Trzebież. Brakujące ogniwo szlaku żeglarskiego

Autor:
ANDRZEJ KRAŚNICKI JR

Unijne fundusze to nie wszystko. Dopiero po personalnych roszadach realne staje się podniesienie z ruin przepięknie położonego ośrodka żeglarskiego w Trzebieży nad Zalewem Szczecińskim.

Symbol upadku Centralnego Ośrodka Żeglarstwa w Trzebieży unosi się spokojnych wodach tego portu, tuż koło nabrzeża, które może się zawalić. To słynnych jacht „Śmiały”. W latach 1965-1966 pod dowództwem kpt. Bolesława Kowalskiego opłynął Amerykę Południową, a w 1970 dowodzony przez kpt. Andrzeja Rościszewskiego Islandię z zachodu na wschód. Dziś, stalowy, 18 metrowy kadłub jest pozbawiony masztów. Na lewej burcie atakuje go rdza. Tuż obok w podobnym stanie kołysze się „Jurand” - jacht-bliźniak, mniej sławny, ale nie mniej zasłużony dla polskiego żeglarstwa.

Manewr trzebieski

Centralny Ośrodek Szkolenia Żeglarskiego w Trzebieży nad Zalewem Szczecińskim przez dziesięciolecia uchodził za najlepszą szkoła żeglarstwa morskiego w Polsce. 

-  W 1971 roku byłem tam na kursie na stopień Jachtowego Sternika Morskiego - wspomina Jerzy Kuśmider, działacz żeglarski z Vancouver, armator jachtu „Varsovia”, który na temat Trzebieży zrealizował krótki, sentymentalny film. Wspomina na nim „słynne trzebieskie podejście”, zwane też „manewrem trzebieskim”. To podejście do kei na żaglach z wiatrem i w odpowiednim momencie wykręcenie pod wiatr, wyhamowanie łódki i założenie cum.

- Jacht podchodził dziobem, kręcił kółko, człowiek z rufy wyskakiwał na ląd, a jacht dziobem dochodził do bojki - opisuje to Kuśmider.

Kapitańskie patenty zdobyła tu znakomita większość uznanych w kraju i w świecie polskich żeglarzy. W czasach świetności ośrodka na jedno miejsce na kursach manewrowych czekało tu nawet dziesięciu chętnych,  a wspomniany „manewr trzebieski”, na stałe wszedł do podręczników szkoleniowych.

Problemy z portem w Trzebieży wyszły na jaw, gdy 2011 roku PZŻ wydzierżawił go fimie „Smart”. Nowy gospodarz bardzo szybko stwierdził, że stan techniczny tego co przejął jest tragiczny. W najgorszym stanie okazało się nabrzeże północne, które mogło w każdej chwili runąć. Na dodatek okazało się, że port nie był pogłębiany, co uniemożliwiało korzystanie z niego większym jednostkom. Dzierżawca wyłożył  na inwestycje około 2 mln, także na remont żaglowca „Kapitan Głowacki”. Zażądał też od PZŻ, by jako właściciel też zainwestował w infrastrukturę, a później by zwrócił wyłożone pieniądze. Związek twierdził z kolei, że dzierżawca zapoznał się ze stanem technicznym majątku i zdawał sobie sprawę jakie ponosi ryzyko, w wydatki były po prostu związane ze zwykłą eksploatacją. Sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie spółka dzierżawcy upadła, a port wrócił pod skrzydła PZŻ.

Światełko w tunelu pojawiło się w kwietniu 2016 roku. Podpisany został wówczas list intencyjny pomiędzy Polskim Związkiem Żeglarskim - właścicielem terenu i Zachodniopomorskim Okręgowym Związkiem Żeglarskim. List zakładał powołanie przez oba podmioty fundacji, która miała zająć się odbudową portu. Fundacja Port Jachtowy Trzebież powstała jesienią 2016 roku i złożyła wniosek o dofinansowanie niezbędnych inwestycji w porcie z unijnych funduszy w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego. 20 lutego 2017 roku Urząd Marszałkowski ogłosił, że projekt znalazł się na liście i otrzyma dofinansowanie w ramach kontynuacji projektu „Zachodniopomorski Szlak Żeglarski - sieć portów turystycznych Pomorza Zachodniego” (sieć kilkunastu marin i przystani powstała z funduszy na lata 2007-2013). Poinformowano, że fundacja otrzyma w ramach dofinansowania na modernizację portu w Trzebieży blisko 2,865 mln zł, natomiast całkowita wartość projektu wyniesie prawie 6,227 mln zł.

PZŻ wyłoży na to przedsięwzięcie 2,197 mln zł, w formie pożyczki na okres dwudziestu lat, z przeznaczeniem na pokrycie kosztów kwalifikowanych w wysokości 1,910 mln zł, oraz kosztów niekwalifikowanych netto w kwocie 286 tys. zł. Ponadto PZŻ udzieli pożyczki w wysokości 1,164 mln zł na pokrycie kosztów podatku VAT.

Jaka ma być to modernizacja?

Problem polegał na tym, że mający wyłożyć gotówkę Polski Związek Żeglarski nie miał już wówczas pełnej kontroli nad fundacją. Było to pokłosie zmian PZŻ. 23 kwietnia nowym prezesem został Tomasz Chamera. Tymczasem w radzie fundacji Port Jachtowy Trzebież pozostał były prezes związku, Wiesław Kaczmarek.

Obecnie sytuacja jest już inna. Miejsce Kaczmarka w radzie zajął Jacek Pietraszkiewicz - aktualny skarbnik Polskiego Związku Żeglarskiego. Jest też nowy prezes fundacji. To Marek Stawiszyński - zastępca komandora Yacht Klub Polska Gdynia. Wiceprezesem została Elżbieta Mitura, która zastąpiła Włodzimierza Kotwasa - byłego działacza SLD, powiązanego tym samym z Wiesławem Kaczmarkiem (ministrem skarbu w czasach SLD).

- Sprawy personalne są już uporządkowane - krótko kwituje te roszady Zbigniew Zalewski, prezes Zachodniopomorskiego Okręgowego Związku Żaglarskiego. 

Po zmianach rada fundacji przyjęła wytyczne do projektu modernizacji portu. Baseny zostaną pogłębione do minimum 2,5 m. Falochron północny zostanie przedłużony, by wchodząca fala mogła się od niego odbić. Basen A - sąsiadujący z budynkiem - będzie basenem technicznym, reprezentacyjnym i postojowym dla największych jachtów zanurzeniu powyżej 2,5 m. Basen B będzie typowym basenem postojowym, wyposażonym w wodę i prąd. Wybudowany zostanie pirs falochronowy dla basenu B. Nabrzeże północne - dziś grożące zawaleniem i wyłączone  użytkowania - będzie całkowicie rozebrane i postawione od nowa. Powstanie zaplecze sanitarne. Plac do zimowania jachtów zostanie oczyszczony i utwardzony. Więcej na razie zrobić nie można, bo roszczenia do części tego terenu ma gmina Police.

- Jeszcze we wrześniu ogłoszone zostaną przetargi w formule zaprojektuj i zbuduj - zapowiadał w sierpniu Zbigniew Jagniątkowski z rady fundacji. - W środku sezonu 2018 część inwestycji zostanie już zrealizowana, całość do końca przyszłego roku. 

Zarówno Jagniątkowski jak i Zalewski nie kryją, że będzie to tylko pierwszy etap prac. Na gruntowną modernizację czeka m.in. budynek stojący u wrót portu. 

- Trzebież to brakujące ogniwo Zachodniopomorskiego Szlaku Żeglarskiego - mówi Jagniątkowski, inicjator powstania owego szlaku.

Pod patronatem marszałka

Inwestycji mocno kibicuje Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, a prywatnie żeglarz. W sierpniu zaprosił do Trzebieży prezesa PZŻ Tomasza Chamerę.

- Ośrodek w Trzebieży trzeba doprowadzić do stanu użyteczności. Konieczna jest szeroka współpraca Związku Żeglarskiego m.in. z władzami lokalnymi. Chcemy ten kurz posprzątać - deklarował Geblewicz. - Przy mądrym prowadzeniu można połączyć i misję związaną z popularyzowaniem żeglarstwa wśród młodzieży, i biznes. Jak jest dobra wola, to wiele uda się zrobić.

Marszałek namawiał PZŻ do większego zaangażowania się w ratowanie tego miejsca.

- Wierzymy, że dzięki powołaniu Fundacji Port Jachtowy Trzebież uda nam się sprawnie wyprowadzić ośrodek z trudnej historii - odparł Chamera. - Osobiście wywodzę się za środowisk sportowych, ale widzę i doceniam rolę żeglarstwa turystycznego. Jest ono niezbędne do obudowania atmosfery i klimatu wokół Trzebieży.

 

Mimo nie najlepszych warunków, żeglarze nie mijają portu. W sierpniu cumowało w nim kilkanaście jednostek. O walorach Trzebieży świadczy też zapełnienie sąsiedniego portu administrowanego przez Urząd Morski w Szczecinie.