Samorządy budują przystanie

Autor:
Klaudia Krause

Trwa inwestycyjny boom w mariny na wybrzeżu. Sześć kolejnych przystani powstanie na Pomorzu Zachodnim przy wsparciu unijnych pieniędzy. W Pomorskiem ogłoszono z kolei koncepcję budowy wielkiej mariny w Rewie. Niewiadoma wciąż w Gdyni, gdzie opóźnia się największa w Polsce budowa zaplecza portu jachtowego.

Jako pierwsze dofinansowanie otrzymały cztery projekty: Port Jachtowy Marina Dąbie w Szczecinie, Port Jachtowy Trzebież , mariny w Dziwnowie i Mrzeżynie. Łączna wysokość inwestycji to ponad 20 mln zł, z czego 9 mln będzie pochodzić z RPO. Marszałek Zachodniopomorski podpisał już umowy na ich dofinansowanie. Mariny mają powstać do 2018 roku. Największa inwestycja powstaje w Dąbiu. Fundacja Sun& Sail, która ma dwóch chińskich udziałowców wybuduje za 12 mln zł port we wschodniej części jeziora Dąbie. Ma pomieścić 196 jachtów (98 do długości 12 m i 98 o długości do 15 m). W dalszej kolejności mają powstać hotel i apartamentowiec.

W Trzebieży remont zniszczonego portu poprowadzi nowy właściciel Fundacja „Port Jachtowy Trzebież”. Ten znany ośrodek regatowy został mocno zdegradowany wskutek długiego konfliktu pomiędzy poprzednim najemcą obiektu, a PZŻ. Obecnie związek deklaruje uratowanie obiektu.

Na terenie istniejącego już portu w Mrzeżynie powstanie nowa przystań. W planach są miejsca postojowe dla jachtów, utwardzony plac składowy wyposażony w stojaki do zimowania łodzi wraz z wciągarką do demontażu masztów oraz zaplecze sanitarne przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Dofinansowanie unijne mają dostać jeszcze dwa projekty: Centrum Turystyki i Rekreacji Wodnej w Dźwirzynie oraz przystań w Świnoujściu – Łunowie, położona nad jeziorem Wicko Wielkie. W tej drugiej będzie mogło zacumować jednocześnie 60 jachtów i 20 kajaków. W ramach inwestycji powstanie też budynek socjalno-techniczny z sanitariatami i magazynem, wiata dla rowerów, miejsce do wypoczynku i grillowania oraz droga dojazdowa z parkingiem. Obecnie na tym terenie znajdują się tylko prowizoryczne pomosty.

Eko marina na łąkach

Podczas gdy na Pomorzu Zachodnim powstają jak grzyby po deszczu kolejne mariny liczone od kilku do kilkunastu mln zł, w Pomorskiem planowane są gigantyczne obiekty. Najnowszy to ekologiczna wioska żeglarska na 2 tys. jednostek o maksymalnej długości 8 m. To wizja mariny na terenie podmokłych łąk wokół Mostów i Rewy w gminie Kosakowo. Jeśli wszystko zgodnie z planem, prace budowlane ruszą w 2020 roku. Ma być to jedyna marina w Polsce, która zostanie stworzona z wykorzystaniem sieci istniejących rowów melioracyjnych. Co ciekawe, łąki, na których ma powstać przystań, są pocięte siecią historycznych kanałów z XVI wieku, częściowo zachowanych, wybudowanych przez Holendrów, sprowadzonych w te okolice przez zakonników.

– Odbyliśmy już spotkania m.in. z przedstawicielami: Urzędu Morskiego, Marynarki Wojennej, Straży Rybackiej, Wydziałem Melioracji i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Widzieliśmy duży entuzjazm. Ci ostatni nie powiedzieli tak, ale też nie powiedzieli nie, więc liczymy, że wszelkie zgody uda nam się szybko uzyskać. Jesteśmy dobrej myśli, bo chcemy, by ten projekt był naprawdę ekologiczny. Na terenie, który docelowo ma objąć obszar około 600 ha, powstaną trasy spacerowe i ścieżki rowerowe, ale zależy nam na tym, by natura miała tu ważny głos – mówi Marek Lis, inicjator budowy mariny.

Wstępny koszt budowy to 100 mln zł. W projekt zaangażowała się w gmina Kosakowo, która przygotowuje koncepcje mariny i zabezpieczyła wstępnie fundusze w wieloletniej prognozie finansowej na uruchomienie projektu. Do realizacji tej koncepcji jeszcze daleko, ale jej autor zapewnia, że będzie unikatowa i odmieni życie regionu Zatoki Puckiej. 

Gdynia opóźniona

W międzyczasie opóźnia się budowa Nowej Mariny Gdynia. Wokół portu jachtowego przy Skwerze Kościuszki, kosztem 160 mln zł ma powstać zabudowa, gdzie swoje siedziby będą miały gdyńskie kluby, centrum konferencyjne, hotel. Jej realizacją zajęła się spółka powołana w 2014 roku przez PZŻ. Budowa miała ruszyć na początku ubiegłego roku. Jednak wciąż nie udało znaleźć się finansowania inwestycji. Spółka póki co generuje koszty, oprócz zarządu wypłaca pensje członkom rady nadzorczej delegowanym przez PZŻ, m.in. Wiesławowi Kaczmarkowi, Jerzemu Domańskiemu, Zbigniewowi Stosio. W 2015 roku na wynagrodzenia prezesa i rady nadzorczej wydano 450 tys. zł. W 2014 roku władze PZŻ przyznały sobie premie uznaniowe. Nie ma jeszcze danych za 2016 rok. Przeciwko pensjom protestował Związek Harcerstwa Polskiego - jeden z mniejszościowych udziałowców spółki.