O skuteczności systemu zadecyduje wynik

Autor:
Klaudia Krause

- Nie wierzę, żeby pojawiły się niuanse mające na celu niesportowe wyeliminowanie jednego zawodnika, a zakwalifikowanie drugiego. Priorytetem jest to, żeby uzyskać jak najlepszy wynik sportowy – mówi Tomasz Chamera, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego o nowym systemie kwalifikacji do IO.

Dlaczego zmieniliście zasady kwalifikacji na IO?

Przede wszystkim nie byliśmy zadowoleni z wyników naszej reprezentacji podczas IO w Rio de Janeiro. Staraliśmy się z tego wyciągnąć jak najwięcej wniosków. Niedosytem był fakt, że do tej pory kwalifikacje odbywały się tylko na zasadach matematycznych przez co nie mieliśmy możliwości, by ocenić gotowość zawodnika do startu niemalże przed samymi igrzyskami. Rozpoczęliśmy w związku z tym dyskusję w środowisku zawodniczym, trenerskim i działaczy żeglarskich z doświadczeniem olimpijskim. Trwało to kilka miesięcy, później precyzowaliśmy to na posiedzeniach Komisji Sportu, Zarządu PZŻ i doszliśmy do wniosku, że matematyka oczywiście ma być tym głównym czynnikiem, bo chodzi o sportową sprawiedliwość, ale powinniśmy mieć możliwość  podjęcia bardzo drastycznej decyzji o ewentualnej zmianie zawodnika. Chodzi o sytuację kiedy np. zawodnik z jakichkolwiek przyczyn nie realizuje właściwie przygotowań lub kiedy pojawiają się zupełnie nieoczekiwane problemy natury zdrowotnej. Jaki będzie tego efekt? Mam nadzieję, że nie trzeba będzie sięgać po to ostateczne narzędzie, a sama matematyka i wyniki spowodują, że uda nam się wyłonić najlepszych zawodników w danej konkurencji.

Nie boicie się krytyki, że ten system nie jest tak transparentny jak poprzednio? Nie jest jak poprzednio zero - jedynkowy, kiedy o kwalifikacji decydowały tylko miejsca w regatach.

Jest to jeden z najtrudniejszych systemów do realizacji, zwłaszcza w naszym kraju, bo zainteresowanie osób, które będą chciały mieć wpływ na doradztwo może być bardzo duże. Ale mówiąc już bardzo poważnie, oczywiście spodziewamy się krytyki. Ten system budzi kontrowersje i może być krytykowany, każdy przecież ma do tego prawo. O jego skuteczności zadecyduje wynik na igrzyskach. Jesteśmy dzisiaj przekonani do regulaminu i uważamy, że pozwoli on nam przygotować zawodników jak najlepiej. Ale jak wspomniałem, osobiście dopilnuję, żeby nie było tutaj żadnych manipulacji.

W nowym regulaminie – poza koniecznością zdobycia punktów w regatach - opisane są pozostałe kryteria jakie będzie brać pod uwagę tzw. Zespół Decyzyjny wyłaniający kadrę. Już one dają jego członkom sporą możliwość własnej oceny, niemniej zawodnik wie czego może się spodziewać. Jedno jest jednak zupełnie nieprecyzyjne. To kryterium opisane jako „ewentualne inne uwarunkowania mające wpływ na dyspozycję zawodnika”. Po co wam taka „furtka”? Przecież tutaj można zawrzeć wszystko.

Nie byliśmy w stanie przewidzieć wszystkich okoliczności, które mogą powodować, że potrzebę podjęcia tego typu decyzji. Ciężko  uchwycić wszystkie, bardzo trudne tematy, które być może źle byłyby odczytane w samym regulaminie. My Polacy z natury jesteśmy osobami podejrzliwymi i rozumiem pogląd, że mogą pojawić się zagrożenia jeszcze zanim one nastąpią. Jednak nie dopuszczę do manipulacji, tak samo jak nikt z zespołu, który będzie podejmował ostateczną decyzję. Nie wierzę, żeby pojawiły się niuanse mające na celu niesportowe wyeliminowanie jednego zawodnika, a zakwalifikowanie drugiego. Priorytetem jest to, żeby uzyskać jak najlepszy wynik sportowy.

Nowy system zakłada, że świat jest idealny, a co a tym idzie członkowie komisji oceniają zawodników idealnie, bez żadnych nacisków, interesów, czy po prostu osobistych sympatii. Świat jednak nie jest idealny, wystarczy zobaczyć w jakim kierunku zmierza demokracja w Polsce.

To uczmy się tej demokracji i bądźmy dla niej wzorcem, właśnie my jako żeglarze. To jest system, który funkcjonuje w Wielkiej Brytanii, Francji, Australii od wielu lat.

Tak, ale tam jest zupełnie inna kultura żeglarstwa, a do tego dojrzała demokracja.

Dlatego dążmy do tego. Chciałbym żebyśmy uczyli się tej demokracji, rozmów, konstruktywnego podejścia, dalekiego od jakichś personalnych naleciałości. Bądź co bądź, chcemy pokazać, że jesteśmy krajem, który zasługuje na to żeby być szanowany w Europie i na świecie, dorównywać do tych standardów, a nie rozpatrywać co może wydarzyć się gorszego.

Intencją zmiany systemu jest poprawa wyników z poprzednich igrzysk. Wobec tego na ile medali Pan liczy?

Ile medali? Moim założeniem jest żebyśmy z każdych igrzysk wracali z medalem. Mamy dzisiaj 3-4 konkurencje wskazujące na szanse medalowe i nie mówię tutaj o wróżeniu z fusów, tylko o wynikach, które prezentują nasi zawodnicy. Byłoby nadzwyczajnym, gdyby cokolwiek udało się  z tego zrealizować. Przypomnę tylko, że w całej historii polskiego żeglarstwa mamy dopiero 4 medale. Tak naprawdę każdy medal będzie dla nas cenny, bo akwen trudny, daleki. Spójrzmy na to szerzej, gdybym dzisiaj miał stawiać ile kwalifikacji olimpijskich zdobędziemy to postawiłbym na szczęśliwą siódemkę, a grając bardzo odważnie, nawet ósemkę. \