CO DALEJ Z POLSKA 100?

Autor:
Michał Stankiewicz
Klaudia Krause

Nowy rejs z okazji 100 - lecia odzyskania niepodległości przez Polskę zapowiada Polska Fundacja Narodowa. Do tego celu ma zostać wykorzystany jacht kupiony na potrzeby poprzedniego projektu - Polska100, a który zakończył się najpierw wielką awanturą, a potem  utajnioną ugodą.

Jak informuje Polska Fundacja Narodowa jacht znajduje się w Nicei, gdzie jest przygotowywany do nowego projektu. Kieruje nim Dariusz Pękala, wcześniej występujący jako doradca PFN w zakresie projektów żeglarskich. - Nie mogę zdradzać żadnych szczegółów – mówi krótko W Ślizgu! Dariusz Pękala. Sama fundacja tradycyjnie również ogranicza się tylko do zdawkowych informacji. - Pełnomorski jacht oceaniczny przygotowany do największych regat światowych wyprodukowany w technologii niedostępnej w Polsce został nabyty przez Polską Fundację Narodową. Szczegółowe dane umowy są objęte tajemnicą przedsiębiorstwa – odpowiedziało na nasze pytania biuro prasowe  fundacji. 

Wiadomo, że to ten sam jacht, który miał wziąć udział w projekcie Polska100. PFN wyjaśnia, że nie nabyła do niego praw, stąd nie będzie dalej go realizować i postanowiła zrealizować własny od nowa.

- Projekt udziału jachtu w regatach oceanicznych oraz projekt prezentacji jachtu w portach w ramach setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę jest w toku opracowania i zostanie zaprezentowany w stosownym terminie. Z oczywistych względów plany udziału jachtu w regatach muszą zostać skorygowane. Budżet na nowy projekt zostanie zaprezentowany w stosownym terminie po przeszacowaniu planów udziału jachtu w regatach oraz międzynarodowych imprezach portowych – napisało biuro prasowe PFN.

Od pożaru do pożaru

Nowy projekt PFN – chociażby poprzez samą jednostkę i z pewnością część założeń - będzie jednak w znacznym stopniu kontynuacją Polska100, a który wystartował oficjalnie w październiku 2017 roku. Jego pomysłodawcą i wykonawcą była gdańska Fundacja Navigare Mateusza Kusznierewicza. Złoty medalista w klasie Finn ogłosił go z wielką pompą na Stadionie Narodowym w towarzystwie wicepremiera Piotra Glińskiego. Przedstawiono wówczas ambitny plan: zakup oceanicznej jednostki regatowej klasy V70, 2 lata rejsu przez 40 krajów. Cel – promocja Polski z okazji 100 - lecia odzyskania niepodległości w  100 portach świata. Kolejny to udział i wygranie – jak zapowiadał sam Kusznierewicz - kilku ważnych regat, w tym Sydney-Hobart czy Fastnet. Po uroczystej inauguracji projekt jednak ucichł, by ponownie wypłynąć medialnie w marcu 2018 roku. Wtedy to Gazeta Wyborcza ujawniła szacowany budżet na około 20 mln zł. Rozpętała się burza, a krytyce poddano nie tylko realność niezwykle ambitnych i rozległych założeń, ale i instytucję wykładającą kasę. Wizerunkowi Polska 100 nie pomagało też całkowite utajnienie informacji, choć przedstawiciele obydwu fundacji – szczególnie Navigare starali się bronić projektu.

W maju wybuchła kolejna bomba – tym razem strony ogłosiły nieoczekiwane zerwanie współpracy podając jednocześnie różne powody.

„Polska Fundacja Narodowa kończy współpracę przy projekcie Polska 100 z Fundacją Navigare i Mateuszem Kusznierewiczem. To skutek utraty zaufania PFN zarówno do Pana Kusznierewicza jak i do związanej z nim fundacji.” Takie oświadczenie ukazało się 7 maja. Wystosowała je Polska Fundacja Narodowa. Informacje o zakończeniu współpracy szybko potwierdziła na portalu społecznościowym druga strona – „Umowa między PFN a Fundacją Navigare wygasła 30 kwietnia z mocy prawa, ponieważ PFN nie wywiązał się z zobowiązania zakupu jachtu w tym terminie. Warunkiem realizacji projektu Polska 100 był zakup przez PFN jachtu i warunku tego PFN nie spełnił. Fundacja Navigare niezależnie od doniesień medialnych przez ostatnie tygodnie wzywała bezskutecznie PFN do wykonania umowy”. 

Remont jachtu czy kasa dla załogi?

Obydwie fundacje rozpoczęły serię wzajemnych oskarżeń. Zaczęła PFN informując media, że Navigare mimo otrzymanych transzy pieniędzy nie wywiązywała się z ustaleń i deklaracji finansowych m.in. nie płacąc swojej załodze wynagrodzeń, ani części faktur podwykonawcom. W tym samym czasie część środków miała iść na konto firm prezesa Navigare oraz samego Mateusza Kusznierewicza. Kolejnym powodem miało być pismo jakie trafiło do PFN - o postępowaniu komorniczym wobec Mateusza Kusznierewicza, co zdaniem PFN stanowiło zagrożenie dla dalszej realizacji projektu.

- Navigare dostała od PFN pierwsza transzę na pokrycie finansowe pierwszych miesięcy pracy. Według umowy poprosili nas o kolejne pieniądze. Nie było z tym żadnego problemu, bo chcieliśmy zapewnić im płynność. Niestety okazało się, że zarząd wypłacał w pierwszej kolejności pieniądze sobie, ale już nie chłopakom, pracujących na łódce” – oświadczył w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Dariusz Pękala, doradca PFN w zakresie projektów żeglarskich. - Mówimy o sytuacji, gdzie ludzie po kilkanaście godzin dziennie pracują w stoczni we Francji, czyli poza krajem ojczystym. Oddają całą swoją energię łódce, na której będą chcieli walczyć o laury w największych regatach. I nie dostają za to wynagrodzenia – opisywał Pękala.

Sprawę komentowali też członkowie załogi. Na profilu jednego z nich ukazał się długi, emocjonalny post skierowany do kierownictwa Polska100, głównie do Mateusza Kusznierewicza.

„Otóż załoga, którą zatrudniliście a potem wyrzuciliście na bruk i która w dobrej wierze zgodziła się na skandaliczne rozwiązania finansowe i sposoby rozliczania, byle tylko uczestniczyć w projekcie który miał być "sztandarowym i cristal clear" już nawet nie leży. Wtopiła się w grunt” – brzmiał fragment postu.

Organizatorzy Polska100 w odpowiedzi zarzucili PFN, że nie pokryła wydatków na remont jachtu doprowadzając Navigare do upadku przez co właśnie załoga nie dostała wynagrodzeń, a firmy zapłaty. Zdaniem Mateusza Kusznierewicza wszystkie prace były prowadzone pod nadzorem i zleceniem PFN, a wydatki akceptował przedstawiciel PFN, a blisko 20 osobowa załoga zatrudniona przez Navigare rozpoczęła pracę właśnie na zlecenie PFN. Szef Polska100 miał żal do PFN, że o zakończeniu współpracy dowiedział się z mediów.

Kłopoty z VAT-em

Istotną częścią sporu był termin zakupu jachtu jaki ustalono na 30 kwietnia. Jak podkreśliła Navigare – PFN nie wywiązała się z tego obowiązku, co skutkowało wygaśnięciem umowy i nie podpisaniem nowej. Zdaniem Dariusza Pękali opóźnienie nie wyniknęło jednak w winy PFN, ale z problemów podatkowych.

- Problem wziął się stąd, że jacht należący do Luksemburczyków został sprowadzony z USA, a następnie zarejestrowany w Gibraltarze. Polska Fundacja Narodowa i jej prawnicy uznali, że nie kupimy jachtu, który nie ma zapłaconego unijnego podatku VAT. Dlatego poprosiliśmy właścicieli, by wprowadzili tę jednostkę do Unii Europejskiej i uiścili podatek – wyjaśniał na łamach „Rz” Dariusz Pękala.

Jak opisuje Pękala - właściciel nieśpiesznie podjął się tej procedury. Dodatkowo miał się pojawić biurokratyczny problem ze zmianą nazwy firmy przez właściciela jachtu, co musiało znaleźć odzwierciedlenie w certyfikacie jachtowym. W końcu francuscy celnicy dokonali wyceny, a VAT został zapłacony. Niestety terminu 30 kwietnia nie udało się utrzymać.

Ugoda z korektami

Po medialnej wojnie nastąpiła chwila ciszy, aż 27 czerwca strony zawarły ugodę. Dzień później Polska Fundacja Narodowa rozesłała do mediów komunikat.

„Strony wyrażają ubolewanie, iż do zakończenia współpracy doszło w efekcie zdarzeń i faktów niezwiązanych bezpośrednio z realizacją Projektu. Jednocześnie strony zgadzają się, że dla dobra projektu sportowego, polegającego na udziale w regatach oceanicznych, jak też wizerunku Polski i dalszych działań oraz projektów realizowanych przez Polską Fundację Narodową – zakończenie współpracy jest rozwiązaniem najlepszym. 

Polska Fundacja Narodowa, reprezentowana przez Prezesa Cezarego Andrzeja Jurkiewicza i Fundacja Navigare, reprezentowana wyłącznie przez Prezesa Piotra Obidzińskiego, oświadczają, że zawarte porozumienie rozwiązuje i zamyka wszelkie kwestie dotyczące realizacji Projektu przez Fundację Navigare, w tym wszystkie rozliczenia finansowe. 

Strony informują, że podmioty powiązane z Panem Mateuszem Kusznierewiczem dokonały korekt wadliwych faktur, które zostały zaakceptowane przez Fundację Navigare. Strony wyraziły zgodę na opublikowanie dokumentów związanych z korektami faktur oraz zajęciem egzekucyjnym Komornika. W związku z powyższym budżet Projektu został należycie skorygowany i zabezpieczony. Panu Mateuszowi Kusznierewiczowi nie przysługiwało i nie przysługuje żadne wynagrodzenie z tytułu realizacji Projektu.”

Do informacji prasowej dołączono faktury korekty jakie spółka Marina Kusznierewicz wystawiła Fundacji Navigare na łączną kwotę 119 tys. zł z terminem płatności na koniec lipca 2018 oraz pismo komornika do PFN o postępowaniu egzekucyjnym wobec Mateusza Kusznierewicza na kwotę powyżej 3,3 mln zł.

Wadliwe faktury

Próbowaliśmy dowiedzieć się w Polskiej Fundacji Narodowej jakie są szczegóły ugody? Czy brał w niej udział Mateusz Kusznierewicz, który do tej pory był twarzą i faktycznym decydentem projektu? Co oznacza pojęcie „wadliwe faktury”, czemu akurat ujawniono te fragmenty ugody i tylko dokumenty związane z Mateuszem Kusznierewiczem? 

Zarówno PFN, jak i Piotr Obidziński, prezes Fundacji Navigare odpowiedzieli, że Mateusz Kusznierewicz nie miał kompetencji do wyrażania zgody na czynność prawną w postaci ugody. Obydwie strony zgodnie odpowiedziały też, że nie miały wcześniej wiedzy o trwającym postępowaniu komorniczym. Zarówno Piotr Obidziński, jak i władze PFN miały ją pozyskać dopiero w kwietniu 2018 roku. 

Zapytaliśmy Piotra Obidzińskiego o opisane w komunikacie „wadliwe faktury” wystawione przez spółkę Marina Kusznierewicz na kwotę 119 tys. zł  jako „dniówki zgodnie z dwutygodniowymi raportami” za okres od października 2017 do końca lutego 2018, a następnie dołączone do komunikatu ich korekty z terminem zwrotu pieniędzy do końca lipca.

- Konieczność zwrotu wynika z korekt, a korekty z tego, że te faktury były wystawione przez Marine błędnie – odpowiedział Piotr Obidziński.

- Czy to było wynagrodzenie przeznaczone dla Mateusza Kusznierewicza ustalone wg jakiejś wcześniejszej umowy z PFN? 

- Faktury były wystawione błędnie, a MK nie przysługiwało w projekcie żadne wynagrodzenie. 

- Czy te pieniądze miały docelowo trafić do członków załogi (zgodnie z opisem tytułu faktur), a w ogóle nie trafiły?

- Załoga i biuro projektu (w tym ja) dostawała wynagrodzenie bezpośrednio z Navigare i to z Navigare mieliśmy wszyscy umowy. 

Marina nie ma i nie miała nic wspólnego z wynagrodzeniami załogi.

- Jeżeli to drugie - co się stanie z tymi pieniędzmi po ich zwrocie przez Marina Kusznierewicz, czy zostaną przeznaczone na zaległe wynagrodzenia dla załogi? 

- Wszystkie finanse związane z projektem są zamknięte a załoga spłacona dzięki bardzo konstruktywnemu podejściu PFN, a także dzięki ludziom zaangażowanym w projekt i negocjacje po stronie Navigare – odpowiedział Piotr Obidziński.

Jak wyjaśnił Obidziński, ugoda nie tylko rozwiązała wszystkie wzajemne roszczenia, ale także oznacza, że prowadzona przez niego fundacja będzie mogła kontynuować działalność. Mateusz Kusznierewicz nie odpowiedział na nasze pytania.

 

PFN i Navigare ujawniają dokument

W Ślizgu! : - Do komunikatu dotyczącego ugody pomiędzy PFN, a Fundacją Navigare zostało dołączone pismo od komornika o trwającej egzekucji kwoty powyżej 3 mln zł wobec Mateusza Kusznierewicza. Co ma wspólnego zajęcie komornicze wobec Mateusza Kusznierewicza (jako osoby fizycznej) z Fundacją Navigare, wykonawcą projektu Polska100, w której odpowiedzialnym za sprawy majątkowe jest wyłącznie zarząd (zgodnie z komunikatem PFN - Mateusz Kusznierewicz zrezygnował z zasiadania w zarządzie). W jaki sposób zajęcie komornicze wpłynęło na realizację projektu Polska100?

Polska Fundacja Narodowa: - Jedną ze stron umowy z PFN był także Mateusz Kusznierewicz. Skutki zajęcia komorniczego wynikają z opublikowanego przez Fundację dokumentu, a także z powszechnie obowiązującego prawa. Kodeks postępowania cywilnego w art. 887§1 przewiduje możliwość wstąpienia wierzyciela w prawa dłużnika. Przepis ten odnosi się wprawdzie do wynagrodzenia za pracę, ale art. 902 Kodeksu postępowania cywilnego ma zastosowanie również do egzekucji z wierzytelności. Zgodnie z brzmieniem dokumentu: „Z mocy samego zajęcia wierzyciel może wykonywać wszelkie prawa i roszczenia dłużnika. Na żądanie wierzyciela komornik wydaje mu odpowiednie zaświadczenie”. Innymi słowy, wierzyciel może wejść w prawa dłużnika oraz może domagać się zapłaty przez trzeciego dłużnika i jest uprawniony do wezwania do zapłaty. Mateusz Kusznierewicz, będąc wierzycielem, mógłby dochodzić roszczeń w stosunku do PFN, gdyby przysługiwały mu jakiekolwiek wierzytelności. Jednak w chwili podpisania umowy zrezygnował z zasiadania w Zarządzie Fundacji „Navigare”, nie powiadomił również nowego zarządu o zajęciu komorniczym. Osoby zaangażowane w projekt Polska100 oraz sama Fundacja straciły zaufanie do Mateusza Kusznierewicza. W tych okolicznościach Fundacja nie widziała możliwości kontynuowania współpracy. 

Do komunikatu dołączono faktury korekty wystawione przez spółkę Marina Kusznierewicz na łączną kwotę około 120 000 zł na rzecz Fundacji Navigare. Dlaczego PFN dołączyła faktury korekty do komunikatu? Czemu faktury były „wadliwe”?

Faktury obrazują próbę zapłaty przez Fundację Navigare na rzecz podmiotu, który nie był stroną umowy w wysokości nie objętej budżetem. Świadczenie zatem było nienależne. Skoro faktury zostały skorygowane księgowo (zgodnie z ustawą o rachunkowości), to znaczy, że były wadliwe. To zachowanie ze strony Mateusza Kusznierewicza również przyczyniło się do utraty zaufania oraz zakończenia współpracy.

Czy Fundacja Navigare musiała zwrócić jakiekolwiek pieniądze do PFN?

Tak, ale strony nie zdecydowały się na ujawnienie ugody. Istotą ugody jest bowiem ustępstwo każdej ze stron w możliwym do akceptacji zakresie.

Jak rozwiązano sprawę zaległości wobec członków załogi?

Członkowie załogi zostali zaspokojeni w zakresie uznanych przez PFN roszczeń bezpośrednio przez PFN.