Nadchodzi kajt!

Autor:
Klaudia Krause

Jedno jest pewne, za 8 lat na igrzyskach zadebiutuje kiteboarding. Taką decyzję pojęła Międzynarodowa Federacja Żeglarska World Sailing na posiedzeniu w Londynie. Konkretne klasy, które zostaną przypisane konkurencjom poznamy w listopadzie.

W poniedziałek 14 maja Międzynarodowa Federacja Żeglarska World Sailing opublikowała konkurencje żeglarskie, które znajdą się w programie igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Wcześniej przez ostatnie kilka miesięcy poszczególne narodowe związki żeglarskie, związki klas, a także prezydent World Sailing składali swoje wnioski, dotyczące wyboru poszczególnych konkurencji na igrzyska w Paryżu. Ostatecznie dyskutowano nad 68 wnioskami, które zawierały różne pomysły. Finalnie wybrano aż pięć konkurencji, nad którymi komisja World Sailing będzie prowadziła dalsze dyskusje. W Paryżu w 2024 roku zobaczymy męski i żeński windsurfing, lecz niekoniecznie RS:X.

- Decyzja o pozostaniu windsurfingu na letnich igrzyskach olimpijskich mnie nie dziwi – podkreśla Paweł Tarnowski, mistrz Europy w klasie RS:X. - Żeglarstwo deskowe bardzo dynamicznie rozwija się i ma na całym świecie rzesze fanów, chociażby od niedawna właśnie w konkurencji foil..., a czy to będzie nowa klasa olimpijską na Paryż 2024? Okaże się za kilka miesięcy. Jedno jest pewne. Nie byłoby to złe rozwiązanie. Hydrofoil to nowa epoka żeglarstwa! Jedynym problemem z mojego punktu widzenia staje się dolny limit wiatru oraz organizacja zawodów w miejscach, w których często występuje ten problem – podkreśla.

Wydaje się, że zmiana RS:X na inną formę może być też szansą dla zawodników na co dzień ścigających się w Formule Windsurfing lub PWA.

- Jeśli będzie to sensowna, fajna konkurencja jak np. to co robimy w PWA (foil w słabym, slalom w silnym wietrze na nowoczesnym, najszybszym sprzęcie prawie bez ograniczeń) to czemu nie. Jeśli będzie to kolejny w stylu RS:Xa monotyp/wymysł w stylu „jeden zestaw na każde warunki, ale w żadnych nie jest dobry” to wolę zostać przy PWA. Z tego jednak co wiem lobby jest raczej w stronę tego pierwszego. Czasu jeszcze sporo, a życie potrafi szybko się zmieniać, więc zobaczymy – komentuje zmianę Maciej Rutkowski, najlepszy polski zawodnik PWA.

Kolejną zmianą jest zastąpienie jednoosobowego jachtu męskiego wagi ciężkiej Finna przez jednoosobowy jacht w formule mieszanej (Finn lub inna klasa). Na ten moment nie wiadomo czy Finn zostanie wykluczony z igrzysk.

- Do tej pory Finn jako klasa wypełniał konkurencję Men Heavyweight Singlehanded Dinghy, czyli jednoosobowej łódki dla ciężkich mężczyzn. Teraz nazwa konkurencji, która wchodzi w to miejsce to Mixed Oneperson Dinghy. Sugestia sprzętu dla mężczyzn w tej konkurencji, wg Propozycji M22-18, to właśnie Finn, a dla kobiet ma to być nowy sprzęt. O tym jaki to będzie sprzęt, WS zadecyduje w listopadzie. Spodziewałem się, że Finn może wypaść całkiem, bo było silne lobby przeciwko zarówno Finnowi jak i 470, a na korzyść kite i łódek pełnomorskich, więc cieszę się że moja klasa na razie wciąż może pozostać w programie IO. Czekam cierpliwie na finalne ustalenia z nadzieją, że przy okazji tych zmian nie zgubimy piękna samej żeglarskiej rywalizacji – komentuje Piotr Kula, olimpijczyk klasy Finn.

Zmiany dotknęły też dwuosobową klasę 470. W miejsce oddzielnej do rej pory rywalizacji załóg męskich i żeńskich pojawi się jedna – mieszana, a zwolnione miejsce zajmie kiteboarding, również w formule mieszanej, czyli wspólnie startować będą kobiety i mężczyźni. Wspólna rywalizacja kobiet i mężczyzn staje się najwyraźniej priorytetem dla ISAF. W Paryżu w 2024 roku w tej formule mają być rozgrywane już cztery konkurencje. Ponadto będą już tylko po trzy oddzielne dla pań i panów.

Finalne decyzje mają zapaść w listopadzie tego roku.

Obszerny wywiad z Tomaszem Chamerą, prezesem PZŻ, na www.wslizgu.pl