WEST COAST, CZYLI SURFING W ZACHODNIOPOMORSKIM

Autor:
Klaudia Krause
Jan Sadowski

Dla niektórych surfing istnieje tylko na oceanie, dla innych fale kończą się zaraz za Chałupami. Jednak doświadczony i wyedukowany surfer wie, że polskie wybrzeże ma dużo do zaoferowania, a jego mocną stroną jest także „West Coast”, czyli Pomorze Zachodnie. Jak się okazuje „egzotyczne” województwo zachodniopomorskie ma wiele atutów. Surf spoty są rozciągnięte od Jarosławca i Darłowa aż po samą granicę niemiecką.

Od kilku lat coraz więcej polskich surferów uznaje Bałtyk za dobre miejsce do nauki surfingu. Tutaj fale z reguły są przyjazne, i co ważne, nie przytłaczają swoim rozmiarem. Do najbardziej uczęszczanych spotów należą Górki Zachodnie w Gdańsku, Władysławowo, Chałupy czy Rozewie. Jednak prawdziwa perełka znajduje się właśnie w województwie zachodniopomorskim, w Kołobrzegu.

Królestwo zachodniego surfingu

 - Są miejsca lepsze i gorsze, ale prawdziwym centrum i stolicą zachodniopomorskiego surfingu jest legendarny Kołobrzeg i okolice – mówi Jasiek Sadowski prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu.

Kołobrzeg jest wyjątkowy ze względu na występujące unikalne warunki surfingowe. Geograficzne umiejscowienie, obiekty hydrotechniczne oraz mikroklimat wpływają na częstość i jakość występujących tu rozkołysów. Według szacunków Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu fala nadająca się do pływania występuje tu ponad 200 dni w roku! Ze względu na kurortowy charakter do samego centrum dojeżdżają autobusy i pociągi z całej Polski, a nieco ponad godzinę drogi od centrum znajduje się międzynarodowe lotnisko Szczecin – Goleniów. Ponadto od kilku lat w tym miejscu rozwija się Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Surfingu. Dzięki tej inicjatywie powstał pierwszy w Polsce Klub Surfingu z profesjonalną szkółką oraz surf shopem, działającym cały rok! Dla osób chcących się nauczyć pływać obok spotu znajdziemy centrum surfingu Pomorza Zachodniego - Surf Academy. 

- Na miejscu istnieje możliwość skorzystania z oferty oficjalnej szkółki surfingowej NSP - jednego z największych producentów desek surfingowych świata. Poza szkółką działa również wypożyczalnia, gdzie znajdziemy deski surfingowe dla wszystkich poziomów zaawansowania oraz niezbędne na zimniejsze okresy stroje i akcesoria neoprenowe. Dla chcących „cisnąć progres” istnieje możliwość dołączenia do Klubu Surfingu - gdzie zależnie od wybranej opcji można korzystać z ciepłej szatni, czystej łazienki i szafek typu locker, używać sprzętu klubowego lub poprawić swoje błędy dzięki coachingowi w pakiecie z trenerem – podkreśla Sadowski.

Zaraz obok Surf Academy zlokalizowane są różne spoty charakteryzujące się równą i energiczną falą, dzięki czemu nawet małe fale gwarantują przyjemne ślizgi. Najlepsze  ze spotów - w tym legendarny Palikpoint - zlokalizowane są między portem morskim, a urokliwym kołobrzeskim molo.

Spoty na wyciągnięcie deski

Wokół Kołobrzegu znajdziemy również bardzo dobre spoty uzupełniające. Ich eksploracja jest jedną z najlepszych przyjemności localesów nie lubiących tłumów. Wszystkie spoty wokół Kołobrzegu stanowią rejon zwany przez surferów #KALAFIORNIA. Ta przekorna nazwa jest nawiązaniem do amerykańskiej Kalifornii. Do niej zalicza się m.in.  Ustronie Morskie - miejscowość na wschód od Kołobrzegu, w której znajdziemy m.in. surf spot Centralna, gdzie panuje tzw. fala hollow, bardzo przypominającą tę spotykaną w Chałupach. Z kolei na zachód od Kołobrzegu znajduje się przyjazne miejsce dla dzieciaków i wypoczynku - Dźwirzyno oraz kawałek dalej Mrzeżyno - gdzie przy mocnych sztormach z północy są najlepsze warunki do surfingu w okolicy.

Poza Kalafiornią i Kołobrzegiem na Pomorzu Zachodnim istnieją też nieco słabsze jakościowo spoty, ale przy sprzyjających warunkach również dające dużo frajdy: 

Świnoujście Warszów - po wybudowaniu terminalu LNG spot nieco się zmienił, ale jak wejdzie czysty swell można uprawiać tu naprawdę dobry surfing.

Dziwnów - zachodnia część portu, wydaje długie prawe przy północno-wschodnim swellu.

Niechorze i Rewal - miejsca przy latarni morskiej, porcie rybackim też potrafią złapać przyzwoite falki. Rozmiarowo szaleństwa nie będzie, ale tutejsza fala jest nieco równiejsza niż w innych miejscach w okolicy. 

Mielno Channel Island - dziwna budowla falochronu w kształcie bumeranga spowodowała, że przy sprzyjających warunkach na wschód od niego, pojawia fala pchająca lepiej niż  w innych miejscach w „Polskiej Ibizie”. 

Darłówko – charakteryzuje się mocnym falowaniem.

Po zachodniej stronie występują tu ciekawe mielizny, które w połączeniu z mocnymi północnymi sztormami potrafią wydać duże i mocne fale warte grzechu.

Jarosławiec - legendarny plac zabaw polskiego wave’a, który dzięki swojemu położeniu jest bogaty w częste falowanie. Co prawda, nie jest tak równe jak w #Kalafiornia, ale moc sztormowych fal występujących w tym miejscu spowodowała zbudowanie olbrzymich obiektów falochronów. Znajdziemy tu fajny spot zarówno w Rusinowie, jak i w okolicach portu rybackiego. Warto wybrać się tu na surftripa – jednak trzeba pamiętać, że przy mocnym rozkołysie i wietrze jest tu srogi, otwarty Bałtyk. 

W tym roku podsumowaniem surfingowego sezonu na Pomorzu Zachodnim będą pierwsze Otwarte Mistrzostwa Pomorza Zachodniego w Surfingu: „West Coast Battle 2018’’.  Zawody odbywają się „na prognozę”, a okno pogodowe ustalono między 9 listopada a 9 grudnia. Oprócz samych zawodów surfingowych, w pierwszy weekend grudnia odbędzie się Festiwal Fal i Wiatru, czyli pokazy filmów, giełda sprzętu, spotkania integracyjne oraz wspólne akcje "eko".

Szczegóły na SurfAcademy.pl.