Zmiany w klasie 470 Nieoczekiwana zamiana mistrzyń

Autor:
Klaudia Krause

Jola Ogar-Hill ponownie została załogantką Agnieszki Skrzypulec w olimpijskiej klasie 470. Ta pierwsza ma na koncie mistrzostwo świata w barwach Austrii, a druga w barwach Polski. Nie wiadomo czy będą mogły razem reprezentować Polskę.

Jola Ogar pływała już z Agnieszką Skrzypulec w latach 2008-2012, razem zdobyły siedem tytułów mistrza Polski, a na igrzyskach olimpijskich w Londynie zajęły 12. lokatę. Jednak zaraz po igrzyskach Ogar opuściła jednak Polskę na rzecz reprezentacji Austrii, skąd dostała propozycję. W 2017 roku wróciła do Polski z deklaracją ponownych startów. W międzyczasie Skrzypulec, ze swoją partnerką - Irminą Mrózek-Gliszynską, zdobyła mistrzostwo świata. Teraz los znów zetknął Skrzypulec i Ogar. Żeglarki rozpoczęły już wspólne treningi.

Dziewczyny chcą powalczyć o udział w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Droga wiedzie przez duńskie Aarhus, gdzie 30 lipca rozpoczynają się mistrzostwa świata. Właśnie tam będzie możliwość zdobycia pierwszej przepustki do igrzysk. Jednak tutaj zaczynają się schody. Według przepisów World Sailing Jolantę Ogar, która opuściła kadrę Austrii w 2016 roku obowiązuje karencja, a która w świetle prawa kończy się w 2019 roku. Podobnie jest z powrotem do reprezentowania biało-czerwonych barw na igrzyskach. Zawodnik ma możliwość zmiany obywatelstwa tylko raz w czasie trwania jego kariery sportowej. Wówczas jego obywatelstwo sportowe jest przyznawane jako ostateczne. Jolanta Ogar reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku, natomiast Austrię na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 roku. 

- Proceduralnie udział Joli Ogar w najbliższych mistrzostwach świata oraz igrzyskach w Tokio w barwach Polski jest możliwy. Wszystko jest na dobrej drodze. Nie wiem, czy wszystko formalnie uregulujemy do czasu mistrzostw w Danii, ale z dużym prawdopodobieństwem Jola wystartuje w tych regatach w polskich barwach. Obecnie trwają procedury – tłumaczy Tomasz Chamera, Prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Jak zapewnia Agnieszka Skrzypulec, nowy team do mistrzostw świata przygotowuje się razem.

- Ze względu na start Joli na igrzyskach w Rio w barwach Austrii, potrzebujemy zgody federacji austriackiej. Jesteśmy w dobrych relacjach z Austriakami i na zaawansowanym etapie otrzymania pełnej zgody. Do mistrzostw świata przygotowujemy się razem.

ROZPAD  POL 11

Do dzisiaj do końca nie wiadomo, dlaczego mistrzowski duet Skrzypulec – Mrózek-Gliszczynska się rozpadł. Na początku roku nic nie zapowiadało takiego przebiegu wypadków. Oficjalnie dziewczyny rozstały się 7 maja.

- Ta decyzja nie była łatwa, ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że nie robię tego, co sprawia mi przyjemność, ponieważ atmosfera w teamie nie była najlepsza. Na łódce narastała irytacja i coraz trudniej dogadywałam się z trenerem – komentuje dla W Ślizgu! Irmina Mrózek-Gliszczynska. - Wiadomo, że Tokio było moim marzeniem, żyłam tą myślą i gdzieś w okolicach Gamagorii powiedziałam sobie, że wytrzymam te 2,5 roku, żeby powalczyć na igrzyskach i spełnić się jako zawodniczka. Jednak z biegiem czasu czułam się coraz gorzej i psychicznie i fizycznie, jako osoba zgasłam i podjęłam decyzję bardzo osobistą. Póki co zawodnicze żeglarstwo odstawiam trochę na bok. Aktualnie spełniam się w roli trenera klasy 420 – podsumowuje była zawodniczka kadry olimpijskiej.

Z kolei Agnieszka Skrzypulec twierdzi, że odejście załogantki z POL11 bardzo ją zaskoczyło.

- Informacja Irminy o odejściu zszokowała mnie, tym bardziej, że mamy ludzi w Polskim Związku Żeglarskim, którzy mogliby nam pomóc wyjść z kryzysu. Chciałabym, aby powody, dla których Irmina zrezygnowała zostały między nami. To cenna lekcja na przyszłość, ale z szacunku do siebie nawzajem i naszych przyszłych relacji powinnyśmy zatrzymać je dla siebie – mówi Agnieszka Skrzypulec. – Teraz pojawiła się możliwość kontynuowania programu z Jolą Ogar. Cel był zawsze jeden - medal w Tokio. Na pewno damy z siebie 100%, aby wywalczyć upragniony medal, a jak się nasze losy potoczą – czas pokaże.