecnie klub przygotowuje się do przyszłego sezonu. Ten ma być ambitny. Załoga zostanie na Karaibach aż do końca kwietnia. Oprócz wspomnianego startu w RORC Caribbean 600 (18 lutego 2019, Antigua), w planach są St. Maarten Heineken Regatta (28.02-03.03.2019) oraz Les Voiles de Saint-Barth (14-20.04.2019). 

W maju 2019 jacht Phoenix wraz załogą powróci do Europy, aby w czerwcu wziąć udział w Giraglia Rolex Cup (7-15.06.2019), w lipcu w Channel Race (start 27.07.2019), a w sierpniu w Rolex Fastnet Race (start 3.08.2019). Na wrzesień zaplanowano start w Les Voiles de St. Tropez na Lazurowym Wybrzeżu, a na październik udział w rozgrywanym na Malcie Rolex Middle Sea Race. Rok zostanie zakończony startem w legendarnych regatach Rolex Sydney Hobart (26-31.12.2019), jedynych regatach na świecie rozgrywanych nieprzerwanie od 1945 roku. Marzeniem klubu Sailing Poland jest udział w Volvo Ocean Race.

- Start w Volvo Ocean Race to bardzo duży projekt, który wymaga silnego zaplecza biznesowego i finansowego – mówi Piotr Zygo. - W Polsce bezskutecznie próbowano doprowadzić do startu polskiej załogi już kilkukrotnie. Jednym z celów działalności Sailing Poland jest zbudowanie relacji świata żeglarskiego z biznesem i mediami. W moim odczuciu jest to warunek krytyczny do tego, żeby o takim projekcie w ogóle myśleć. Kiedy to nastąpi będzie można pomyśleć o poczynieniu kolejnych kroków.

Jednak na samych planach regatowych Sailing Poland nie poprzestaje. W planach projektu jest również stworzenie programu dla młodych, obiecujących załóg klas przygotowawczych i olimpijskich. Program ma ruszyć w roku 2019 i będzie oferował wsparcie sponsorskie oraz marketingowe, a także umożliwiał młodym żeglarkom i żeglarzom starty na dużych jachtach w regatach morskich. Z czasem najlepsi z nich będą mogli dołączyć do profesjonalnej załogi Sailing Poland. 

W niedługim czasie działalność rozpocząć ma również Sailing Poland Media, której celem będzie tworzenie oraz dystrybucja unikalnych treści żeglarskich i lifestyle’owych na własnym blogu „Sail Explore Win” oraz w sieci mediów partnerskich. Wszystko po to, by jeszcze szerzej rozpowszechnić żeglarstwo w Polsce.

„Wypróbuj klub”

Istotnym elementem działań Sailing Poland jest integracja miłośników żeglarstwa. Jak zapowiadają właściciele, kluczem jest stworzenie z klubu miejsca networkingowego, gdzie ludzie mogą spotykać się biznesowo i prywatnie oraz milo spędzać czas ze swoimi znajomymi  i przyjaciółmi. Aby zostać członkiem klubu Sailing Poland, wystarczy umówić się na spotkanie, podczas którego zostaną przedstawione warunki członkowstwa. Aktualnie trwa akcja „wypróbuj klub”, gdzie osoby zainteresowane otrzymują darmową kartę klubową na okres 4 miesięcy, a po jego upływie mogą zdecydować czy kontynuować członkowstwo płatnie czy też nie. Regularna cena za członkowstwo wynosi 490 PLN miesięcznie. Warto zaznaczyć, że może być ono przeznaczone zarówno dla osoby indywidualnej, jak i dla firmy – dostaje ona do dyspozycji dwie karty okazicielskie, w ramach których może korzystać z klubu i jego infrastruktury. 

- To podstawowe założenia, jednak nasze plany sięgają dalej – mówi Piotr Zygo. - Profesjonalne projekty żeglarskie to praca na lata. My chcielibyśmy w ramach Sailing Poland łączyć ze sobą różne elementy, promować polskie żeglarstwo na świecie nie tylko poprzez jacht Phoenix, ale też poprzez sponsoring klas olimpijskich i przygotowawczych. Mam nadzieję, że zaznaczymy też naszą obecność na Bałtyku – podsumowuje.

 

Jacht Phoenix - Zdolny Argentyńczyk

Typ jednostki: JV 57 / KER Custom 60

Pierwszy właściciel: Javier Dominguez

Pierwsza nazwa: Tau Ceramica

Poprzedni właściciel: Japan Brake & Friction Limited, Hong Kong

Podstawowy materiał: laminat węglowy typu sandwich z rdzeniem z pianki

Długość: 18,3m

Szerokość: 4,164 m

Zanurzenie: 3,041m (długi finkil bez możliwości wychylania o wadze 9 ton)

Wyporność: 12,652 kg

Ożaglowanie

  • Grot: 183 m2
  • Fok: 103 m2
  • Genaker asymetryczny: 330 m2

Jacht został zaprojektowany przez jedno z najlepszych biur projektowych Judel & Vrolijk (typ JV 57) i zbudowany w roku 2004 w argentyńskiej stoczni Model Tecnicas y Regatas. Phoenix (pod nazwą TAU) święcił triumfy w kategorii IMS, do której był pierwotnie przeznaczony. Jednostka nosiła hiszpańską banderę, a sternikiem była m.in. podwójna złota medalistka olimpijska i 5-krotna mistrzyni świata klasy 470, Theresa Zabell. Jej sukcesy były związane głównie z formułą IMS: IMS Mediterranean Championship in Punta Ala 2005 (1. miejsce), Rolex IMS Offshore Racing Championship 2005 (5. miejsce). Wystartowała też m.in. w Copa del Rey, Conde del Godo (2005), w kolejnych latach w Trofeo SM La Reina Copa Rolex (2006) oraz Trophy de Portugal, Portimao (2007).

Z biegiem czasu, gdy pojawiły się bardziej nowoczesne formuły przelicznikowe, ówczesny właściciel zdecydował o modernizacji kadłuba do startów w kategorii ORC i IRC. Przebudowę i optymalizację powierzono najlepszym specjalistom – angielskiej firmie KER Yacht Design. Prace, które wykonano w 2012 roku, obejmowały głównie wydłużenie kadłuba, w tym dziobu, przebudowę i poszerzenie rufy oraz dodanie mieczy. Dzięki tym modyfikacjom jacht stał się dłuższy o 3 stopy oraz szybszy, a także zyskał korzystniejsze przeliczniki, co obecnie umożliwia mu nawiązanie równorzędnej walki z dużo nowszymi TP 52.

Sailing Poland podpisało umowę kupna jachtu w 2018 roku. Na chwilę obecną ten całkowicie karbonowy, sześćdziesięciostopowy jacht JV60,  jest w pełni przystosowany do regat morskich typu offshore i posiada bardzo korzystne przeliczniki. Każdy centymetr regulacji ustawienia masztu i żagli przekłada się wprost na prędkość. Natomiast konstrukcja bez uchylnego kila i bez bulby, z prostym, dziewięciotonowym mieczem o długości 3,80 metra sprawia, że Phoenix żegluje bardzo ostro do wiatru – nawet 20 stopni – i jest niezwykle szybki. Jednostka na co dzień stacjonuje w Barcelonie.

 

Maciej Marczewski Gramy zespołowo

To chyba twój debiut w roli lidera tak wielkiego projektu żeglarskiego?

To prawda. Na szczęście mam zespół, z którym świetnie mi się pracuje. Bez zespołu trudno być liderem, można co najwyżej pływać kajakiem, ale robienie tego wyczynowo również wymaga wsparcia teamu brzegowego. Gramy więc zespołowo.

Jak do tego doszło? Masz ogromne doświadczenie, ale do tej pory byłeś raczej tym cichym bohaterem.

Tak to wyglądało? Z mojej perspektywy to naturalna kolej rzeczy i następujące po sobie etapy rozwoju kariery żeglarskiej. Rozwoju, który wymaga uporu i determinacji, bo zdarza się po drodze nie raz, że masz chęć dać sobie spokój i znaleźć „normalną” pracę. Tak zupełnie poważnie to wynik wielu lat pracy i przygotowań. Ale też spełnienie wielkiego marzenia oraz co najważniejsze spotkanie właściwych ludzi w odpowiednim miejscu i czasie. Ludzi, którzy rozumieją, że współpraca w żeglarstwie musi mieć charakter długofalowy, bo inaczej nie ma sensu. Kilka rzeczy zbiegło się w jednym punkcie, z czego się bardzo cieszę.

Ambicje macie duże. Czujesz presję?

Trudno naszą inicjatywę porównywać z czymś innym. Nawet jeżeli równolegle prowadzone przez innych projekty mogą wydawać się podobne, to jedynie w jakiejś części. Oczywiście każdy chce być najlepszy, ale to są na razie kategorie, gdzie w każdej mamy po jednym zawodniku w kontekście klubu czy jachtu. Dlatego nie porównywałbym Sailing Poland na razie z niczym innym.

Czy wasz debiut uważasz za udany?

Jestem bardzo zadowolony z naszego debiutu, chociaż pierwsze starty to zawsze wielka niewiadoma. Na pewno zostaliśmy zauważeni, zarówno przez organizatorów prestiżowych regat, jak i przez konkurencję. Zaczynaliśmy od Pucharu Króla na Majorce i miejsca 10 na 13 w naszej grupie, potem było 2 miejsce na 22 w Saint Tropez, które tak naprawdę było wielkim sukcesem. Z regat Rolex Middle Sea musieliśmy się wycofać z powodu awarii, to żaden wstyd. Myślę, że jak na pierwsze starty możemy być bardzo zadowoleni. Oczywiście wiemy, nad czym musimy pracować i tak naprawdę to dla tej wiedzy się startuje. 

Byłeś odpowiedzialny za wybór jednostki, dlaczego ten padł akurat na tą? 

Szukaliśmy optymalnego jachtu, który spełniałby założenia naszych planów długofalowych, formuły Pro Am, byłby konkurencyjny w IRC i ORC, a także był dobrą i bezpieczną platformą szkoleniową. Phoenix był najkorzystniejszą ofertą odpowiadającą naszym wymaganiom, jachtem o bardzo dobrych parametrach i przelicznikach. Jest zbudowany logicznie i prosto, nie ma tam skomplikowanych urządzeń których pełna obsługa wymaga lat treningu. Żegluga na nim to przyjemność, a nie walka o życie, choć jest szybko i bardzo mokro, ale to jednostka regatowa. To bardzo dobry i bezpieczny jacht umożliwiający szybką adaptację osobom, które wchodzą na niego po raz pierwszy - również młodzieży i debiutantom. Dokładnie tego szukałem.

Czujesz, że na tej maszynie regatowej można wygrywać?

Phoenix ma taką konstrukcję i takie przeliczniki, że jest bardzo konkurencyjny, zarówno w regatach europejskich, jak i po drugiej stronie oceanu. Jak w każdych regatach – wszystko zależy od przygotowania, od załogi, a przede wszystkim od szczęścia. Wystarczy popatrzeć na wyniki właśnie zakończonych regat Route du Rhum.

Jakie stawiasz sobie cele na 2019 rok?

Moje cele to realizacja kalendarza regat zgodnie z harmonogramem oraz pokazanie się za każdym razem z jak najlepszej strony. Wszystkie zaplanowane starty mają przygotować nas do regat Sydney-Hobart pod koniec roku 2019.

A taki cel długoterminowy?

Oczywiście taki cel istnieje, ale wolałbym na razie o tym nie mówić.