Jachting może być dochodowy

Autor:
Michał Stankiewicz

Jacht może być inwestycją na której można zarobić. Jej zwrot następuje szybciej niż przy kupnie nieruchomości – mówi Krzysztof Rączka, dyrektor oddziału PKO Leasing S.A. w Szczecinie, specjalizującego się w leasingu jachtów.

Czy kupno jachtu może być inwestycją na której można realnie zarobić? W powszechnej opinii to wyłącznie hobby, pasja i do tego bardzo droga.

Krzysztof Rączka: Oczywiście jachty kupujemy po to, by na nich pływać i czerpać z tego przyjemność. To oczywiste. Ale można ten podstawowy cel połączyć z innym – jacht może być inwestycją tak jak każda inna i można na niej zarobić. Jak? Poprzez czarter. Na całym świecie działają profesjonalne firmy zajmujące się tzw. czarter managementem, które oferują możliwość przejęcia w zarządzanie jedną lub kilka jednostek pływających proponując ich właścicielom różne formuły dzielenia się zyskiem z tej działalności.

Odbywa się to na takiej samej zasadzie jak kupno mieszkania czy apartamentu i przekazanie go w zarządzanie pod wynajem?

Tak, dokładnie, z tą różnicą, że mamy do czynienia z dużo szybszym zwrotem z inwestycji, co ma i drugą stronę medalu: jacht w sposób przewidywalny, ale jednak traci na wartości szybciej niż nieruchomość, która w ogóle potrafi nie tracić, albo wręcz zyskiwać.

W jakim czasie następuje zwrot inwestycji?

Na okres zwrotu wpływają dwa parametry: rodzaj jednostki oraz akwenu. Rządzą tutaj proste zasady ekonomii: prawo popytu i podaży. 

A konkretnie?

Z naszych analiz opartych na twardych danych od naszych klientów wynika, że całkowita spłata np. katamaranu pracującego w zimie na Karaibach, a w lecie w Europie trwa około 6 lat, przy średnio optymistycznym założeniu obłożenia czasu wynajmu. 

Jakie obłożenie w skali roku zakładacie ?

Średnie obłożenie w skali roku to 32 tygodnie. Z czego 12 tygodni w okresie zimowym na Karaibach, a dokładniej od grudnia do końca marca. W kwietniu jacht płynie na Wyspy Kanaryjskie albo Morze Śródziemne i tam pracuje przez 20 tygodni. 

Czyli 6 lat wystarczy, by jacht sam się całkowicie spłacił? A kto w tym czasie ponosi koszty utrzymania? 

Firma zarządzająca  czarterami przyjmuje pewną odpowiedzialność za wszystkie koszty. Kwestią umowną jest to po czyjej stronie są np. koszty ubezpieczenia. Zazwyczaj posługujemy się prognozami średnio optymistycznymi, nie bierzemy pod uwagę ewentualnych zysków np. za płatne przepłynięcie przez Atlantyk, co może być ciekawą ofertę i stanowi swojego rodzaju bufor bezpieczeństwa w razie sytuacji nieprzewidzianych np. awarii.

Awarie są usuwane w ramach gwarancji producenta?

Tak, ale żadna gwarancja producenta nie zwróci kosztów przestoju, sprowadza się jedynie do usunięcia awarii. Tutaj wchodzimy w obszar ryzyka utraty zysku z samego czarteru. Do tego mogą dochodzić uszkodzenia podczas eksploatacji, które nie są objęte gwarancją.

Jaką wielkość jachtu i koszt zakupu przyjęliście do tej symulacji?

Mówimy teraz o katamaranie o długości 45 stóp i wartości 500 tysięcy euro. Oczywiście założenia o których powiedzieliśmy stanowią pewną bazę do której odnosimy spodziewane zyski także z eksploatacji innych jednostek – większych lub mniejszych.

No właśnie, to równowartość kwoty ponad 2 mln zł netto. A propozycja dla tych, którzy dysponują nieco mniejszym budżetem, np. do 1 mln zł netto?

Tutaj należy zwrócić uwagę, że dobrze rozwijają się i notują rokrocznie wzrost sprzedaży także usługi czarterowe jednokadłubowych jachtów na Bałtyku. Tutaj mówimy zazwyczaj o przedziale cenowym pomiędzy 400 tysięcy, a 1 mln zł netto za kompletny jacht. 

Zarobić można praktycznie na każdej jednostce. I teraz dochodzimy do finansowania? Skąd wziąć pieniądze gdy nie mamy tyle gotówki? Niech zgadnę, pewnie najlepszy jest leasing?

Tak, tą tezę potwierdzają nasze wieloletnie doświadczenia. Formuła leasingu operacyjnego, która w Polsce w warunkach podatkowych musi trwać minimum 6 lat, idealnie wpisuje się w przedsięwzięcia inwestycyjne związane z jachtem i jego czarterem.

Można więc zażartować, że ustawodawca skonstruował przepisy pod armatorów jachtów?

Można tak przyjąć. A poważnie rzecz biorąc faktycznie mamy wygodne dla każdego rozwiązanie polegające na tym, że leasingodawca ma zabezpieczone wierzytelności, co pozwala na stosowanie szybkiej i łatwiej procedury finansowania. Z kolei leasingobiorca – ma łatwiej dostępne finansowanie. Jako firma leasingowa od dawna funkcjonujemy na rynku jachtingu i mamy wypracowane praktyki postępowania. Po prostu znamy się na tym. Wiemy co to jachting, co to czarter, a nawet żeglarstwo regatowe. Od kilku lat – jako firma - z powodzeniem startujemy w lidze regatowej w Szczecinie, a tegoroczny sezon zakończyliśmy na 3 miejscu. Można więc powiedzieć, że znamy się na jachtach jak nikt inny.

Jakie są jeszcze korzyści z leasingu?

Dzięki dostosowaniu okresu leasingu do prognozowanego czasu zwrotu inwestycji raty leasingowe bezpośrednio spłacane są z dochodów uzyskiwanych z czarterów. Co więcej stanowią one koszt podatkowy bezpośrednio dając tarczę podatkową dla przychodów z wynajmu.

Jeżeli firma leasingowa formalnie kupuje jacht, jeżeli rata w całości pokrywana jest z czarteru to wygląda na to, że przedsiębiorca nie ponosi żadnych faktycznych kosztów?

Nie do końca. Naszymi klientami są przedsiębiorcy na takim etapie rozwoju, że stać ich na podjęcie takiego wyzwania, którego istotnym elementem jest udział własny zwany opłatą wstępną. Wynosi pomiędzy 20, a 25 %. Czyli jak łatwo policzyć - przy jednostce za 500 tys. to wydatek ponad 100 tys. zł. 

Dobrze, ale jedno ale: jeżeli na początku płacimy te 25%, to w ciągu wspomnianych 6 lat mamy zwrot 75 % inwestycji, a nie 100% ?

Tak, ale zakładamy, że zyski z działalności czarterowej powinny być wyższe niż raty leasingowe, czyli dawać realny dochód w trakcie używania jachtu. A po zakończeniu spłat jednostka jest sporo warta, zakładamy, że między 50%, a 60% wartości początkowej. I wówczas możemy ten zysk skonsumować od razu sprzedając jacht lub czarterując go dalej bez kosztów leasingowych.