FINANSOWANIE ZAKUPU JACHTÓW PRAWO I PRAKTYKA

Autor:
Patryk Zbroja

Jachting, zarówno w tym motorowym, jak i żaglowym wydaniu to już nie tylko niewinne i niepozorne hobby. Jachting stał się odrębną gałęzią przemysłu z całym bagażem relacji handlowych, ryzkiem gospodarczym i skomplikowaną siatką finansowania. O tym jak odnaleźć się w gąszczu prawnych zabezpieczeń pisze Patryk Zbroja, adwokat i żeglarz regatowy, tegoroczny mistrz Polski w match racingu.

Wystarczy, choćby z punktu widzenia zwykłego amatora tego sportu, zastanowić się nad formą zakupu wymarzonej jednostki i okazuje się, że bez prawnika obejść się ciężko. Zwłaszcza, jeżeli chcielibyśmy skorzystać ze środków pieniężnych uzyskanych w ramach umowy leasingu, kredytu lub pożyczki. 

 

Ostatnio na pomoście zagadnął mnie znajomy żeglarz: „Słuchaj, Ty znasz się przecież na temacie! Jak wiesz sprzedaję swój jacht, bo mam na oku coś nowego. Mam kupca, ale ten mówi, że nie ma całej kasy na zakup i część chciałby mi wpłacić teraz, a część później. Jak się zabezpieczyć? Aha, a z tym nowym jachtem to się zastanawiam, czy wziąć go w leasing na firmę, tutaj też będą jakieś zabezpieczenia?”. Tak oto nastąpił początek kilkunastominutowej pogawędki, która w sumie miała charakter porady prawnej.

 

Na czym polegają te zabezpieczenia w sytuacji, gdy chcesz jacht „wziąć w leasing” albo sfinansować jego zakup przez kredyt lub pożyczkę?

 

Leasing jachtu

Na leasing jachtu decydują się głównie przedsiębiorcy. Traktują oni zakup jednostki jako formę,  oczywiście dozwolonej prawnie, optymalizacji podatkowej. Przedsiębiorca może rozliczyć w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej podatek od towarów i usług (VAT) na ogół w całości (a nie np. w 50 %), a czynsz leasingowy traktowany jest jako pełny koszt uzyskania przychodu. Warunkiem jest oczywiście to, aby zakupywana jednostka związana była z przedmiotem prowadzonej przez przedsiębiorcę działalności gospodarczej. 

 

Istotą leasingu jest sfinansowanie transakcji przez leasingodawcę i oddanie jachtu do używania leasingobiorcy do korzystania. Leasingodawca nie ma problemu z zabezpieczeniem zawieranej przez siebie umowy, a to z tego powodu, że do jej zakończenia pozostaje właścicielem zakupywanej jednostki. Ogranicza wtedy ryzyko związane z brakiem wypłacalności leasingobiorcy. Jeżeli klientowi noga się powinie, to w razie przedterminowego rozwiązania umowy, leasingodawca zawsze może zająć jacht i go odebrać, a następnie np. sprzedać na wolnym rynku. 

 

Leasingodawcy stosują również często dodatkowe formy zabezpieczeń jak przykładowo składany ubezpieczycielowi przez korzystającego przelew (tzw. cesję) wierzytelności. Jachty objęte leasingiem wymagają zawsze pełnego ubezpieczenia Yacht Casco. Co zrozumiałe, leasingodawca chce mieć kontrolę nad wypłatami z tytułu odszkodowania w przypadku uszkodzenia przedmiotu leasingu. Zależy mu zawsze na jak najlepszym stanie jachtu. Dążyć będzie też do tego, aby ewentualne uszkodzenia były właściwie naprawiane, a jacht przywrócony do stanu poprzedniego. Cesja wierzytelności daje w takim przypadku leasingodawcy gwarancję, że leasingobiorca, uzyskując odszkodowanie, rzeczywiście przeznaczy przyznaną kwotę na porządną naprawę, a nie jedynie na maskowanie uszkodzeń. W grę wchodzi również często tzw. bezgotówkowa naprawa jachtu (kiedy finansujący wyraża zgodę na zapłatę odszkodowania firmie remontowej, po dokonaniu naprawy i stwierdzeniu jej rzeczywistego zakresu).

 

Jacht zakupiony na kredyt

W przypadku kredytów lub pożyczek sytuacja nieco bardziej się komplikuje. Pozostawiam tutaj na marginesie fakt, że polskie instytucje finansowe bardzo wolno otwierają się na rynek przemysłu jachtowego. Konkretne produkty związane np. z kredytem na zakup nowego jachtu nie są jeszcze zbyt powszechne. Kryteria oceny zdolności kredytowej przy zakupie jachtu są również określone bardziej zaporowo.

 

W każdym razie przy kredycie (pożyczce), kredytobiorca (pożyczkobiorca) uzyskuje określoną kwotę z banku (kredytodawcy/pożyczkodawcy), którą przeznacza na zakup jachtu. I to właśnie kredytobiorca staje się na ogół od razu właścicielem jachtu. Ale dodatkowo zawiera umowę z bankiem na spłatę zaciągniętego kredytu (lub pożyczki) i to w okresie wielu lat. Bank stara się, jak najlepiej zabezpieczyć ryzyko braku spłaty. Tyle tylko, że akurat z uwagi na brak znajomości jachtowego rynku nie zawsze do końca wie, jak to zrobić optymalnie.

 

Najlepszym i najskuteczniejszym instrumentem będzie dla banku tzw. przewłaszczenie jachtu na zabezpieczenie. Skutek takiej konstrukcji będzie podobny do tej użytej przy leasingu. Bank udzielając kredytu zawiera jednocześnie z klientem umowę przewłaszczenia, która sprawia, że to bank staje się właścicielem jachtu do czasu spłaty kredytu. Dopiero po uiszczeniu całej należności przez klienta, prawo własności jachtu wraca z banku na jego rzecz. Zabezpieczenie przed ryzykiem braku spłaty kredytu jest normalnie dla banku duże i trzeba zrozumieć, gdy doradca kredytowy wskazuje takie rozwiązanie jako warunek zawarcia umowy z potencjalnym klientem.

 

Kolejne sposoby zabezpieczenia także częściowo odbiegają od bankowych standardów. W grę wchodzą, z pewnymi ograniczeniami:

  • hipoteka morska
  • zastaw
  • zastaw rejestrowy.

 

Hipoteka morska na jachcie

Hipoteka morska nieco różni się od znanej wszystkim hipoteki, którą obciąża się w księgach wieczystych prawo własności nieruchomości. Jest ona takim ograniczonym prawem, które ma po prostu na celu zabezpieczenie roszczeń finansowych podmiotów uczestniczących w obrocie gospodarczym. Tyle, że można ją ustanowić jedynie na jachcie wpisanym do rejestru okrętowego. 

Oświadczenie woli właściciela o ustanowieniu na jego jachcie hipoteki morskiej powinno być złożone na piśmie, z podpisem notarialnie poświadczonym. Wierzytelność zabezpieczona hipoteką morską co do zasady podlega zaspokojeniu z jachtu wpisanego do rejestru okręgowego z pierwszeństwem przed innymi wierzytelnościami, a zaspokojenie wierzyciela (np. banku) następuje na ogół w drodze egzekucji. Istotą takiego zabezpieczenia jest też to, że jacht pozostaje w dyspozycji właściciela (klienta), który może z niego korzystać.

Jeżeli chodzi o przemysł jachtowy hipoteka morska nadal ma stosunkowo niewielkie zastosowanie, głównie z tego względu, że obowiązek wpisu jachtu do rejestru okrętowego dotyczy jedynie największych jednostek (ponad 24 m długości) oraz tych, które są wykorzystywane dla celów komercyjnych (tj. nie używane wyłącznie do celów sportowych lub rekreacyjnych). Co prawda, jacht który nie podlega obowiązkowemu wpisowi do rejestru okręgowego, może być zawsze do niego wpisany na wniosek właściciela (czyli nawet jak ma mniej niż 24 m długości i służy wyłącznie do rekreacji). Tak jednak w praktyce zdarza się to nadal stosunkowo rzadko, chyba że taki jest właśnie warunek instytucji finansującej zakupu takiego jachtu.

Zastaw na jachcie

Teoretycznie kredytodawcy będzie przysługiwał również zastaw na jachcie, czyli prawo, na mocy którego wierzyciel będzie mógł dochodzić zaspokojenia z rzeczy bez względu na to, czyją stała się własnością, i z pierwszeństwem przed wierzycielami osobistymi właściciela rzeczy.

Do ustanowienia zastawu potrzebna jest umowa między właścicielem a wierzycielem, ale także – uwaga - wydanie rzeczy wierzycielowi albo osobie trzeciej, na którą strony się zgodziły. No i tutaj pojawia się zasadniczy problem, który ogranicza możliwość powszechnego stosowania takiej formy zabezpieczenia roszczeń kredytodawcy. Jeżeli ktoś kupuje jacht, to raczej po to, aby z niego korzystać. Nie jest zatem zainteresowany wydaniem jachtu bankowi. Ciężko też sobie z drugiej strony wyobrazić bank, który byłby zainteresowany przejęciem takiego jachtu przez czas spłaty kredytu lub pożyczki, no chyba że dla wewnętrznych celów. Nieczęsto stosuje się w takim przypadku możliwość wydania jachtu osobie trzeciej (np. firmie czarterującej).

Wpis jachtu do zastawu rejestrowego

Konstrukcją pośrednią pomiędzy hipoteką morską a zastawem jest tzw. zastaw rejestrowy. To dość wygodna forma zabezpieczenia dla obu stron umowy kredytowej. Nie ogranicza właściciela jachtu w jego używaniu. Rzeczy obciążone zastawem rejestrowym mogą bowiem być pozostawione w posiadaniu właściciela. Natomiast wierzyciel korzysta z zabezpieczenia na jachcie dzięki wpisaniu zastawu do rejestru zastawów, bez konieczności obejmowania posiadania rzeczy. 

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że przedmiotem zastawu rejestrowego nie mogą być m.in. statki morskie, mogące być przedmiotem hipoteki morskiej. Kryterium decydującym, który uniemożliwia ustanowienie zastawu rejestrowego, jest zatem wpis danego jachtu do rejestru okrętowego prowadzonego przez izby morskie. Jeżeli jest wpisany, to zastawu rejestrowego nie można ustanowić, a jedynie hipotekę morską.

Do ustanowienia zastawu rejestrowego potrzebna jest umowa zastawnicza między zastawcą (właścicielem jachtu) a zastawnikiem (bankiem) oraz wpis do rejestru zastawów. Ponadto, przede wszystkim w umowie zastawniczej należy podać najwyższą sumę zabezpieczenia, czyli maksymalną kwotę, do której zastawnik może zaspokoić się z przedmiotu zastawu. 

Zabezpieczenie zapłaty ceny jachtu 

Powróćmy do naszej historii z początku artykułu. W jaki sposób można zabezpieczyć sprzedaż jachtu znajomemu żeglarzowi, a ten prosi o rozłożenie ceny na raty lub odroczenie jej płatności?

Jak dla mnie najlepszym i najtańszym dla obu stron rozwiązaniem będzie zastrzeżenie prawa własności jachtu. Sprzedawca zastrzega w tej konstrukcji, że do czasu uiszczenia całej ceny, pozostaje właścicielem jachtu. Jacht może być wydany kupującemu od razu przy zawarciu umowy (pomimo braku zapłaty i pomimo własności pozostającej przy sprzedającym). Warto jednak umowę zawrzeć w formie pisemnej i dodatkowo potwierdzić jej datę u notariusza lub w urzędzie gminy. Nie zawsze jesteśmy pewnie sytuacji finansowej i majątkowej naszego nabywcy. Nie będzie problemu, gdy zapłaci nam od razu całą cenę. Jednak, gdy nie chce lub nie może jej płacić jednorazowo, możemy mieć uzasadnione wątpliwości co do jego możliwości płatniczych. Dlatego, jeżeli zastrzeżenie własności ma właśnie tzw. datę pewną (urzędowo poświadczoną), to będzie ono skuteczne również wobec potencjalnych wierzycieli naszego nabywcy. Tak na wszelki wypadek, jakby się okazało, że zaciągnął w międzyczasie więcej zobowiązań.

Jeżeli nabywca nie zrealizuje swojego zobowiązania i warunek, jakim jest zapłata pełnej ceny, nie spełni się, nie uzyska on prawa własności. Sprzedawca natomiast, odstępując wtedy od umowy może odebrać jacht i zażądać wynagrodzenia za jego zużycie. Wynagrodzenie powinno być „odpowiednie”, czyli stosowne do stopnia zużycia.

Podobnie, sprzedawca może żądać odpowiedniego wynagrodzenia gdyby zwracany jacht był uszkodzony. Nawet gdy jacht zostanie utracony np. na skutek zatonięcia lub kradzieży, albo zniszczony (np. na skutek pożaru), kupujący nie będzie zwolniony z obowiązku zapłaty ceny.

Dla porządku, teoretycznie nie mogę wykluczyć także i innych form zabezpieczeń, spośród tych opisanych powyżej, czyli ustanawianych w określonych sytuacjach: hipoteki morskiej, zastawu, zastawu rejestrowego lub przewłaszczenia na zabezpieczenie. Wydają się być jednak mniej skuteczne od zastrzeżenia prawa własności sprzedanego jachtu. Takiej właśnie porady udzieliłem na pomoście…