Prawem W żeglarstwo

Autor:
Patryk Zbroja

Większe koszty dla marin, nowe zakazy dla żeglarzy, a przede wszystkim problem z interpretacją niektórych przepisów – to główne cechy nowego prawa wodnego, jakie obowiązuje do 1 stycznia 2018. Wygląda na to, że uprawianie jachtingu, nawet rekreacyjnego będzie teraz trudniejsze – pisze Patryk Zbroja, adwokat i żeglarz regatowy.

Nowe prawo wodne reguluje od nowa całkowicie całą sferę związaną z gospodarką wodną kraju. W sposób istotny wpływa też na uprawianie żeglarstwa. Skupię się na trzech najistotniejszych zmianach, które były dotychczas przedmiotem największych emocji.

Mariny objęte podatkiem dennym

Zasadą jest, że wszelkie grunty pokryte wodami stanowiące własność Skarbu Państwa, niezbędne do prowadzenia przedsięwzięć związanych m. in. z transportem wodnym, uprawianiem rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb, lub działalnością usługową - oddaje się w użytkowanie za opłatą roczną. 

Wprawdzie Dyrektywa z 23.10.2000 r. nie nakazywała wprowadzenia zasady bezwzględnej odpłatności za wodę. Jednak w przypadku polskiego ustawodawcy, wyszedł on z założenia, zapewne z uwagi na trudną sytuację finansów publicznych, że nie ma wystarczających środków na utrzymanie wód, infrastruktury i nowe inwestycje w gospodarce wodnej. W efekcie uznano za konieczne ustanowienie powszechnej odpłatności za użytkowanie gruntów pokrytych wodami. 

Jest to ten słynny tzw. podatek denny, zwany również „podatkiem podwodnym”.

Warto zwrócić uwagę, że do tej pory kategoria gruntów związana z „uprawianiem na wodach śródlądowych rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb” była zwolniona z takiej opłaty. Tym razem, niestety tak dobrze nie jest, bo aktualne zwolnienia ograniczone zostały jedynie do:

  • gruntów oddawanych w użytkowanie podmiotom wykonującym prawa właścicielskie Skarbu Państwa w stosunku do tych gruntów,
  • gruntów oddawanych w użytkowanie jednostkom samorządu terytorialnego, klubom sportowym, w tym uczniowskim klubom sportowym, związkom sportowym oraz uprawnionym do rybactwa, jeżeli podmioty te zapewniają powszechny i bezpłatny dostęp do wód.

Jak łatwo zauważyć, takie zwolnienie nie obejmuje zdecydowanej większości polskich portów, przystani i marin żeglarskich (zarówno tych położonych na śródlądziu, jak i – tym bardziej – na wodach morskich).

 

Jak liczyć podatek?

Konkretne wysokości opłat za korzystanie z gruntu pod wodą zostały wprowadzone Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 30.12.2017 r., zgodnie z którym od 1.01.2018 r. jednostkowa opłata roczna z użytkowanie 1 m2 gruntu związanego z uprawianiem na wodach śródlądowych rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowy ryb będzie wynosić przykładowo:

  • 0,89 zł – dla gruntu przeznaczonego pod porty, przystanie, zimowiska, a także nabrzeża, pomosty i wyciągi dla statków, wykorzystywane do przewozów pasażerskich,
  • 5 zł – dla gruntu przeznaczonego pod inne obiekty (stałe lub pływające przycumowane do brzegu) wykorzystywane np. do prowadzeni usług gastronomicznych lub hotelarskich oraz gruntu przeznaczonego pod akweny związane z tymi obiektami, a także pod inne nabrzeża, pomosty i akweny z nimi związane;
  • 0,01 zł – dla gruntu przeznaczonego pod kąpieliska i stałe tory wodne służące do uprawiania sporów wodnych.

 

Warto dla porządku dodać, że wprowadzono ulgę związaną z możliwością ustalenia wysokości opłaty 

rocznej proporcjonalnie do okresu prowadzenia działalności określonego w pozwoleniu wodnoprawnym lub wynikającego ze zgłoszenia wodnoprawnego, ale wtedy gdy jest on krótszy niż rok. Taki sposób rozliczenia może mieć znaczenie jednak wyłącznie dla mniejszych użytkowników, np. małych przystani, działających jedynie przez okres kilku miesięcy w sezonie.

 

Już nawet pobieżna lektura ustawy i rozporządzenia wykonawczego sprawia sporo problemów interpretacyjnych związanych z dokładnym odróżnieniem gruntu objętego stawką 0,89 zł od tego, który będzie objęty stawką 5 zł, czy też nawet stawką 8,9 zł. Jak np. potraktować nadbrzeżny sklep żeglarski, czy stację benzynową? Jaką stawkę ustawodawca przewidział dla gruntów położonych na wodach morskich (w tym wewnętrznych wodach morskich)? Czy będzie to 0,5 zł?  W jaki sposób ma być obliczana powierzchnia „gruntów pokrytych wodami”, czy według pozwolenia wodnoprawnego, czy miejsca zajmowanego przez pomost, czy miejsca zajmowanego przez cumujący jacht? 

 

O ile wskazane opłaty nie są nakładane bezpośrednio na żeglarzy i turystów, nie trudno jednak przewidzieć, że w istocie to amatorzy sportów wodnych zostaną nimi pośrednio obciążeni. Dodatkowe obciążenie publicznoprawne będzie przecież istotnym kosztem prowadzonej działalności każdego właściciela lub zarządy portu. W konsekwencji obowiązek jego płatności z całą pewnością doprowadzi do podwyżki opłat portowych, zarówno dla stałych rezydentów, jak i klientów jednorazowych.

 

Warto dla porządku dodać, że wprowadzono jedynie w tym miejscu ulgę związaną z możliwością ustalenia wysokości opłaty rocznej proporcjonalnie do okresu prowadzenia działalności określonego w pozwoleniu wodnoprawnym lub wynikającego ze zgłoszenia wodnoprawnego, ale wtedy gdy jest on krótszy niż rok. Taki sposób rozliczenia może mieć znaczenie jednak wyłącznie dla mniejszych użytkowników, np. małych przystani, działających jedynie przez okres kilku miesięcy w sezonie.

 

W trzciny tylko z pozwoleniem  wodnym

 

Z sygnalizowanych przez przedstawicieli jachtingu na wcześniejszym etapie prac ustawodawczych, warto zwrócić uwagę jeszcze na dwa niepokojące rozwiązania nowego Prawa wodnego.

Do kategorii tzw. szczególnego korzystania z wód (czyli korzystania z wód wykraczającego poza powszechne oraz zwykłe korzystanie z wód) zostało zaliczone m.in.: uprawianie na wodach sportu, turystyki lub rekreacji przy pomocy jednostek pływających wyposażonych w silnik spalinowy o mocy przekraczającej 10 kW, z wyłączeniem dróg wodnych. Co prawda jest to zapis nieco liberalniejszy od pierwotnego projektu (gdzie maksymalna moc silnika była ograniczona jedynie do 9,9 KM). Niemniej, nakłada on na użytkowników większych jachtów żaglowych (wyposażonych w napęd pomocniczy) i przede wszystkim niemal wszystkich jachtów motorowych, o mocy silników powyżej 13,6 KM, obowiązek uzyskania odpowiedniego pozwolenia wodnoprawnego, i to niemal niezależnie od rejonu żeglugi. 

Duże wątpliwości na pewno będzie budzić w tym miejscu definicja „dróg wodnych” i praktyczny przebieg takich dróg. O ile poruszanie się jachtem na silniku po farwaterze nie będzie wymagało pozwolenia, tak wpłynięcie w trzciny lub próba dopłynięcia i rzucenia kotwicy w uroczej zatoce na tym samym akwenie mogą być już kłopotliwe.

 

Jest to istotna nowość i dodatkowe, chyba nie do końca przemyślane, obciążenie dla całej branży. Tym bardziej, że sama procedura uzyskania pozwolenia oraz jego konkretnej treści w tym przypadku co najmniej nieczytelna. Pojawia się przykładowo pytanie, czy można będzie uzyskać pozwolenie jednorazowo na 20 lat na wszystkie potencjalne akweny na daną jednostkę, niezależnie od tego, kto jest jest użytkownikiem tej jednostki? 

Nie można przy tym zapomnieć, że żegluga bez odpowiedniego pozwolenia wodnoprawnego będzie sankcjonowana karą ograniczenia wolności, grzywny albo nawet aresztu. 

 

Zakaz wodowania

 

Pomimo apelu środowisk żeglarskich oraz wstępnej akceptacji ze strony ministerstwa, w treści ustawy pozostał również zapis zakazujący poruszania się pojazdami po wodach powierzchniowych oraz po gruntach pokrytych wodami. Wprowadzono wprawdzie szereg dodatkowych wyjątków od tego zakazu. Brakuje jednak wśród nich przede wszystkim sugerowanego umożliwienia wodowania mniejszych jachtów wykonywanych z wykorzystaniem przyczep samochodowych. Wodowanie takich jednostek możliwe jest teraz jedynie z wykorzystaniem dźwigu lub suwnicy. Warto zauważyć, że pojazdem jest również przyczepa, którą definiuje się jako pojazd drogowy przeznaczony do transportu rzeczy lub pojazd bez silnika, przystosowany do łączenia go z innym pojazdem. Zakaz nie będzie dotyczył co najwyżej podłodziowych wózków, które nie są pojazdami drogowymi i nie są przystosowane do łączenia z innymi pojazdami. To oznacza, że wodujący małe łódki regatowe, w tym klas olimpijskich mogą spać spokojnie. Nie powinno być też problemu ze ślizganiem się po lodzie bojerami, tak jednak możliwość wjazdu na lód innego typu pojazdów (np. obsługi technicznej) budzi już w tym stanie prawnym poważne wątpliwości. 

Dla porządku trzeba wspomnieć i tutaj, że naruszenie tego zakazu zagrożone jest karą grzywny.

Podsumowując, dla żeglarzy łatwiej nie będzie i już tylko krótka ocena wskazanych powyżej zmian musi prowadzić do wniosku, że od 1 stycznia 2018 r. uprawianie jachtingu nawet tego rekreacyjnego będzie bardziej ograniczone, a jego koszty znacznie wyższe niż dotychczas.

Prawo wodne i UE

Powodem nowelizacji prawa wodnego było dostosowanie krajowych regulacji do prawa unijnego i to od momentu przystąpienia Polski do UE w 2004 r.. Wynikało to z obowiązującej w tej mierze Dyrektywy 2000/60/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 23.10.2000 r., która ustanawiała ramy wspólnotowego działania w dziedzinie polityki wodnej. Nie wszystkie jednak zmiany wynikały z tego obowiązku.  Ustawodawca w istotny sposób zmienił dotychczasową polską strukturę organów administracji państwowej odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Powstał m.in. całkowicie nowy podmiot „Wody Polskie”, a większość kompetencji i zadań została przydzielona jednostkom organizacyjnym i organom właśnie w ramach struktury tego właśnie podmiotu. Zmienił się również szereg regulacji związanych z zasadami gospodarowania wodami oraz ich reglamentacja. Wprowadzone zostają również nowe stawki i nowe rodzaje opłat.